Trudniejsze relacje między Polakami a Żydami rzucają cień na nasz kraj

Autor Andrzej Rzewnicki.

Jest taka piosenka Joanny Rawik „Po co nam to było”. Można ją teraz zaśpiewać po odbytej w Warszawie Konferencji bliskowschodniej na temat zagrożeń płynących rzekomo z państwa ajatollahów. Polacy obiecali, ze konferencja nie skupi się na biczowaniu Iranu. Słuchając oświadczeń najważniejszych jej przedstawicieli mam wrażenie, że skupiła się na nas. Gdzie Polska, a gdzie Bliski Wschód pisano w mediach, zanim jeszcze nie padły obelżywe słowa premiera Natanjahu i amerykańskiej dziennikarki Andrea Mitchell. Pani ambasador Izraela wprawdzie wyjaśniała, że premier inaczej powiedział, niż to napisano w izraelskiej gazecie, a dziennikarka później przeprosiła to jakiś lekki odór po tych wypowiedziach pozostał. Wzmocnił go ostatnio minister spraw zagranicznych Izraela Israel Katz powtarzając słowa premiera Icchaka Szamira, że „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki”. Stawianie takiego zarzutu wszystkim Polakom również tym „Sprawiedliwym” znieważa Polaków, ale też nas polskich Żydów napisano w oświadczeniu wydanym przez związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP. Przyjaźnie też zabrzmiały słowa Dyrektora Wykonawczego Komitetu Żydów Amerykańskich Dawida Harrisa, że: „Polska była pierwszym celem ataku armii niemieckiej, który stał się początkiem II wojny światowej. Przez prawie sześć lat doświadczała brutalnej okupacji nazistowskiej /a przez pewien czas także sowieckiej/”.

Jakby tego nie tłumaczyć poszło to w świat dodając do i tak nienajlepszego ostatnio naszego wizerunku jakąś wątpliwość. Mam tu przede wszystkim na myśli nieszczęśliwe fragmenty ustawy o IPN, które zostały uchylone pozostawiając jednak jakąś niejasność naszych zamierzeń. Ponadto można zauważyć, że powstały spór Izraela z Polską coraz bardziej się zaostrza. – Wszczynaliście i przeprowadzaliście zabójcze pogromy. Bez Niemców – mówi do Polaków jeden z publicystów w nagraniu opublikowanym przez dziennik “Haaretz”.

Do tego wszystkiego sekretarz stanu Mike Pompeo wzywa Polskę, by rozwiązała kwestię restytucji mienia ofiar Holokaustu. To też wymaga odpowiedzi, choć jest to oddzielny temat pozwalający wyjaśnić te kwestie bez uprzedzeń i emocji.

