Święto i rok prawdziwego mężczyzny… Działającego bez słów…

Autor – Krzysztof Kotyński.

Święto i rok prawdziwego mężczyzny… Działającego bez słów…

W historii świata znamy wiele postaci, którym można przypisać przydomek „prawdziwego mężczyzny”, lecz zawsze jest to tylko odniesienie do kilku wybranych zalet, cech charakteru, umiejętności lub oceny postępowania. Bardzo trudno byłoby wskazać ideał lub nawet w pełni opisać i właściwie zdefiniować jego pełnię, a co dopiero znaleźć prawdziwy wzór i przykład? Czy „prawdziwy mężczyzna” może być cichy i pokorny, spokojnego serca?
Odpowiedzi i przykładów możemy próbować szukać w otaczającym nas świecie i życiu codziennym, wśród wielkich osobistości i bliskich znajomych, ale nie zapomnijmy o jeszcze innym źródle…o Biblii!!!…A dokładnie o Ewangeliach, tam na ich kartach pojawia się ten, który może być dla nas najlepszym przykładem.
Wielki Post jest odpowiednim czasem na poznanie jego żywota…życia Patriarchy z Nazaretu, Świętego Józefa! Hebrajskie imię Józef oznacza tyle, co “Bóg przydał”.
Chociaż w Ewangeliach jest zaledwie 26 wersów dotyczących Św. Józefa, to jednak wystarcza, aby zauważyć jego wielkość i możemy docenić kim był, co uczynił, jak żył i kim się stał.
W tekstach ewangelicznych nie znajdujemy ani jednej wypowiedzi św. Józefa. Przemawia on w inny sposób, nie wielkimi słowami, ale czynami. Z Ewangelii św. Łukasza dowiadujemy się o jego pochodzeniu w wersecie: „W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. […] Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna.” (Łk 2, 1-14).
Więcej informacji o życiu św. Józefa znajduje się w tekstach odnalezionych apokryfów.
Mimo wysokiego pochodzenia Józef nie posiadał żadnego majątku. Na życie zarabiał stolarstwem i pracą jako cieśla. Zdaniem św. Justyna (+ ok. 100-166 r. n.e.), św. Józef wykonywał sochy drewniane i jarzma na woły. Przygotowywał więc narzędzia gospodarcze i rolnicze. Autor apokryficznej Ewangelii Filipa (III w. n.e.) nazywa Józefa stolarzem.
Zaręczony z Maryją, Józef stanął przed tajemnicą cudownego poczęcia. Z opisu ewangelicznego wynika, że stało się to powodem rozważania przez Józefa oddalenia Maryi. Archanioł Gabriel rozwiewa jednak jego wątpliwości w słowach: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie twej małżonki, dlatego, że z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło” (Mt 1-2; 13). Św. Józef nie był według ciała ojcem Chrystusa, był nim jednak w sposób prawny, nadanie przez Józefa imienia narodzonemu z Maryi Jezusowi według prawa żydowskiego było aktem potwierdzającym.
Podporządkowując się dekretowi o spisie ludności, udał się z Nią do Betlejem, gdzie urodził się Jezus. Po nadaniu Dziecku imienia i przedstawieniu Go w świątyni, w obliczu prześladowania ze strony Heroda, ucieka z Matką i Dzieckiem do Egiptu [„Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu…” (Mt 2,13).]
Po śmierci Heroda wraca do Nazaretu [„Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela…” (Mt 2,19)].
Józef był wrażliwy na głos Boga, umiał Go słuchać i umiał być posłuszny. Działanie św. Józefa było odpowiedzią na Boże wezwanie. Bóg przemawiał do niego we śnie przez anioła, a Józef robił to, co Bóg mu polecił i nigdy nie wątpił. Po raz ostatni Józef pojawia się na kartach Pisma Świętego podczas pielgrzymki z dwunastoletnim Jezusem do Jerozolimy. Gdy Jezus rozpoczyna działalność publiczną, Ewangelie nie wzmiankują już nic o św. Józefie. Tradycja tłumaczy ten fakt wcześniejszą śmiercią. Zgodnie z jej przekazem Józef miał śmierć najpiękniejszą z możliwych, gdyż byli przy Nim w ostatnich chwilach jego życia Jezus i Maryja, właśnie dlatego zgodnie z tradycją kościelną, Józef stał się patronem dobrej śmierci.
Chociaż ikonografia przedstawia św. Józefa zazwyczaj jako starca, to w rzeczywistości św. Józef był młodzieńcem, w pełni męskiej urody i sił. W ikonografii św. Józef przedstawiany jest z Dziecięciem Jezus na ręku lub z lilią w dłoni. Jego atrybutami są m. in. narzędzia ciesielskie: piła, siekiera, warsztat stolarski; bukłak na wodę, kij wędrowca, kwitnąca różdżka (Jessego), miska z kaszą, lampa, winorośl.
Ojcowie i pisarze Kościoła podkreślają, że do tak bliskiego życia z Jezusem i Maryją Opatrzność wybrała męża o niezwykłej cnocie. Dlatego Kościół słusznie stawia św. Józefa na czele wszystkich świętych i daje mu tak wyróżnione miejsce w hagiografii.
Patrząc na postać tego Świętego, mimo woli mówimy: jaka cicha, ale prawdziwa jest jego wielkość, którą błogosławią miliony serc ludzkich oddających się przez wieki opiece św. Józefa.

