Murem za prof. Aleksandrem Nalaskowskim

Prof. Aleksander Nalaskowski w swoim felietonie użył dosadnych sformułowań pod adresem środowisk LGBT i ich działań. Jak wskazał – użył ich świadomie, w akcie desperacji, aby zwrócić uwagę na problem narastającej presji tych środowisk na opinię publiczną w Polsce.
Ich roszczenia godzą bowiem w polski porządek prawny, jednoznacznie definiujący małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety. Są także sprzeczne z poglądami polskiego społeczeństwa, którego zdecydowana większość sprzeciwia się adopcji dzieci przez pary osób tej samej płci czy nadawaniu statusu małżeństw takim związkom.
Środowiska LGBT nie marnują takich sytuacji, by wyeliminować swoich przeciwników. Natychmiast zażądały od władz UMK w Toruniu, uczelni na której pracuje prof. Nalaskowski, aby wyciągnęły konsekwencje dyscyplinarne wobec niego.

I – tu dotykamy największego problemu – władze uczelni szybko wszczęły postępowanie dyscyplinarne wobec profesora i zawiesiły go w prawach nauczyciela akademickiego na trzy miesiące.

Taka reakcja władz mnie oburza, ale nie dziwi. Od kilku lat władze akademickie prezentują linię sprzyjającą środowiskom LGBT.

Tęcza wzeszła nad uniwersytetami

Niestety, w wyniku długotrwałej presji homolobby, na polskich uczelniach, wzorem uczelni zachodnich, zapanował pewien niepokojący trend.

Otóż, brak poparcia dla działań i roszczeń organizacji LGBT jest uznawany za brak tolerancji, łamanie praw człowieka i szczucie mniejszości w środowisku uniwersyteckim. I, co nawet bardziej niepokojące, za nowoczesny i otwarty uznawany jest uniwersytet, który bezkrytycznie przyjmuje postulaty tych środowisk…

Jak wspomniałem, widać to po decyzjach władz uniwersyteckich. W marcu 2017 roku na zaproszenie Instytutu Ordo Iuris do Polski przyjechała Rebecca Kiessling – prawniczka, prezes organizacji broniącej życia poczętego. Spotkania z nią, organizowane na uniwersytetach całego świata, ściągają mnóstwo osób. Niestety, władze 4 z 5 polskich uczelni, na których miała wystąpić, uniemożliwiły studentom wysłuchanie jej prelekcji – mimo ustalonych godzin i sal, odwoływały je w ostatniej chwili.

Głośna była też sprawa Tomasza Terlikowskiego. Publicysta i filozof miał prowadzić od stycznia 2018 r. na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym zajęcia z etyki. Lecz pod wpływem nacisku ze strony liberalnych mediów i lewicowych polityków władze uczelni wycofały się z zamierzonego zawarcia umowy. Wszystko w białych rękawiczkach: oficjalnie nie miało to związku z konserwatywnymi poglądami p. Tomasza.

Z niesmakiem przyjąłem jednostronne oświadczenie rektora UAM, prof. Andrzeja Lesickiego, z sierpnia tego roku. Pisząc o podziałach politycznych i ideologicznych społeczeństwa za winnych wskazał on m.in…. polskich biskupów. Zarzucił im mowę nienawiści i zwalczanie osób o innych poglądach. Ale dlaczego nie odniósł się do aktów profanacji czy obsceniczności mających miejsce podczas „marszów równości”? Jego stanowisko w pełni poparła Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP)…

Narzucanie „jedynie słusznego” światopoglądu przywodzi na myśl najsmutniejsze czasy dyktatury komunistycznej w Polsce i innych krajach bloku sowieckiego.

Nierówne standardy

Uniwersytety muszą być miejscem swobodnej debaty, wolności prowadzenia badań naukowych oraz stosowania jednakowych standardów i wymogów etycznych wobec wszystkich członków środowiska akademickiego.
Warto przypomnieć, że bez konsekwencji pozostają takie publiczne wypowiedzi, jak:

Miliony was, chamy, miliony. I co my mamy z wami zrobić? Ale przyjdzie na was czas. A jak nie na was, to na wasze dzieci. Weźmiemy szturmem wasze szkoły, zwabimy was podstępem do teatrów, wyślemy wasze dzieci w świat. I pewnego dnia zniknie ta zabobonna, prostacka i kruchciana Polska, dławiąca się pychą, jakąż to ona jest „prawdziwą” i „wierną” jest. (prof. Jan Hartman, UJ, o mieszkańcach polskiej wsi).

Och, och. O po**bie [ocenzurowano] z krzyżem w Płocku nie wypada pisać, że po**b. Choć ewidentnie pięknie pozował do zdjęć. Gdybym nie był lewakiem to bym został prawakiem. Oni nie mają problemów. „Wypier*****” (dr Jacek Kochanowski, UW).

Stańmy zatem w obronie prof. Nalaskowskiego, który ponosi konsekwencje odważnego wystąpienia przeciwko nachalnej propagandzie środowisk LGBT!

Apelujemy!

Nie pozwólmy, by uczelnie zamieniły się w inkubatory neomarksistowskiej ideologii i ochronki dla jej akuszerów. Zaapelujmy do środowiska akademickiego o:

  • zachowanie wolności słowa, swobody prowadzenia debaty akademickiej, obejmującej prawo do krytyki postulatów oraz działań różnych ruchów, w tym także organizacji LGBTQ oraz ich przedstawicieli;
  • zachowanie wolności prowadzenia badań naukowych, w szczególności nieuleganie presji ideologicznej, nakazującej bezkrytyczne przyjmowanie twierdzeń ruchu LGBTQ na temat uwarunkowań homoseksualizmu i innych zaburzeń pociągu seksualnego, skutków wychowywania dzieci przez pary osób tej samej płci czy koncepcji płci jako „konstruktu społeczno-kulturowego” (gender);
  • stosowanie jednakowych standardów i wymogów etycznych wobec wszystkich członków środowiska akademickiego, niezależnie od ich światopoglądu, praktyk religijnych czy sympatii politycznych.

W sposób szczególny zaapelujmy do podjęcia wszelkich działań na rzecz przywrócenia prof. Aleksandra Nalaskowskiego do pełni praw nauczyciela akademickiego, w szczególności prawa do prowadzenia zajęć dydaktycznych i badań naukowych!

Proszę o Państwa podpis [TUTAJ]!

Proszę też o przesłanie wiadomości o tej kampanii swoim bliskim i znajomym, przekazanie tego maila dalej. Im więcej osób podpisze nasz apel, tym większe będzie jego oddziaływanie!
Wierzę, że ta kampania społeczna obudzi środowisko akademickie z ideologicznego letargu. Podpisując i działając wspólnie w tym celu możemy sprawić, że uniwersytety powrócą do spełniania misji cywilizacyjnej, kulturowej i społecznej, dla której zostały powołane.

Miejmy w tym nasz udział!

Kamil Zwierz – Prezes Centrum Życia i Rodziny