Zajmijmy się najpierw sprawą naruszenia naszej godności i honoru, ale też poddania w wątpliwość przyzwoitość państwa polskiego. Od razu możemy stwierdzić, że Polacy w domu gospodarza tak by się nie zachowywali, bo taki jest obyczaj w polskiej kulturze, że będąc gośćmi zachowujemy się nie tylko co najmniej poprawnie, ale staramy się aby gospodarz był zadowolony z naszego przybycia. Jak zatem mamy mówić o zaistniałej sytuacji? Wydaje się, że musimy przywoływać wydarzenia historyczne lat okupacji niemieckiej jeszcze raz, a nawet wiele razy. Możemy powiedzieć, że Konferencja bliskowschodnia odbyła się po to, żeby całemu światu znowu opowiadać o zbrodniach niemieckich na państwie polskim i jego obywatelach. Jakby to nie było światu znane i wielokrotnie naświetlane przy różnych obchodach upamiętniania bolesnych rocznic tych wydarzeń czy wspominania obywateli polskich, którzy wtedy zostali zamordowani. Okazuje się, że niewiedza, ignorancja, a może i prowokacja osób ze świata polityki i mediów jest tak wielka, że państwo polskie musi ciągle reagować i choć robiło to nieraz, to tym razem powinno to zrobić mocniej. Tak, aby doszło do tych w końcu wykształconych ludzi, że Niemcy pod wodzą swego Fuhrera Adolfa Hitlera napadły na Polskę i mordowały w niej obywateli polskich różnego pochodzenia. To, że wymyślili ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej w większości na ziemiach II Rzeczpospolitej oznacza przede wszystkim, że precyzyjna niemiecka maszyna śmierci była skierowana przeciwko temu państwu i jego obywatelom. Skupienie się w pierwszej kolejności na likwidacji obywateli polskich pochodzenia żydowskiego nie oznacza, że pozostawiono innych na uboczu, bo cały czas mordowano Polaków, Romów i przedstawicieli innych narodowości. A trzeba też przypomnieć, że właściwie pierwsze akcje eksterminacyjne przeprowadzone przez Niemców w całej Polsce dotyczyły przedstawicieli polskiej inteligencji. I tego chyba świat nie wie, nie potrafi zrozumieć, że celem napaści Niemiec była likwidacja państwa polskiego i jego obywateli. To, że zginęło 3 miliony Polaków i 3 miliony Żydów było następstwem przegranej przez Niemcy wojny. Oczywiście Holokaust jest czymś wyjątkowym i się wydarzył, ale Polaków miano mordować dalej i miało zostać tylko 15 % populacji. Warto zatem przypomnieć książkę amerykańskiego historyka Richarda Lukasa „Zapomniany Holokaust”. Przytoczę załączone zdanie z obwoluty książki: „Prowokujący tytuł ma uświadomić czytelnikom dramatyczne losy Polaków, które często zostały zepchnięte a dalszy plan w opisie ludobójczych działań Trzeciej Rzeszy”.

Państwo polskie ocalało, choć w zmienionych granicach na naszą niekorzyść i do 1956 r. było pod wyraźną dominacją rosyjską. Dalej mordowano, tym razem też tych dla których wolne państwo polskie było najwyższym dobrem. Mordowano już nie pod ścianami ulic, lecz po cichu w więzieniach strzałem w potylicę. I nie będę wypominał, kto te wyroki śmierci wydawał, bo zdaje sobie sprawę z nienawiści i zemsty Stalina na Polsce za przegraną wojnę w 1920 r. Za nieposłuszeństwo też można było iść pod „stjenku”. Przecież w latach 1937-38 w Związku Sowieckim zamordowano ok. 200 tys. Polaków. Mordowano w Katyniu i innych obszarach Wielkiej Rosji, nawet w więzieniach i aresztach gdy Niemcy uderzyli na Sowietów, jak we Lwowie. Wspomnę drugą książkę nad którą pochylenie się może uwrażliwić czytającego na losy państwa polskiego: To książka „Polska Zgwałcona” Stanisława Mikołajczyka.

Nie będę rozpatrywał zachowań ludzkich przy terrorze niemieckim czy rosyjskim, bo ich opisy są tak różne jak różny jest ten świat. Oczywistością jest częstsze wspominanie tych, którzy swoją odwagą i determinacją ratowali swoje państwo i swoich rodaków. Jeżeli premier Natanjahu i jego minister i inni izraelscy publicyści chcą wspominać tych, których zachowanie było tchórzliwe, a nawet nikczemne, to mają prawo zwłaszcza, że robią sobie kampanię przed wyborami. Nie mogą jednak fałszować historii i obarczać narodu winami jakiś pojedynczych obywateli. Polskie Państwo Podziemne zachowało się wzorowo, także w tej materii. Stwierdzenie Israela Katza, że nikt im nie będzie mówił, jakie będą wyrażać opinie jest potwierdzeniem nieprzyjaznego stosunku do państwa polskiego i jego obywateli. Zostając przy takiej narracji tworzy się nieprzyjazne warunki do utrzymywania dobrych wzajemnych relacji. Chyba Izraelowi nie chodzi o wyeliminowanie nas z grona sojuszników Ameryki. Izrael musi pamiętać, że państwo polskie przetrwało okres jego niszczenia i robi wszystko, aby wyeliminować ewentualne zagrożenia. Państwo Izrael było i jest zagrożone i nasz głos w jego obronie może mieć znaczenie.