Żywot Świętego Józefa

Włoska mistyczka siostra Maria Cecylia Felicyta Baij OSB, jest autorką “Żywota świętego Józefa”. Urodziła się w Montefiascone, 4 stycznia 1694 r. Mając 18 lat, wstąpiła do klasztoru. Jezus Chrystus chciał ją mistycznie związać ze swoją męką i w tym celu oczyszczał jej serce trudnymi próbami, przygotowując ją do otrzymania wyjątkowych łask. Jej głębokie życie duchowe czyni ją jedną z wielkich mistyczek Kościoła w XVIII w. W swoim dziele, spisanym XVIII-wiecznym stylem pisarstwa religijnego, przedstawia objawione jej okoliczności narodzin św. Józefa, dzieciństwa, młodości, poznania Maryi, zaślubin, narodzin Jezusa, ucieczki do Egiptu, pobytu w Nazarecie, wzrastania Jezusa przy Józefie i Józefa przy Jezusie i Maryi oraz okoliczności śmierci w obecności Najświętszych Osób. Przy okazji opisu cnót św. Józefa otrzymujemy także wiele pouczeń moralnych. Na końcu książki znajdziemy opis śmierci św. Józefa, która nastąpiła w obecności Jezusa i Maryi. Dniem, w którym się to dokonało, był piątek 19 marca.
Józef miał wypełnić swoim życiem odwieczny plan Boży, przygotowany od założenia świata, plan towarzyszenia Jezusowi w Jego ziemskiej egzystencji, miał być świadkiem wcielenia i narodzenia Boga przedwiecznego, Jego opiekunem i pomocnikiem.

