Internet i Ściana Płaczu

Alex Żuławski.

– Panie Grzybek, jest fantastyczna możliwość bezpośredniego porozumiewania się z Panem Bogiem!
– Jak to zrobić?
– Ściana Płaczu w Jerozolimie ma swoją stronę internetową o adresie „english.thekotel.org/default.asp.”
Pan pisze swoją modlitwę do Boga, ona mknie błyskawicznie do Jerozolimy i po wydrukowaniu modlitwy u właściciela strony jakiś chłopak biegnie z tą kartką do Ściany Płaczu i wpycha ją do szczeliny w murze.
– Dlaczego nie jechać samemu i poprosić o coś Pana Boga
– Pan nie pojedzie tam, bo pan nie ma na to forsy. W Jerozolimie dzięki tej stronie internetowej może się pan zwrócić prosto do Boga.
– Jednak, dlaczego w Jerozolimie modlitwa idzie prosto do Boga?
– Panie, przecież Jezus spędził tam ostatnie swoje dni. Czyli to jest święte miejsce! Z drugiej strony Żydzi również stanowczo twierdzą że Ściana Płaczu jest świętym miejscem.
– Skąd można wiedzieć, że to działa?
– Barack Obama był tam, kiedy jeszcze nie był prezydentem. Wepchnął karteczkę do Ściany Płaczu z jakąś prośbą i został Prezydentem Ameryki. Papież Benedykt XVI również włożył w tą ścianę karteczkę.
– Jakoś mu to nie wyszło. Przecież złamał rękę.
– Nie wkładał karteczki żeby nie złamać reki! On nie wiedział, że złamie rękę? Modlił się wtedy o pokój na świecie.
– Co to dało? Wszędzie się biją. Pokoju nie ma.
– Czy pokój można załatwić na świecie jedną karteczką?
– Mógł włożyć dwie.
– Z panem nie warto gadać. Pan widzi tylko dziurę w całym.
– Jeśli to ma dać wyniki to, dlaczego Izraelczycy nie włożyli do muru karteczki z prośbą żeby był pokój z Palestyńczykami?
– Może włożyli, ale to tak szybko nie działa. Z drugiej strony, może Palestyńczycy wepchnęli tam karteczkę z prośbą żeby nie było pokoju. I teraz jest problem, kto z nich ma racje. U Pana Boga jest miliard próśb w każdej chwili. Spełnienie prośby zabiera czas. Wszystko według długości kolejki złożenia prośby.
– I to wszystko u nich tak za darmo? Chłopaki latają do Ściany Płaczu zdzierając zelówki, dla pańskich zachcianek. Może jeszcze po drodze czytają, co pisze w tych kartkach. Powiedzmy, że jakiś facet prosi po cichutku żeby Pan Bóg zabrał do siebie jego żonę, bo ona mu życie skraca!
– Podają, że przelewem z karty bankowej można dać co łaska, ale nie obowiązkowo. Co do próśb, lub modlitw, to jest tajemnica. Nie wolno czytać. Z drugiej strony te chłopaki nie znają języka polskiego.
– Myślę, że oni najpierw czekają na przelew z karty bankowej, a później lecą z tą karteczką. Jak wielkie są szpary w tej Ścianie Płaczu? Gdzie oni to wszystko wpychają?
– Widocznie przez to, że wpychają karteczki z prośbami od wielu lat to szpary powiększyły się i jest miejsce na modlitwy wielu ludzi.- Panie Talon, ja słyszałem, że można wysłać list do Pana Boga. Wkłada się w kopertę, nalepia znaczek i pisze się „Do Pana Boga – Jerozolima”. Cały wydatek, to tylko cena znaczka.
– Tak, ja też słyszałem o takiej możliwości. To jednak dla tych, którym się nie spieszy. Choć ja nie jestem pewien czy ci z poczty wiedzą jak doręczyć listy Bogu. Tu już z góry wiadomo, że będą włożone w Ścianę Płaczu.
-Niech mi pan napisze na karteczce ten adres internetowy. Dam to Zasławskiej.
-Panie Talon. Syn Zasławskiej napisał w komputerze jej prośbę do Boga oraz sfotografował 5 dolarów i wkleił je do listu. Wyobraź pan sobie, to wróciło z tłumaczeniem na ¾ strony – po angielsku i nikt nie może do dnia dzisiejszego zrozumieć przyczyny zwrotu. Czy adres był zły, czy przez te 5 dolarów, które były tylko fotografią?.
Ja nie znam się na komputerach. Trzeba iść do jakiegoś speca od tych spraw…
Alex Żuławski

 

Od redakcji.

Pruszkowski patriota z Izraela Aleksander Żuławski – Rozenblum 1935–2014

18 grudnia 2014, w dniu swych 79 urodzin, zmarł w Hajfie Aleksander Żuławski – Rozenblum, pruszkowianin z pochodzenia, który mimo opuszczenia Polski w 1956 r. nigdy Pruszkowa nie zapomniał, a nawet w pewien sposób uczestniczył w jego życiu. Jego życie odzwierciedla los Polaków żydowskiego pochodzenia, dramat rozdarcia między dwoma tożsamościami, któremu wojna nadała tragiczny wymiar. Aleksander pochodził ze stosunkowo zamożnej rodziny. W 1937 r. do klanu Rozenblumów należało dziewięć działek po wschodniej stronie ul. Kraszewskiego, w tym trzy zabudowane. Dziadek Gutman Rozenblum prowadził skład opałowo-budowlany na rogu Kraszewskiego i Prusa, gdzie dziś stoi przeszklony budynek. Poza tym należał do niego dom nr 38. Jego syn Marian – czyli ojciec Aleksandra – w 1937 r. postawił trzypiętrową kamienicę czynszową, która dziś jako Kraszewskiego 16 stanowi połowę budynku Urzędu Miasta. Gutman był znaczącą figurą w żydowskim Pruszkowie, pełnił funkcję przewodniczącego rady pruszkowskiej gminy żydowskiej, a więc ciała pośredniczącego między tą społecznością a administracją państwową. Ojciec Aleksandra był już mocno zasymilowany, używał imienia Marian zamiast wpisanego mu w akcie urodzenia Mordka. Podobnie było z pochodzącą z Łowicza matką Aleksandra, Reginą z domu Knott, która ukończyła polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim.

Wycieczka klasowa do Torunia na zakończenie nauki w szkole podstawowej przy ul. Lipowej w Pruszkowie. Olek Żuławski zaznaczony strzałką.

Opisał Marian Skwara Powyższy tekst ukazał się w Głosie Pruszkowa nr 1/2015. fragment materiału pochodzi ze strony: http://www.pinezka.pl/byl-sobie-czlowiek/3646-alex-zulawski-wspomnienie