“Miłosierdzie odnosi triumf nad sądem”

Autor – ks. Łukasz Szlak

Pierwsza niedziela po wielkanocy nosiła nazwę Niedzieli Białej. Pełna zwyczajowa nazwa brzmiała: niedziela po zdjęciu białych szat. Było to związane ze starożytnym zwyczajem: nowoochrzczeni zdejmowali białe szaty po chrzcie wielkanocnym i przywdziewali normalne ubrania. Napominano również wiernych, aby wytrwali w łasce. Obecnie coraz częściej zwyczajowo mówi się o tej niedzieli: Niedziela Miłosierdzia Bożego. Jest to oczywiście owoc objawień św. Faustyny Kowalskiej, która wpłynęła na św. Jana Pawła II.

Od wieków na mszy niedzieli białej Kościół czyta nam Ewangelię wg. św. Jana, która według Kościoła Katolickiego oznacza ustanowienie sakramentu pokuty i pojednania. W czasach starożytności sakrament pokuty był rzadko udzielany, a bardzo często udzielano go raz w życiu. Pokuty mogły być wieloletnie, publiczne, a nawet trwające do końca życia (eucharystię otrzymywano na łożu śmierci). Kiedyś po prostu ochrzczeni w wieku dorosłym chrześcijanie nie grzeszyli zbyt często grzechami, które nazywamy śmiertelnymi. To przypomnienie dla pierwszych chrześcijan, że zawsze mogą liczyć na Boże miłosierdzie, jeżeli tylko występuje u nich najmniejszy żal.

Ciekawą rzecz a propos miłosierdzia możemy znaleźć w żywotach popularnego w końcu średniowiecza św. Bernarda z Clairvaux. Autor “Vita Primi” z XV w. przedstawia wielkiego Bernarda na sądzie przed Chrystusem. Ma on wybrać, jedno z Bożych ramion, które odpowiednio oznaczają: pierwsza – Boże prawo, sprawiedliwość osiągane przez dobre uczynki; druga – miłosierdzie.
Okazuje się przy powszechnym zdziwieniu opinii społeczności XV w. Europy, że Bernard w pokorze wybiera to drugie, chociaż pewnie mógłby wybrać to pierwsze poprzez święte życie. Żywot ten był jedną z prób odpowiedzi na egzystencjalne zagadnienia ludzi końca średniowiecza obawiających się o własne zbawienie.
Rzadko się o tym przypomina, że zasada sformułowana przez Marcina Lutra, tak ważna dla doktryny protestanckiej o usprawiedliwieniu: simul semper iustus, peccator et poenitens (zawsze i jednocześnie sprawiedliwy, grzesznik i pokutujący), implicite była zawarta w pismach św. Bernarda z Clairvaux (którego Luter czytał i niezwykle cenił).

Zazwyczaj gdy mówimy współcześnie o miłosierdziu Bożym, zaraz w jego kontekście pojawia się zagadnienie Bożej sprawiedliwości. Zazwyczaj też pojawia się w kontrze. Jak się też słusznie zaznacza, zazwyczaj też jedna osoba domaga się Bożej sprawiedliwości dla drugiej osoby. Rzadko dla siebie. Zarówno Sprawiedliwość jak i Miłosierdzie stanowią przymioty Pana Boga są tożsame z Nim samym, nie mogą być w jakimś wymyślonym konflikcie. Łacińskie słowo misericordia ma znaczenie smutne serce. Jest związane ze sferą uczuciową. Zazwyczaj gdy jesteśmy świadkami czyjegoś nieszczęścia współczujemy mu. To jest ludzkie miłosierdzie. W Bogu nie ma smutku, nie ma uczuć, które są charakterystyczne dla ludzi.

Nie znaczy to, że Bóg nie reaguje na naszą krzywdę, czy jest „bezduszny”. Suma św. Tomasza zajmuje się zagadnieniem Bożego miłosierdzia w kwestii 21, artykule 3, pierwszej części tego pomnikowego dzieła. Bogu przysługuje miłosierdzie w stopniu najwyższym jak twierdzi św. Tomasz z Akwinu na zasadzie skutku. Gdy ktoś smuci się czyjąś krzywdą, biedą jak swoją własną, jednocześnie dąży do tego, aby tę krzywdę usunąć. Jednocześnie Bóg przez miłosierdzie powiększa doskonałość według Tomasza. Nie czyni tego wbrew sprawiedliwości: ktoś kto oddaje 200 denarów komuś komu winien był 100 nie postępuje przecież wbrew sprawiedliwości. Bóg postępuję ponad sprawiedliwością: “miłosierdzie odnosi triumf nad sądem” (Jk 2, 13).

Powinniśmy też pamiętać o pewnej integralności ducha. Nie wolno nam w imię fałszywego humanizmu relatywizować grzechu. A jest to niestety znakiem naszych czasów. Każdy chrześcijanin ochrzczony, bierzmowany ma w możności wszelkie cnoty, owoce i dary Ducha Świętego, z których powinien korzystać i pomnażać. Korzystanie z Bożej łaski w postaci miłosierdzia bez Bojaźni Bożej, roztropności, umiarkowania i innych może się skończyć dla człowieka tragicznie: “Współpracując zaś z Nim napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej” (2 Kor 6, 1).

Ks. Łukasz Szlak