Św. Józef wzorem dla mężczyzn

Dziś męskość kojarzona jest głównie z tężyzną i sprawnością fizyczną, popularnością, posiadanym majątkiem lub ekstrawaganckim, często wyzywającym, rzucającym się w oczy ubraniem i zachowaniem. Jest to jednak błędna, złudna i fałszywa ocena męskości!
Opiekun Syna Bożego, Józef, był człowiekiem małomównym, skromnym, ale niezwykle odpowiedzialnym. W trudzie pracował, by zapewnić utrzymanie swojej rodzinie. Był pełen modlitwy i szacunku do ludzi. Wśród zasadniczych cech Józefa z Nazaretu, które mogą stać się wzorem dla współczesnego mężczyzny, na pierwszy plan wybija się wiara i zaufanie Panu Bogu. Objawia się ono szczególnie w ewangelicznej scenie, w której Józef nie rozumiejąc cudownego poczęcia Jezusa, postanawia opuścić Maryję, z którą nie zaznał pożycia małżeńskiego [wskazuje na to pytanie Maryi skierowane do archanioła Gabriela “jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” (Łk 1, 34)], spodziewa się dziecka. Józef nie rozumie jak to się stało i w akcie desperacji decyduje się na potajemne opuszczenie swej żony. Ponieważ jednak ją kocha, woli wziąć na siebie winę za rozstanie. Z Ewangelii wiemy, że Pan Bóg przez swą nadzwyczajną interwencję zapobiegł temu i Józef z ufnością podejmuje obowiązki męża i ojca. Wiara i ufność, delikatność i szlachetność, jaką się wykazał, może służyć za wzór każdemu mężczyźnie. Św. Józef jest wzorem tych cnót. Biblia nazywa go sprawiedliwym. Jeszcze jedną ważną cechą charakterystyczną dla całego życia Józefa jest umiłowanie pracy. Ikony prezentują często św. Józefa trzymającego w dłoniach ciesielskie narzędzia. Tradycja przekazuje zaś obraz tego męża i ojca jako człowieka, który ciężko pracuje na utrzymanie swej rodziny.
Małżeństwo Józefa i Maryi może być wzorem dla wszystkich małżeństw, ponieważ łączy ich miłość do Boga, a Bóg, przez Chrystusa, zsyła człowiekowi miłość do drugiego człowieka jako dar, miłość, która nie szuka swego, nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą ani gniewem, nie pamięta złego… (por. 1 Kor 13). Taka jest tajemnica sakramentu małżeństwa, który ciągle „na nowo trzeba w sobie rozpalać” (por. 2 Tm 1,6). Małżeństwo Józefa i Maryi jest powrotem do pierwotnej miłości, w której prawdziwa czułość wolna jest od pożądania, prawdziwa miłość jest oddaniem swojego życia w darze drugiemu. Małżeństwo Józefa i Maryi jest znakiem innego myślenia o szczęściu, o miłości, o cielesności, o życiu, jest sprzeciwem wobec ducha tego świata, zaprasza do nawrócenia.

Małżeństwo i rodzina odgrywają fundamentalną rolę w życiu narodu i Kościoła. Możemy z całą pewnością stwierdzić – jakie są rodziny, taki jest Naród, jakie są rodziny, takie są parafie, diecezje i taki jest Kościół. Ich siła i zdrowie moralne stają się źródłem siły i zdrowia Narodu. Ale również ich słabość czy rozpad stają się początkiem rozpadu Narodu.

Jest w Polsce bardzo dużo świętych małżeństw, rodzin w naszych parafiach, które dają świadectwo Chrystusowi Panu swoim codziennym życiem i wykonywaną pracą, w których miłość, zgoda, wzajemna troska, są czytelnym świadectwem chrześcijańskiego życia, które pięknie wychowują dzieci i są zaangażowane w różne działania. Są rodziny, w których miłość Ojczyzny i miłość człowieka pielęgnowana jest od pokoleń. Wrogiem Polski i rodziny są ideolodzy, którzy narzucają obce wartości, a także konsumpcjonizm, materializm, rozbita tożsamość, zamykanie się w kręgu doczesności, bez odniesienia do wieczności. Pojawia się w naszych czasach także kryzys ojcostwa, który przejawia się brakiem odpowiedzialności mężczyzn za opiekę i wychowanie dzieci, nieobecnością emocjonalną w rodzinie pomimo obecności fizycznej. Św. Paweł przypomina nam, jak niegdyś Koryntianom: “Przypatrzcie się bracia powołaniu waszemu” (1Kor 1,26). Jakże to wielkie i ważne posłannictwo: powołanie męża i żony, powołanie ojca i matki. Jak wielkim zaufaniem obdarza Bóg człowieka, kiedy zleca mu w rodzinie wychowanie dziecka, kiedy pozwala mu przeżywać szczęście płynące z wychowania, z patrzenia jak dziecko rośnie i rozwija się. Siłę do życia w wierności i miłości małżonkowie czerpią z życia w przyjaźni z Bogiem. Sakrament małżeństwa jest pieczęcią postawioną na sercu każdego z małżonków. Jest to związek nierozerwalny.

