„Wiosna kościoła, która nie nadeszła”, wywiad Pawła Lisieckiego z Bp Athanasiusem Schneiderem

Tytułem wstępu, ER. Szczerze zaintrygowany zamieszczonym poniżej tekstem, stanowiącym mały fragment książki „Wiosna kościoła, która nie nadeszła”, będącej wywiadem Pawła Lisieckiego z Bp Athanasiusem Schneiderem, chciałbym wykorzystując przykład Pruszkowskiego Kościoła Św. Kazimierza pokazać problem, który coraz bardziej i namacalnie dotyka chrześcijaństwa. Pewnie ktoś powie, że wszyscy to wiedzą i po co o tym mówić. Nie. Twierdzę, że nawet Pruszkowscy Chrześcijanie mający światłych i pozostających w głębokiej wierze, natchnionych Duchem Świętym pasterzy, nie są świadomi czego są świadkami w czasie uczestnictwa w Mszy Świętej.

————————————-

Red. Paweł Lisicki: W jednym ze swoich wystąpień w lutym 2017 roku kardynał Robert Sarah powiedział: ,,Jest bardzo ważne, aby kapłani i wierni jak najszybciej powrócili razem, zwrócili się w tym samym kierunku – na wschód lub przynajmniej ku absydzie, ku Panu, który przychodzi. Uważam, że to bardzo ważny krok, aby zapewnić, że podczas celebracji Mszy Świętej to Bóg jest najważniejszy” (Cyt. za: www.miesiecznikegzorcysta.pl/informacje/item/ 1608-kard-sarah-proponuje-powrot-do-tradycji-powoluje-sie-na-papieza-franciszka) To stały motyw jego wystąpień, wywiadów, książek. Jak wykazał szczegółowo słynny liturgista Klaus Gamber, a także kardynał Joseph Ratzinger, obecny sposób odprawiania Mszy twarzą do ludzi nie ma żadnego oparcia w przekazanej, niezmiennej Tradycji. Kierunek ad populum jest czymś całkowicie nowym, nieznanym wcześniejszym pokoleniom katolików i w tym sensie stanowi wyraźne zerwanie z liturgiczną tradycją Kościoła. Kardynał Sarah wzywa w związku z tym od pewnego czasu do powrotu do tej prastarej, autentycznej praktyki. Dlaczego do tej pory nie udało się tego zrobić – mam tu na myśli powszechny powrót?

Bp Athanasius Schneider: Zwolennicy reformy liturgii, którzy,, niestety, odnieśli zwycięstwo chcieli liturgii bardziej dopasowanej do mentalności i obyczajów świata. Powoływali się jednak na historię. Za każdym razem mówili: musimy wrócić do starożytnego Kościoła do Kościoła pierwszych wieków przywrócić pierwotną praktykę pierwszych chrześcijan. Tyle że ustalając tę praktykę posługiwali się całkiem arbitralną i selektywną metodą u podstaw której leżały pewne ideologiczne uprzedzenia. Ich podejście ukształtowane było przez antropocentryzm którym tyle mówiliśmy i naturalizm. Chcieli wprowadzić modlitwę i liturgię która odpowiadałaby temu antropocentrycznemu podejściu. Liturgia miała zostać pozbawiona tego co ją najbardziej wyróżniało: teocentryzmu i chrystocentryzmu. Opowieść o powrocie do starożytności okazała się w znacznej części oszustwem. Prawdziwa nauka zwraca się do faktów i na podstawie faktów tworzy teorie. W przypadku badań nad liturgią starożytną było odwrotnie. Niewygodne fakty pomijano lub w ostateczności, interpretowano je tak by odpowiadały z góry przyjętym, antropocentrycznym ideom. Podam przykład. W niektórych starożytnych bazylikach ołtarz był oddzielony od ściany apsydy. Wykazały to prowadzone już od XIX wieku prace archeologiczne. Otóż owi ideologowie zamiast zbadać różne możliwe wytłumaczenia tego faktu – ołtarza oddzielonego od ściany natychmiast wyciągnęli wniosek że ksiądz celebrował Mszę twarzą do wiernych. Ten wniosek już był w ich głowach zanim przystąpili do badania, nic dziwnego zatem, że nasunął się im od razu kiedy tylko dotarła do nich informacja o ołtarzach oddzielonych od ściany. Nie zauważyli że wniosek ten jest niemożliwy do przyjęcia, bo przeczą mu jednoznaczne wypowiedzi ojców Kościoła z epoki starożytnej. Również przeczyły mu dokładniejsze badania archeologiczne. Pokazuje to dobrze monografia niemieckiego archeologa Josepha Brauna Der christliche Altar in seiner geschichtlichen Entwicklung (Ołtarz chrześcijański w swym dziejowym rozwoju – por. J. Braun, Der christliche A/tar in seiner geschichtlichen Entwicklung, Munchen 1924.)