Wróćmy do wspomnianej wypowiedzi sekretarza stanu Mika Pompeo odbieranej jako presja administracji amerykańskiej do zajęcia się przez Polskę sprawą zwrotu majątków żydowskich. Komentarze są raczej jednoznaczne. Wielomiliardowe odszkodowania za tzw. mienie bez spadkowe jest bez szans, bo trudno sobie wyobrazić, aby państwo polskie, które było jedną z największych ofiar II wojny światowej spełniało takie roszczenia. Roszczenia nieuzasadnione, bo po wojnie Polska podpisała szereg dwustronnych umów odszkodowawczych przekazując wynegocjowane kwoty państwom zgłaszającym roszczenia. Także Ameryce została wynegocjowana kwota 40 mln dolarów i została wypłacona na podstawie umowy z 1960 r. To zamykało sprawy roszczeń w aspekcie prawa międzynarodowego. We wszystkich innych roszczeniach jakie mają osoby pochodzenia żydowskiego mogą zwrócić się do sądu tak samo jak obywatele Polscy. Być może gdyby uchwalono ustawę reprywatyzacyjną jak to zrobiono w innych państwach nie dochodziłoby dzisiaj do takich konfrontacyjnych wypowiedzi. Ale trzeba powiedzieć, że zniszczenia jakich dokonano w majątku narodowym Polski były tak olbrzymie, że rozpatrywanie po latach restaurowanych obiektów pod względem wartości byłoby bardzo trudne.

Pomijając te rozważania mam bardzo interesującą propozycję dla elit żydowskich w Izraelu i Ameryce mogącą rozwiązać temat odszkodowań. Zwrócimy należną część, a nawet więcej z sumy odszkodowań jaka jest nam winna za straty wojenne Republika Federalna Niemiec. Zatem Żydzi amerykańscy i państwo Izrael powinni nam pomóc w wypłaceniu tych odszkodowań jako strona, która też poniosła straty majątkowe w tej wojnie. Przecież sumy jakie wypłaciła dotychczas Republika Federalna Niemiec państwu Izrael nie obejmuje tych roszczeń jakie Żydzi amerykańscy maja w stosunku do Polski. Byłoby to dowodem na bardziej przyjazne relacje między Polską i Izraelem, miedzy społeczeństwami naszych narodów, które doświadczyło tyle cierpień podczas okupacji niemieckiej. “To bardzo niefortunne, zarówno dla Żydów, jak i Polaków, że krążą wciąż niekorzystne i obraźliwe stereotypy” – stwierdził Ronald Lauder. Szef Światowego Kongresu Żydów (WJC) wydał oświadczenie po tym, jak na skutek wypowiedzi izraelskich polityków odwołano szczyt V4 w Jerozolimie.”Taki język nie powinien mieć miejsca w cywilizowanej debacie” – podkreślił Lauder.”To smutne, że wyniki dekad współpracy i okazywania dobrej woli są teraz zagrożone. Podejmijmy wszyscy wysiłek, aby pokonać ten kryzys, który był zwycięstwem sił nietolerancji i umysłowej ciasnoty” – stwierdził szef WJC.

Kiedyś napisałem, myśląc o Stanach Zjednoczonych i Izraelu. Przyjaciele naszych przyjaciół są naszymi przyjaciółmi. Te ostatnie stwierdzenia naszych /rzekomo/ sojuszników mi to zaburzyły. Niektórzy może odbiorą ten apel jako prowokację, ale czyż słowa, które padły pod naszym adresem nie są właśnie prowokacją. Zatem prowokujmy razem Republikę Federalną Niemiec, aż nam te odszkodowania zapłaci.

 

Andrzej Rzewnicki

—————————————————————————————————

Artykuł ukazał się także w: https://archiwum.rp.pl/artykul/1398249-Prowokacja-jako-metoda.html w dniu 7 marca 2019 r. w dziale opinie.