Niedawno w prasie mogliśmy przeczytać o “cudzie w Działdowie”, który wydarzył się w zwykłej rodzinie. Ojciec rodziny, kolejarz, po wypadku zapadł w śpiączkę. Przez cały czas opiekowała się nim żona wraz z dziećmi i codziennie się modliła, prosząc Boga o pomoc. Pielęgnowała męża i czyniła starania, by normalnie uczestniczył w życiu rodziny, choć nie reagował, mówiła do niego głośno, ubierała, karmiła na ile to było możliwe. Pozornie mąż uczestniczył w całym życiu rodziny. I oto po 19 latach mąż wybudził się ze śpiączki, pierwsze słowo jakie wymówił – to było imię żony. Dla wszystkich, którzy znali tę sytuację było to ogromne przeżycie. To miłość, wielka bezgraniczna miłość żony uczyniła cud. Ta żona dała świadectwo, że jest wierna przysiędze małżeńskiej i swymi czynami zapewniała każdego dnia chorego męża, że nie opuści go aż do śmierci.
Prośmy świętego Józefa, aby nas uczył kochać Pana Jezusa, tak jak On to potrafił, aby nas uczył bronić życia, tak jak On uchronił życie Jezusa przed okrucieństwem Heroda i uczył nas troski o dom rodzinny na wzór Świętej Rodziny z Nazaretu.

Ojcowska dojrzałość Św. Józefa

Syn Boży do 30 roku życia, dopóki nie odszedł z Nazaretu, miał swój dom. Ten dom z woli Boga stworzył mu św. Józef. Dziś jak zawsze zadaniem ojców i mężów jest również tworzenie domu rodzinnego. Dom to ciepły klimat, który panuje w czterech ścianach mieszkania. W zdrowej atmosferze wyrastają ludzie wartościowi, wrażliwi na wielkie sprawy, na wielkie ideały, wyzwoleni z egoizmu i z samolubstwa, służący dobrze Bogu, ojczyźnie, swojemu społeczeństwu, narodowi i człowiekowi. Rozbicie rodzinnej wspólnoty powoduje kryzys człowieczeństwa. Rodzinę należy pielęgnować, ważne są gesty, słowa, które wywołują poczucie uznania, szacunku, życzliwości. Bezcenną wartością jest umiejętność dzielenia się wiarą. Bywają takie doświadczenia losu, że tylko prawdziwy dom stwarza możliwość przetrwania złych chwil i daje bezpieczne schronienie. Wychowanie w naszych rodzinach powinno wskazać młodemu człowiekowi kierunek życia. Rodzina powinna tak kierować dzieckiem, aby przez dobry przykład i słowa, dziecko od młodości pokochało Boga i uznało Go za najwyższą wartość. Należy rozbudzić w swoim dziecku, także w tym dorastającym, wielką miłość Bożą, ducha modlitwy, żeby miało mocny fundament w życiu i wiedziało do czego dążyć. Należy dopilnować, aby zasady moralne nie przestały być wartością. Dzisiaj ostentacyjnie lekceważy się starość, dojrzałość, mądrość i doświadczenie życia, zdobywane latami. Wylansowany został kult młodzieńczej beztroski, anarchicznej niefrasobliwości i nieodpowiedzialności, propaguje się życie bez zasad i wymagań. Rodzice, nauczyciele, pedagodzy, nie mają często odwagi, aby udzielać lekcji prawdziwego życia. A roztaczane są przez media złudne i kuszące perspektywy łatwego, przyjemnego, beztroskiego i bezstresowego świata rozkoszy i nieograniczonych doznań. Ale życia nie da się oszukać, jego prawa są nieubłagane i konsekwencje złudzeń szybko dają znać o sobie w bardzo bolesny sposób. Stąd tyle rozczarowań, pomyłek, tragedii, zmarnowanych możliwości, ludzkiej nędzy i rozpaczy. Ten totalny kryzys wychowania coraz bardziej daje znać o sobie i może mieć jeszcze nieobliczalne konsekwencje. Martwimy się o rodzinę, o najbliższych, o siebie samych. Trosk na tym świecie nie brakuje nikomu. Nie zawsze wiemy co i jak należy zrobić. Nie lękajmy się nigdy zawierzać kłopotliwych sytuacji św. Józefowi! Z wiarą i ufnością powierzajmy Mu wszelkie trudne sprawy, szczególnie te związane z życiem rodzinnym, przecież właśnie św. Józefa, sam Bóg wybrał na Opiekuna Zbawiciela.

