fot. Edward Radziejewski 2018

Prawda o Brukseli

Autor Edward Besiński

Lobbying

Państwa zjednoczone w Unii Europejskiej, ale również spoza niej, mają wyspecjalizowane osoby, najczęściej większe grupy osób, których zadaniem jest zabieganie o interesy swoich przemysłów, rolnictwa, turystyki, zakładów zbrojeniowych, rybołówstwa itd. Ci ludzie, których jest, bagatela, około 10 tysięcy (!) w Brukseli, wywierają przemożny wpływ na decyzje instytucji unijnych w sprawach gospodarczych i politycznych. Utrzymanie takich grup osób, zapewnienia im lokali, środków łączności, środków reprezentacyjnych, (czytaj, w tym łapówek, co na “zachodzie” jest przyjęte, jako prezenty, bądź upominki – upominek często wynosi tysiąc, lub więcej dolarów), uczestnictwo w spotkaniach w restauracjach, rautach, naradach, konferencjach prasowych, zlecanie opracowania analiz itp. pochłania setki tysięcy $ rocznie i znacznie więcej, w zależności od zamożności państw, czy przemysłów. Czy może więc dziwić, że np. nasz przemysł obronny został położony na łopatki przez potężny przemysł USA, Niemiec, czy Anglii, Francji, bądź Włoch? Podobnie wygląda sprawa z (byłym już) polskim przemysłem lotniczym. Nasi ministrowie chwalą się głupkowato, że w Polsce wytwarza się… drzwi do amerykańskich odrzutowców. Trzeba się zadowolić i ochłapkiem.

Jak tutaj przedstawia się Polska?

Proszę sobie wyobrazić, że kraj nasz, za premiera Buzka miał w Brukseli… aż jednego lobbystę. Dobre i to. Poprzednicy z lewicy nie mieli nawet jednego. Utrzymanie lobbystycznej placówki w Brukseli wynosiło wtedy (1998 r.) około 30 tys. zł. miesięcznie.

Tak więc na 10 tysięcy lobbystów pracujących w Brukseli, z Polski jest jeden, teraz może dwóch, czy trzech. Waszyngton ma swoich lobbystów około 20. tysięcy. Dobre proporcje, nieprawda? A przecież wiadomo, że od sprawnego lobbyingu zależy wiele. Nic dziwnego więc, że decyzje, czy zdania wypowiadane na temat Polski, jej daty wejścia do Unii są zmienne, w zależności właśnie od rezydujących w Brukseli grup nacisku innych państw na urzędników unijnych. Nie będzie przesadą, jeśli powiem, ze zdania tych urzędniczych wypowiedzi zależą w znacznej mierze od ilości wydanych pieniędzy przez zainteresowanych swoim interesem lobbystów. Struktury unijne są w dużej mierze skorumpowane, o czym świadczyły znane skandale sprzed roku.

Niemal każda unijna gałąź przemysłu, rolnictwa czy innego biznesu ma w siedzibie Unii swoich “wytresowanych” lobbystów. Najsilniejsze lobby mają producenci rolni, czego nasze mądre głowy w Polsce nie dostrzegają, traktując własne rolnictwo jako piąte koło u wozu. Można i tak, ale to się w krótkim czasie zemści. Żeby tylko to miało miejsce w tych mądrych profesorskich głowach, nie byłoby o czym mówić. Gorzej, ponieważ chodzi tu o naród, a nie o trutni.

Jak widzimy, dla Polski lobbying ma wielkie znaczenie, zwłaszcza teraz, kiedy mają się zacząć nasze negocjacje z piętnastką. Trzeba też dodać, że pod względem lobbyingu jesteśmy także w tyle za Węgrami, czy Czechami.

Oni wcześniej zrozumieli, że bez tych swoich grup nacisku na decyzje odpowiednich instytucji unijnych, nie obronią skutecznie swoich interesów. Od lat więc szkolą w centralach lobbyingu w Brukseli swoich ludzi, na specjalistów, którzy potrafią “otworzyć” każde drzwi, zdawałoby się nie do otwarcia. Mogą to robić, bo tymi państwami nie rządzili ludzie pokroju p. Balcerowicza, Bieleckiego, Suchockiej, Skubiszewskiego, Lewandowskiego, Kaczmarka, Cimoszewicza, Oleksego, Buzka czy Geremka, którzy poza granicami potrafili pluć na własny naród kajając się za niepopełnione winy i sprzedawali za grosze jego dorobek wypracowany pokoleniami. Doprowadzili swymi mądrymi głowami, że kasa jest pusta i nic nie rokuje, aby w bliższej przyszłości była napełniana wpływami z podatków. Wszak nie mamy już własnych banków i przemysłu oraz w znacznej mierze handlu. Skąd więc mają być pieniądze w kasie,

skoro państwo jest źle zarządzane? Nasi rządzący nie dostrzegali (?) w ogóle poruszonych wyżej zagadnień, a nawet jeśli któraś z uczonych głów dostrzegała problem, to nie było na jego rozwiązanie pieniędzy… Jedyny ,,sukces” rządów lewicy i pseudo prawicy po t.zw. przemianach w minionych latach, to ogromny dług sięgający biliona zł. ! I kółko się zamknęło. Zbliżają się wybory. Może coś się zmieni ? Oby!

2015 Edward Besiński