Udowodnił on, opierając się na wszystkich znanych i przeprowadzonych do tej pory wykopaliskach archeologicznych, że ponad dziewięćdziesiąt procent kościołów i kaplic z pierwszego tysiąclecia chrześcijaństwa było zorientowanych ku wschodowi, a więc ich prezbiterium z ołtarzem głównym było skierowane na wchód. Kierunek ku wschodowi wyznaczała w kościołach apsyda. Jedyne wyjątki można znaleźć w Rzymie, ale to wynikało z konkretnych okoliczności. Na przykład jeśli chodzi o bazylikę Świętego Piotra, to jej pierwotnym przeznaczeniem było miejsce wspominania i kultu grobu Świętego Piotra. Ołtarz został nabudowany na grobie, a bazylika uformowana w taki sposób, żeby uwzględnić specyfikę terenu, czyli to, że była położona na wzgórzu. Z tego powodu apsyda znajduje się tam po stronie zachodniej, a po wschodniej są drzwi, więc papież, odprawiając Mszę, stał za ołtarzem i patrzył ku wschodowi, gdzie były drzwi wejściowe! Nie ku ludziom, ale ku wschodowi. Co więcej, ołtarz papieski aż do czasów wczesnego średniowiecza, do IX wieku mniej więcej, podczas liturgii był zasłonięty. Od ludu w bazylice odgradzały papieża i ołtarz wielkie zasłony. W chwili, kiedy papież zaczynał odmawiać kanon Mszy, diakoni zaciągali zasłony, tak że podczas modlitwy eucharystycznej ludzie nie mogli widzieć twarzy papieża. Również później, kiedy już zrezygnowano z używania zasłon, na ołtarzu został postawiony wielki krucyfiks i świeczniki, które pełniły dokładnie taką samą funkcję jak zasłony. Widać to też na zdjęciach z epoki przed soborem: chociaż papież odprawia Mszę w bazylice zwrócony nominalnie ku ludowi, faktycznie go nie widać, ze względu na krucyfiks i świeczniki. W czasie Mszy papieskich nie chodziło o to, by ludzie na siebie patrzyli, ale by wspólnie spoglądali ku krucyfiksowi. Powtarzam jednak: bazylika Piotra jest wyjątkiem. Nie wolno specyficznej sytuacji architektonicznej, która była nietypowa i wynikała z topografii, używać jako argumentu na rzecz celebracji w stronę ludu.

 
Ideologowie ci pomijali i lekceważyli też wszystkie świadectwa ojców Kościoła, którzy już od II wieku po Chrystusie twierdzili, że chrześcijanie podczas modlitwy zawsze zwracają się ku wschodowi. A Eucharystia była przecież najbardziej uroczystą modlitwą chrześcijan. Wynika z tego jasno, że kapłan i wierni zwracali się razem w modlitwie na wschód. Kapłan stał po tej samej stronie ołtarza – niezależnie od tego, czy był on oddzielony od ściany co wierni za nim. Tak dokładnie zresztą dzieje się we wszystkich kościołach rytu wschodniego i w cerkwiach prawosławnych, gdzie ołtarz nie przylega do ściany. Niezależnie, czy mówimy o rycie bizantyjskim, czy o innych rytach wschodnich, ołtarz znajduje się w środku prezbiterium, ale akcja liturgiczna skierowana jest ku wschodowi. Święty Bazyli wspomniał, że ten kierunek ku wschodowi został Kościołowi przekazany przez apostołów. Czyli już w IV wieku po Chrystusie istniało silne przekonanie, że kierunek ku wschodowi, wspólny kierunek modlitwy kapłana i wiernych, ma źródło w tradycji apostolskiej.
Dla poparcia swojej nowej ideologii próbowano się odwoływać do późniejszych przedstawień, nie zastanawiając się w ogóle nad ich sensem. I tak choćby wskazywano na słynny obraz Leonarda da Vinci Ostatnia wieczerza, na którym Chrystus zasiada za prostokątnym stołem razem ze swoimi uczniami. Jednak obraz ten, niezależnie od swojej wartości artystycznej, w sensie historycznym przedstawia rzeczywistość fałszywie. Wynika to z niewiedzy. Leonardo da Vinci przyjął, że ludzie w czasach Chrystusa zasiadali przy stole tak samo jak w jego epoce, w wiekach XV i XVI. Jednak jak wykazały badania archeologiczne, najwcześniejsze, pochodzące z pierwszych wieków płaskorzeźby i przedstawienia ostatniej wieczerzy pokazują nie znany nam stół prostokątny, ale stół w kształcie litery sigma „”. Nie siedziano przy nim, jak my to mamy w zwyczaju, ale leżano. Co więcej, zgodnie z obyczajem żydowskim najważniejsze, najbardziej godne miejsce nie znajdowało się pośrodku stołu, pomiędzy innymi, ale u szczytu stołu, przy jego prawym boku. Tam, przy prawym skrzydle stołu, zasiadał najważniejszy, najbardziej czcigodny gość. Było to zatem miejsce, które z pewnością zajął podczas ostatniej wieczerzy Jezus. Dlatego obok niego siedział Jan, a nie Piotr, i dlatego kiedy Piotr chciał zrozumieć, o kim mówi Jezus jako o zdrajcy, zwrócił się z tym pytaniem nie bezpośrednio do Jezusa, ale za pośrednictwem Jana. Gdyby Jezus siedział pośrodku stołu, wówczas Jan i Piotr siedzieliby po jego obu stronach i Piotr nie musiałby pytać za pośrednictwem Jana. Jednak Pismo mówi o tym, że Jan był umiłowanym uczniem Jezusa i spoczywał przy Jego piersi, dlatego Piotr musiał pytanie przekazać przez Jana. Po drugiej stronie Jezusa nie było nikogo Jezus siedział u prawego skrzydła stołu w kształcie litery sigma. Tak samo w czasie wieczerzy wszyscy spoglądali w tę samą stronę nie patrzyli na siebie.