Od niektórych świętych otrzymujemy pomoc w szczególnych sprawach, ale od św. Józefa pomoc jest udzielana we wszystkich, a poza tym broni on tych wszystkich, którzy z pokorą zwracają się do niego. (Św. Bernard z Clairvaux (1153 r.)

Głos mówiącego milczeniem

Św. Józef jawi się na kartach Ewangelii milczący, nie zachowało się ani jedno jego słowo. Głos mówiącego milczeniem uczy zawierzenia Bogu aż do końca, nawet w najbardziej skomplikowanych i trudnych sytuacjach naszego życia, ale również zaufania człowiekowi, choćby wszystko wskazywało na to, że zaufanie zostało zawiedzione. Głos mówiącego milczeniem, uczy, że wobec Boga, który wzywa i powołuje, ważniejsze są czyny niż słowa, bez słów można zostać świętym, bez czynów — nie. Św. Józef milczy, aby zostawić w sobie przestrzeń dla Boga, która nie będzie zajęta jego słowami. Józef milczący to Józef słuchający. Wsłuchany w Boga. Wydaje się, że w tym tkwi tajemnica jego szczególnej osobowości. Milczenie Józefa jest oznaką wielkiej pokory, skromności, łagodności, powściągliwości, delikatności. Z naszego ludzkiego doświadczenia wiemy, że to nie jest takie proste myśleć o innych, gdy pojawia się lęk o siebie.

Cicha obecność żyjącego w cieniu

Apokryfy i pisma Ojców Kościoła wysławiają jego cnoty i niewysłowione powołanie – oblubieńca Maryi, żywiciela i opiekuna Jezusa. Jest patronem Kościoła powszechnego, licznych zakonów oraz krajów, m.in. Austrii, Czech, Filipin, Hiszpanii, Kanady, Portugalii, Peru, wielu diecezji i miast, patronem małżonków i rodzin chrześcijańskich, ojców, sierot, a także cieśli, drwali, rękodzielników, robotników, rzemieślników, wszystkich pracujących i uciekinierów. Wzywany jest także jako patron dobrej śmierci. Troskliwy obrońca Chrystusa jest ostoją dla Kościoła i świata, dla Polski i człowieka w tym trudnym dziejowym czasie.

Cuda św. Józefa

Św. Józef jest wyjątkowym orędownikiem i za jego wstawiennictwem wiele osób otrzymało potrzebne łaski Boga, o czym dowodzą liczne świadectwa spisane przez ks. Stanisława Józefa Kłossowskiego, kustosza Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu w latach 1726 – 1798. Historyczna, pochodząca z XVIII w. księga zawiera 600 łask i cudów. Za początek sanktuarium św. Józefa w Kaliszu uznaje się rok 1670, wtedy został uzdrowiony mieszkaniec wsi Szulec. Jako wotum ufundował obraz Świętej Rodziny i umieścił go w kaliskiej kolegiacie.

Kalisz jest najstarszym miastem w Polsce, aleksandryjski uczony Ptolemeusz już w II w. zaznaczył Calisię na mapie Europy. Współczesne Księgi Cudów i Łask otrzymanych za wstawiennictwem św. Józefa kaliskiego są już trzy.

Podczas ostatniego z objawień w Fatmie św. Józef błogosławił światu trzymając na ręku Dzieciątko Jezus, które po nim wykonało ten sam gest błogosławieństwa.

