Ponieważ mam nieco więcej niż …

Ponieważ mam nieco więcej niż trzydzieści lat, dzień 8 marca, nazywany przez niektórych Dniem Kobiet kojarzy mi się jak najgorzej.

W latach czarnych, był tandetnym kwiatkiem do kożucha. Obowiązkowymi dwunastoma godzinami niby adoracji kobiet. Rekompensata dla zapracowanych, przemęczonych, spychanych do kuchni kobiet.

Obowiązkowego uśmiechu, czerwonego goździka i talonu na rajstopy. Okazja dla facetów, by niemal oficjalnie nawalić jak stodoła, by chwiejnym krokiem, późnym wieczorem wrócić do swoich żon czy matek.

Ponieważ kocham, uwielbiam i szanuję kobiety, nawet jako młody chłopak, nie dawałem wiary umizgom na rozkaz.

Dla mnie 8 marca, to inna, zawoalowana, skrzętnie skrywana twarz Polski. Ksenofobicznej i antysemickiej. Gardzącej skażonymi innością obywateli pośledniejszej kategorii.

Twarz, która gdy byłem studentem pierwszego roku, w najstraszliwszy sposób ukazała swój grymas 8 marca 1968 roku.

Był to dzień mojego wchodzenia w życie. Dzień, którego się nie zapomina. Dzień , w którym skazano na banicję tysiące Polaków ocalonych cudem podczas wojny i tych, których oszczędzono w czasie pogromów.

Zapłakane godziny na Dworcu Gdańskim z odjeżdżającymi na zawsze przyjaciół z klasy czy podwórka.

Ta Polska nie zniknęła. Niestety. Coraz częściej podnosi głowę i wyprostowaną prawa rękę.

To smuci mnie wielce. Zostałem inaczej wychowany. Inaczej postrzegam ludzi i nie jestem w stanie tego zaakceptować.

Stąd nie jestem w stanie polubić 8 marca. Co gorsza czasy ciemne wróciły i powtarza się to, co powtórzyć się nie powinno.

Miałem nie dosmucać, ale widać jestem ułomny. I nie dałem rady.

Wojtek Maryański