Ten kawałek Polski to Pruszków

Zapraszam Państwa na krótki spacer po kawałku Pruszkowa. Przechodzimy, przejeżdżamy i zapewne przywykliśmy do tych obrazków. Ale czy tak powinno być? Czy Nasze pieniążki, nas zameldowanych w Pruszkowie i płacących tu podatki, musza być tak swobodnie rozdysponowywane? Czy doczekamy się, że osoby odpowiedzialne za swoją niefrasobliwość zostaną wskazane.

Uliczka osiedlowa Dobra jest ustawicznie zastawiana przez lokalnych mistrzów parkowania. No cóż ciągły brak miejsc na parkingach.

Dawny plac zabaw przy ulicy Dobrej, na wysokości bloku nr 10 został zlikwidowany ponad rok temu. Obecnie własność prywatna.

Sąsiedztwo działki z dawnym placem zabaw. Tu trwa ocieplanie budynku. Chyba urlopy bo od miesiąca pracuje jeden pracownik, naprawia balkony.

Jedziemy ścieżką rowerową wzdłuż ulicy Wojska Polskiego w kierunku ulicy Plantowej.

Piękne zakątki z ławką i czymś co pewnie miało być poidełkiem dla zwierząt i ptactwa.

Ale czy wnętrze misy z taką zawartością, na pewno ma służyć zwierzętom i ptactwu?

Brak popielnic nie zniechęca do palenia. Wrzucenie peta do kosza może grozić pożarem.

Ławeczki dla oczekujących na zielone światło.

Kolejna zawartość misy.

Wszystko wygląda pięknie. Tylko dla kogo to ma być???

Podobno firma pielęgnująca zieleń miała robić nasadzenia w miejsce uschłych roślin?

I kto zgadnie do czego to ma służyć?

Brak przejść w ciąg zieleni zmusza do szukania skrótów.

Sucho, suchutko i jakieś robactwo.

Miejsce służy majsterkowiczom jako lokalny warsztat.

Piękna sprawa, tylko patrząc dalej na to co pozostało w wielu odcinkach zieleni, trzeba kolejnych dotacji unijnych na pielęgnację. Wchodzimy na ulicę Plantową w kierunku ulicy Jasnej.

Kiedyś był skrót, dziś …..

Lokalny parking, zawsze to bezpieczniej.

Kolejny skrót do przystanku..

Osiedlowa rzeczywistość. Tu byli specjaliści od strzyżenia. Ich ślady są widoczne wszędzie. Zakres strzyżenia czegoś co miejscami nie przypomina żywopłotu zapewne nie dotyczy sprzątania po sobie.

MZO zostawia swoje kontenery, nawet w pobliżu okien mieszkań. Fetoru z gnijącej trawy, liści i śmieci nie sposób opisać. Kiedyś w odpowiedzi na uwagę, że tak nie powinno być, pracownik MZO odpowiedział, że kierowcy stawiają  pojemniki tam gdzie im wskazała administracja osiedla.

Ale jest jedno takie miejsce w którym zawsze pachną kwiaty. Brawo dla tego lokatora.

Ten rysunek porusza i dlatego tu jest. Jest nadzieja. Jest moc.

Materiał fotograficzny jest własnością redakcji Podwarszawskie Życie Pruszkowa.