W kronice Domu Opieki dla umysłowo chorych dzieci z roku 1942 znajduje się opis niezwykłego cudu. Dom prowadzony był przez Siostry Miłosierdzia od św. Wincentego, znajdowało się w nim dwieście podopiecznych, chorych dzieci. Reżim Hitlera nakazywał zabijać wszystkich upośledzonych, nazywając swoje zbrodnicze działania eutanazją – dobrą śmiercią. Siostry, wiedząc o tym nakazie, przenosiły każdego wieczora wielką figurę św. Józefa przed główne drzwi domu, stawiając ją obliczem zwróconym w stronę miasta. Przy tym modliły się: „Święty Józefie, wzmacniamy Twoje barki naszą modlitwą. Ty zachowaj nasze dzieci od hitlerowców”. W roku 1942 władze niemieckiego okupanta podjęły kolejną próbę złamania sióstr w celu wydania i uśmiercenia dzieci. Zarzucono im, że nakazały dzieciom opluwać portret Hitlera, który w wyniku rozporządzenia obowiązkowo musiał być zawieszony w Domu Opieki. Zorganizowano proces sądowy. Wezwane Siostry przygotowywały się na najgorsze odprawiając nowennę do św. Józefa. Na środku sali procesowej postawiono portret Hitlera. Przyprowadzono pierwsze chore dziecko, które miało potwierdzić oskarżenie, iż siostry nakazały opluwać jego wizerunek. Przewodniczący zapytał chłopca czy widzi portret. Pytany potwierdził, że tak. Potem został zapytany kogo portret przedstawia. Odpowiedź chłopca brzmiała: „To jest święty Józef”. Nastała konsternacja i wielka cisza w sali. Proces musiano zakończyć, gdyż zarzut stał się bezzasadny. Święty Józef Patron domu opieki uratował dzieci, gdy pozwolił się identyfikować z portretem Hitlera. Św. Józef działa ró wnież w taki sposób…

Wspomnienie liturgiczne i początki kultu św. Józefa

Na Wschodzie po raz pierwszy spotykamy się ze wspomnieniem liturgicznym św. Józefa już w wieku IV w klasztorze św. Saby pod Jerozolimą. Na Zachodzie znacznie później, bo dopiero w VIII w. W martyrologiach z X w. jest już wzmianka o święcie św. Józefa w dniu 19 marca. Do brewiarza i mszału rzymskiego wprowadził to święto papież Sykstus IV w 1479 roku. Papież Grzegorz XV, w 1621 roku rozszerzył je na cały Kościół. Papież Benedykt XIII w roku 1726 włączył imię św. Józefa do litanii Wszystkich Świętych. Papież Leon XIII wydał pierwszą w dziejach Kościoła encyklikę o św. Józefie: Quamquam pluries. W wieku XIX przełożeni generalni 43 zakonów wystosowali do papieża prośbę, o ogłoszenie św. Józefa patronem Kościoła. Papież Pius IX przychylił się do prośby i dekretem Quaemadmodum Deus z dnia 10 września 1847 roku wprowadził odrębne święto liturgiczne Opieki świętego Józefa. Ogłoszenie św. Józefa, Patronem Kościoła Katolickiego miało miejsce 8 grudnia 1870 r. W dniu 1 maja 1955 roku zwracając się do Katolickiego Stowarzyszenia Robotników Włoskich papież Pius XII proklamował ten dzień świętem Józefa Rzemieślnika, nadając w ten sposób religijne znaczenie świeckiemu, obchodzonemu na całym świecie od 1892 r., świętu pracy. Odtąd tego dnia także Kościół akcentuje szczególną godność i znaczenie pracy. Tytuł Patrona Kościoła Świętego Pius XII dołączył do święta 19 marca. Największą czcią do św. Józefa wyróżniała się św. Teresa z Avila, wielka reformatorka Karmelu (+ 1582). Twierdziła ona wprost, że o cokolwiek prosiła Pana Boga za jego przyczyną, zawsze otrzymała i nie była nigdy zawiedziona. Do szczególnych czcicieli św. Józefa zaliczał się również św. Jan Bosko. Stawiał on św. Patriarchę za wzór swojej młodzieży rzemieślniczej i założył Stowarzyszenie pod wezwaniem Św. Józefa. Św. Leonard Murialdo, przyjaciel św. Jana Bosko, założył zgromadzenie zakonne pod wezwaniem św. Józefa (Józefici).
Bractwa św. Józefa, zapoczątkowane jeszcze w średniowieczu, w epoce nowożytnej zaczęły masowo powstawać na fali ożywienia kultu św. Józefa. W wiekach XIX i XX nabierały one często charakteru społecznego, będąc chrześcijańskim odpowiednikiem związków zawodowych pod patronatem św. Józefa Rzemieślnika.
Rozkwit kultu św. Józefa odnotowujemy w XIX wieku. Staje się on odpowiedzią na coraz mniejszy szacunek dla ludzkiej pracy, bezrobocie i wyzysk. Idzie on w parze także z coraz większą świadomością społeczeństw, które przeciwstawiają się rodzącemu się liberalizmowi. W Polsce kult liturgiczny św. Józefa przyjmował się stopniowo i rozwinął się w XV i XVI wieku. Do lepszego poznania biblijnej postaci św. Józefa przyczynił się znacząco polski przekład Pisma Świętego, dokonany przez ks. Jakuba Wujka z Wągrowca. Przekład ten cieszył się w XVII w. wielką poczytnością. Bardzo popularne były również „Źywoty Świętych” ks. Piotra Skargi Pacwęskiego wraz z Żywotem Św. Józefa, Oblubieńca Matki Bożej z Pisma Świętego Wyłożonym.