W jednym z targumów – targum jest wczesnym, sięgającym I wieku po Chrystusie aramejskim tłumaczeniem podanym razem z komentarzem do słów Pisma Świętego – zostało napisane, że Mesjasz przyjdzie podczas uczty paschalnej. Dlatego wszyscy uczestnicy Paschy muszą patrzeć w stronę, z której ma nadejść. A więc zakłada się tu, że uczestnicy Paschy spoglądają w tę samą stronę. Tak też jest w przypadku Mszy Świętej: wszyscy powinniśmy patrzeć w tę samą stronę, ku wschodowi, skąd przyjdzie do nas Pan. On sam mówi o tym wyraźnie: Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a jaśnieje aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego” (Mt 241 27). Błyskawica od wschodu zwiastuje przychodzącego od wschodu Syna Człowieczego. Podobna symbolika widoczna jest w pieśni Zachariasza: dzięki litości serdecznej Boga naszego. Przez nią nawiedzi nas Słońce Wschodzące z wysoka, by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju” (Łk 11 78-79).
Oriens ex alto: Jezus jest tym wschodzącym Słońcem (Oriens) przychodzącym z wysoka (ex alto). Sam Pan jest Wschodem Słońca. Wschód jest zatem eschatologicznym kierunkiem modlitwy chrześcijan. Stamtąd chrześcijanie oczekują nadejścia Pana. Odnosi się to nie tylko do dosłownego, geograficznego wschodu – z różnych powodów nie wszystkie kościoły mogły być zorientowane w tym kierunku, szczególnie w późniejszej epoce – ale też do wschodu rozumianego symbolicznie. Była nim w kościołach z zasady apsyda. Sama nazwa pochodzi od greckiego apsis, osi. Apsyda zatem stała się rozumianym symbolicznie wschodem, co jeszcze wzmacniał fakt umieszczania w niej krzyża. W apsydzie znajdował się ołtarz, na nim też umieszczano krzyż. Niezależnie zatem od dosłownego kierunku geograficznego, dla chrześcijan metafizyczny wschód wyznaczała apsyda, ołtarz i krzyż, zwykle umieszczony na ołtarzu – w tę stronę zwracano się w modlitwach i podczas liturgii.
Musimy pamiętać, że kierunek modlitwy nigdy nie był dla starożytnych czymś obojętnym. Przestrzeń nie stanowiła czegoś symbolicznie abstrakcyjnego, indyferentnego. Doskonale widać to również w zachowaniu Żydów i obyczajach żydowskich z tego okresu, z czasów Starego Testamentu. W czasie modlitw wszyscy zwracali się ku miejscu, gdzie przechowywano Arkę Przymierza. Gdyby kapłan zwracał się do niej plecami, uznano by to za świętokradztwo. A przecież my w Kościele mamy coś większego niż Arka Przymierza. Arka Przymierza była jedynie symbolem, podczas gdy Jezus wyraźnie mówił, że Jego Ciało jest świątynią, żywą świątynią. Jego Ciało zaś to Eucharystia, ofiara Mszy. Również gdy Żydzi modlili się później w domach, zwracali się ku Jerozolimie, tak jaki dzisiaj muzułmanie zwracają się ku Mekce. Można sądzić, jest to wielce prawdopodobne, że w Nazarecie, kiedy Maria, Józef i Jezus modlili się razem, odmawiali psałterz, kierowali się ku Jerozolimie. Nie patrzyli na siebie nawzajem, ale ku Jerozolimie. Jeszcze dzisiaj w synagogach znajdują się nisze, gdzie przechowuje się zwoje Pisma Świętego, i w tę stronę zwracają się żydzi podczas modlitwy. Jest czymś nie do pomyślenia, żeby modlono się plecami do Tory. Tak i Jezus oraz apostołowie, kiedy udawali się do synagogi, podczas modlitwy razem zwracali si w tym samym kierunku.
Jeśli teraz zbierzemy te wszystkie świadectwa: powszechne obyczaje epoki starożytnej, sposób zasiadania przy stole pod czas uczty, relacje pochodzące od pierwszych ojców to nie można zaprzeczyć, że od początku chrześcijanie modlili się razem z kapłanem, zawsze zwracając się w tę samą stronę ku Panu. Dla mnie obecna forma celebracji ku wiernym, ku ludowi, jest niczym innym jak demonstracją antropocentryzmu. To potwierdzenie tych twierdzeń, które znalazły się w tekstach soborowych, o których już wspominaliśmy, jak choćby twierdzenie z Gaudium et spes, zgodnie z którym człowiek jest centrum i ośrodkiem wszystkich rzeczy. Wprawdzie poświęcona liturgii konstytucja Sacrosanctum concilium uczy pięknie: „to co ludzkie, jest podporządkowane Bożemu i skierowane do Bożego, widzialne do niewidzialnego, życie czynne do kontemplacji, a to, co doczesne – do miasta przyszłego, którego szukamy” (Sobór Watykański II, Konstytucja o liturgii świętej „Sacrosanctum concilium” nr 2). W oczywisty sposób celebracja ad populum przeczy tym podanym w konstytucji zasadom.

