O odwadze i pasji

Autor: Marcin Węglewski

Najważniejsze w mojej pracy jest spotkanie z drugim człowiekiem

Pamiętam dzień, kiedy pełen ekscytacji odebrałem pierwszy w moim życiu dowód osobisty i prosto z Urzędu Miasta pobiegłem do banku. Tak, to był ten długo wyczekiwany moment – pierwszy rachunek bankowy na moje nazwisko. Drżącymi rękami wyciągnąłem z portfela pachnący świeżością dokument i wysupłałem uciułane oszczędności, mój skromny “kapitał” zakładowy – z ilu wypadów do klubu musiałem zrezygnować, z ilu “browarów” z kumplami się wymigać? Nieważne. Składam zamaszysty podpis na formularzach i wychodzę z banku z poczuciem, że właśnie rozpoczął się nowy rozdział w moim życiu.

Tak, wracam do tych wspomnień za każdym razem, gdy życie stawia przede mną kolejne wyzwanie i potrzebuję wzbudzić w sobie optymizm i chęć do działania. Czasami opowiadam moim Klientom, gdy przy filiżance aromatycznej kawy szukamy najlepszych dla ich biznesu rozwiązań. Nie wiem, kiedy znowu będę mógł wypić kawę z klientem, umówić się na szybki lunch z grupką lokalnych przedsiębiorców, zorganizować spotkanie networkingowe. Nikt tego nie wie. Nikt – ani ja, ani Ty. Ani nasi bliscy, ani sąsiedzi, ani politycy, ani naukowcy. Wydaje się, że Polska, Europa, że cały świat stanął w miejscu  i z przerażeniem rozgląda się wokół, nie mając pojęcia, co teraz? Co dalej?

Z zamyślenia wyrywa mnie głos syna – tato, tato pomóż mi z tą matmą!

Rozgrzany przeprawą przez “tajniki” potęgowania wiem jedno – wracam do gry. Praca zdalna. Telefony do klientów. Tak, przypominam im, że wciąż mogą liczyć na moje wsparcie i pomoc. Nie, nie możemy się spotkać ale jestem dostępny pod telefonem, mailem i w mediach społecznościowych. Różne są te rozmowy. Niektórzy chcą się po prostu wygadać, wyżalić. Inni zadają konkretne pytania i oczekują równie konkretnej odpowiedzi. Rozmowy przeciągają się, ale najważniejsze jest, żeby znaleźć optymalne rozwiązanie. Gdy potrzebna jest pogłębiona analiza, proszę o przesłanie kluczowych danych o stanie firmy i umawiamy się na rozmowę za kilka dni. Wnikliwie analizujemy możliwości proponowane przez sektor bankowy, śledzimy rozwiązania wprowadzane przez administrację państwową, szukamy pomocy w samorządach. Mój klient nie zostaje sam z dramatycznymi pytaniami: czy i kiedy zwalniać pracowników, czy zawiesić czy zlikwidować działalność? A może zmienić branżę?

  • Mój brat, właśnie dostał wypowiedzenie, żali się moja wieloletnia klientka. Od dawna chodził mu po głowie pomysł na własną działalność, ale łudził się, że umowa o pracę daje mu gwarancję zatrudnienia, że nie warto ryzykować. A teraz? Czy nie jest szaleństwem rozpoczynanie własnej działalności w tych niepewnych czasach?

Opowiadam, krok po kroku, jak otworzyć własną działalność bez wychodzenia z domu. Opowiadam, co należy zrobić, żeby zdalnie otworzyć rachunek firmowy w banku. Na drugi dzień dzwoni do mnie brat mojej klientki. Wyczuwam w jego głosie ostrożność i pewien rodzaj obawy – jak tu się otworzyć przed kimś, kogo nie znam, z kim nigdy nie rozmawiałem? Fakt – brak uścisku ręki na powitanie, brak kontaktu wzrokowego, brak komunikacji za pomocą gestów, tak zwanej mowy ciała – nie ułatwia nawiązania kontaktu. Jednak powoli rozmowa nabiera tempa. Jestem uważnym słuchaczem, zadaję pytania które pozwalają mojemu rozmówcy pozbierać myśli i zacząć swobodnie opowiadać o jego pomyśle na biznes. Analizujemy ryzyka, przyglądamy się możliwościom działania w tych specyficznych warunkach. Umawiamy się na kolejną rozmowę i pod koniec marca mój nowy klient otwiera zdalnie swój rachunek firmowy, żeby z początkiem kwietnia zacząć działalność pod własnym szyldem.

Za rok czeka mnie okrągła, 20 rocznica mojej działalności w sektorze usług finansowych, a ja wciąż lubię moją pracę i z ciekawością czekam na kolejny dzień. Co przyniesie? Kogo dzisiaj spotkam? Jaką opowieść usłyszę? Czy będę pomocny w realizacji cudzych marzeń, które przybrały konkretny wymiar w postaci planu biznesowego? Choć bywało różnie, w końcu finanse to krwioobieg gospodarki, najczulszy barometr, który błyskawicznie reaguje na każdą zmianę. Ale zawsze warto szukać światełka w tunelu. Czasami zastanawiam się, co daje mi największą satysfakcję? Dlaczego wybrałem akurat taki pomysł na życie? Myślę, że to właśnie spotkanie z drugim człowiekiem jest najważniejszą częścią mojej pracy. Moja otwartość, umiejętność słuchania, analityczne spojrzenie na biznes pozwala na budowanie relacji opartych na zaufaniu.

Pamiętam chłopaka, który znalazł się na życiowym zakręcie. W obcym mieście, bez pracy, zawodu, wykształcenia. Pomieszkiwał kątem u dalekiej krewnej, która z każdym dniem traciła cierpliwość, gdy wracał z niczym po całym dniu poszukiwania jakiejkolwiek pracy. I stał się cud – mógł podjąć pracę jako kurier, pod warunkiem, że oprócz prawa jazdy, ma również działalność gospodarczą. Chłopak był bliski załamania – nie miał pojęcia, co robić. Trafił do mnie. Przeprowadziłem go przez wszystkie formalności – od założenia działalności gospodarczej do firmowego konta w banku. Chłopak szybko stanął na nogi. Był pracowity, odpowiedzialny i bystry. Po roku pracy znał branżę jak własną kieszeń. Po dwóch – odważył się na pierwszy samochód w leasingu. Po trzech – wiedział, że dłużej już nie chce być podwykonawcą i otworzył firmę transportową. Dzisiaj jego flota to kilkanaście samochodów. Świadczy usługi transportowe w całym Kraju i głęboko wierzy, że przetrwa obecny kryzys. Jestem z niego bardzo dumny i cieszę się, że korzysta z moich rad na każdym etapie rozwoju firmy.

 

Pruszków Kwiecień 2020 r

Wkrótce opublikujemy dalszą część opowieści o odwadze i pasji.

_____________________________________________________________________

Od redakcji: Marcin Węglewski – pasjonat bankowości związany z sektorem usług finansowych od ponad 19 lat; szczęśliwy mąż i ojciec dwójki dzieci; w wolnych chwilach uwielbia jeździć na rowerze; marzy o Cadillacu Sedan de Ville z 1959 roku.

biuro@marcinweglewski.pl -/- HYPERLINK “https://www.marcinweglewski.pl