2021 – Rok Świętego Józefa

Papież Franciszek w swoim liście z 8 grudnia 2020 r., dokładnie w 150. rocznicę patronatu św. Józefa nad Kościołem, ogłaszając Rok Świętego Józefa, wskazuje na piękną tajemnicę, jak ludzkie serce może kochać Boskie Serce Jezusa.

Patron na dzisiejsze trudne czasy…by być jak św. Józef!

Naśladujmy cnoty św. Józefa! Możemy się z nimi utożsamiać na różnych etapach swego życia. Rozwijać i pielęgnować jego kult! Modlić się za małżeństwa i rodziny, zwłaszcza za te, które przeżywają trudności! Wspierać je i przychodzić im z pomocą! Stawać w obronie ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci! Strzec świętości chrześcijańskiego małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety, cieszącego się jednością, wiernością i nierozerwalnością!
Bycie blisko Jezusa pozwoliło św. Józefowi przezwyciężyć wszelkie trudności. Stał się Patronem dla wielu wspólnot zakonnych, parafii i poszczególnych wiernych.
Jest sprawiedliwy, ponieważ ufa bardziej Bogu niż sobie. Uznaje, że plany Boga, chociaż ich nie rozumie, są najważniejsze i Bóg ma zawsze rację. Takie myślenie jest głęboko sprawiedliwe, oddaje Bogu to co się Mu należy. Przyjmuje Boże plany, rezygnuje z własnych pragnień, szczęścia i idzie drogami Boga. Sprawiedliwym staje się przez miłość do Boga, miłość do Jego Słowa i do wszelkiego prawa, które ustanowił.
Całe swoje życie św. Józef spędził wykonując ciężką zarobkową pracę i z niej utrzymywał Najświętszą Rodzinę. Ewangelie określają go mianem faber, przez co rozumiano wyrobnika – rzemieślnika od naprawy narzędzi rolniczych, przedmiotów drewnianych itp. Właśnie ta praca stała się dla niego źródłem uświęcenia, gdyż wykonywał ją rzetelnie, nie żądał za nią wygórowanych cen, wypełniał ją cicho i pokornie jako zleconą sobie od Boga misję na ziemi. Spełniał ją zapatrzony w Jezusa i Maryję. Dla nich żył i dla nich był gotów do najwyższych ofiar. Praca ma uświęcać, ma być źródłem gromadzenia zasług dla nieba, podobnie jak to było w życiu św. Józefa.
Postawa św. Józefa jest dzisiaj wzorem dla nas wszystkich. Milczący, zasłuchany w Słowo Boga, pokorny, prawy, dumny, mężny i przekonany, że dla Pana Boga nie ma nic niemożliwego.
Postać św. Józefa uczy nas, że Bóg nie opuszcza człowieka w trudnościach.
Z ufnością przyzywajmy św. Józefa, tego Przemożnego Patrona na nasze dzisiejsze czasy. I tak jak Józef pozwólmy się Panu Bogu poprowadzić, dotknąć, okazując posłuszeństwo Jego Słowu, choćby wydawało się nam – tak samo jak Józefowi – zadziwiające i niezrozumiałe.