Poruszonych tematem odsyłam do książki: “Wiosna kościoła, która nie nadeszła” Bp Athanasius Schneider w rozmowie z Pawłem Lisickim. Wydawnictwo Esprit. Wydanie 1. Kraków 2020 r. Tekst pochodzi ze stron: 358 – 365.

Od redakcji:

Teocentryzm – pogląd uznający Boga/bogów za przyczynę i cel istnienia wszystkich bytów. Bóg uważany jest za byt zewnętrzny wobec wszechświata, działający stale, wzywający do życia duchowego w łączności ze swoją osobą i reagujący na aktywność ludzi. W planie etycznym bóg jest utożsamiany z najwyższą wartością. Jest to rodzaj wyznawanej przez ludzi filozofii życia, która bezpośrednio odnosi się do boga/bogów i postrzegania całego świata w odniesieniu do niego/nich. Słowo teocentryzm jest koligacją dwóch wyrazów mających korzenie w innych językach. Występuje tutaj połączenie greki z łaciną, co nie stanowi żadnej niespodzianki zważywszy na czas, w którym nazwa ta powstała. Mamy tutaj grecki przedrostek Theos, który oznacza boga, oraz łaciński wyraz – centrum, tłumaczony jako środek/centrum. Zatem główną myślą tej filozofii będzie stawianie boga lub też bogów w centrum wszystkiego. Jest to sztandarowe ukazanie boga/bogów jako bytów wszechmocnych, władających życiem zarówno na ziemi jak i we wszechświecie, a także w czasie i sferze pozaziemskiej. https://pl.wikipedia.org/wiki/Teocentryzm

Chrystocentryzm – nurt w teologii chrześcijańskiej uznający, że Jezus Chrystus zajmuje centralne miejsce w historii zbawienia i w świecie. Za twórcę terminu uważany jest włoski teolog Giovanni Moioli. Wyróżniał on chrystocentryzm przedmiotowy i podmiotowy. https://pl.wikipedia.org/wiki/Chrystocentryzm

Antropocentryzm – pogląd filozoficzny i religijny, według którego człowiek stanowi centrum i cel Wszechświata. Prekursorami antropocentryzmu poznawczego byli sofiści, od których pochodzi określenie – „człowiek jest miarą wszechrzeczy”. Antropocentryzm można przedstawić z trzech punktów widzenia: teoriopznawczym; ontologicznym; etycznym – określa człowieka jako jedynego, który posiada wartości moralne. https://pl.wikipedia.org/wiki/Antropocentryzm

“Wiosna kościoła, która nie nadeszła”

Bp Athanasius Schneider w rozmowie z Pawłem Lisickim. Wydawnictwo Esprit. Wydanie 1. Kraków 2020 r.