Św. Jakub Apostoł pisze w swoim liście: Bracia moi! Przyjmijcie z wielką radością różne doświadczenia, jakie was spotkają. Wiedzcie, że próba waszej wiary rodzi wytrwałość. A wytrwałość niech was prowadzi ku dojrzałości, abyście byli w pełni doskonali, bez najmniejszej wady czy skazy (Jk 1, 2-4).

Najstarsza znana modlitwa do św. Józefa
O, święty Józefie, którego opieka przed tronem Boga jest tak wspaniała, mocna i natychmiastowa, powierzam Ci wszystkie moje sprawy i pragnienia. O, święty Józefie, pomóż mi przez Twoje potężne wstawiennictwo i wyproś mi u Twojego Boskiego Syna wszelkie duchowe błogosławieństwa, żebym – poddany Twojej niebiańskiej mocy – mógł złożyć moje dziękczynienie i hołd najbardziej kochającemu ze wszystkich ojców. O, święty Józefie, nigdy nie zmęczę się kontemplowaniem Ciebie. A w Twoich ramionach zasypia Jezus. Nie ośmielę się zbliżyć do Ciebie, kiedy On spoczywa na Twoim sercu. Uściskaj Go mocno w moim imieniu, ucałuj Jego drogocenną głowę i poproś Go, by odwzajemnił ten pocałunek, kiedy będę wydawał moje ostatnie tchnienie. Święty Józefie, patronie odchodzących dusz, módl się za mnie. Amen.
Modlitwa została odnaleziona w 50 r. po Chrystusie. W 1555 r. papież przesłał jej tekst cesarzowi Karolowi, który wyruszał na bitwę. Każdy, kto przeczyta tę modlitwę, usłyszy ją lub będzie ją miał przy sobie, nie umrze nagłą śmiercią ani nie utonie, trucizna na niego nie podziała ani nie wpadnie w ręce wrogów, ani nie zginie w ogniu, ani nie zostanie pokonany w walce. Odmawiaj tę modlitwę rano, przez dziewięć kolejnych dni, w dowolnej intencji. Nigdy nie słyszano, by ta modlitwa zawiodła.
Jednak by ta modlitwa do św. Józefa faktycznie była skuteczna i nie zawiodła, trzeba spełnić jeden ważny warunek: musimy w niej prosić o faktyczne duchowe dobro dla siebie bądź dla osób, które powierzamy Bogu za wstawiennictwem Józefa.

Rok poświęcony św. Józefowi, uroczystość przeżywana 19 marca, czas Wielkiego Postu, niech będą okazją refleksji nad miejscem rodziny we współczesnym świecie i okazją pogłębienia odpowiedzialności wszystkich za rodzinę i wychowanie młodych pokoleń.

Bóg rozwiązuje nasze problemy niekiedy w zaskakujący dla nas sposób. Dopiero z perspektywy lat, widząc skutki Bożych decyzji, można powiedzieć, że były one jedynym dobrym rozwiązaniem.

Krzysztof Kotyński

(W opracowaniu zostały wykorzystane materiały Narodowego Sanktuarium Świętego Józefa w Kaliszu – www.swietyjozef.kalisz.pl, www.swietyjozef.kalisz.pl/Modlitwy/)