NIEZŁOMNI…DLATEGO WYKLĘCI

Autor – Krzysztof Kotyński

1 Marca Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

 

“Naród, który traci pamięć traci sumienie”
Zbigniew Herbert

ŻOŁNIERZE…

          Gdy podejmujemy czytanie dowolnej publikacji, zaczynamy słuchać audycji lub oglądać film o żołnierzach wyklętych, budujemy w ten sposób osobisty pomnik ku czci i pamięci ich bohaterskiej postawie oraz podjętej próbie walki w obronie niezawisłości Rzeczypospolitej Polski.

W roku 1943 w związku z klęskami Wehrmachtu na froncie wschodnim dowództwo Armii Krajowej rozpoczęło tworzenie struktur na wypadek okupacji terytorium Polski przez Armię Czerwoną. Powstała organizacja „NIE” łącząca struktury cywilne i wojskowe, mająca na celu samoobronę i podtrzymywanie morale polskiego społeczeństwa. W 1945 roku po rozwiązaniu „NIE”, powołano Delegaturę Sił Zbrojnych na Kraj, która została zastąpiona Ruchem Oporu bez Wojny i Dywersji „Wolność i Niezawisłość”.

Polityczne i zbrojne działania przeciwko Armii Krajowej ze strony sowieckiej, rozpoczęły się już w okresie okupacji niemieckiej. Aktywność radzieckich dywersantów spadochronowych, polegała głównie na tropieniu i rozszyfrowywaniu struktur i lokalizacji oddziałów AK, mordowaniu ludności wiejskiej udzielającej wsparcia i pomocy, napadaniu na dwory, paleniu kościołów i likwidowaniu inteligencji polskiej. Po wkroczeniu w roku 1944 Armii Czerwonej na terytorium Polski, do kontroli polskich ziem wschodnich użyto głównie oddziałów NKWD i lokalną milicję, rekrutującą się z czerwonej partyzantki.

Żołnierze polskiego podziemia niepodległościowego, walczący z okupantem niemieckim, w drugiej połowie 1944 roku w wyniku wrogich Polsce politycznych układów aliantów, stawali się z konieczności żołnierzami podziemia antykomunistycznego, stawiając z bronią w ręku opór wobec siłowego narzucenia nowego ustroju państwowego w Polsce i oderwaniu Kresów Wschodnich na rzecz ZSRR. Podziemie niepodległościowe najaktywniej działało na ziemi grodzieńskiej, nowogródzkiej i wileńskiej. Na obszarze powojennej Polski w stałych oddziałach partyzanckich walczyło około 17000 osób. Do największych należały poakowskie zgrupowania partyzanckie kpt. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”, por. Mariana Bernaciaka „Orlika”, V Brygada Wileńska AK mjr. Zygmunta Szyndzielarza „Łupaszki”, Zgrupowanie NSZ kpt. Henryka Flame „Bartka”, Zgrupowanie Partyzanckie Obszaru Lwów AK-„NIE” „Warta” płk. Franciszka Rekuckiego „Topora” czy Zgrupowanie Partyzanckie mjr. Józefa Kurasia „Ognia”.
Największą zorganizowaną jednostką prowadzącą regularne walki z siłami bezpieczeństwa była 6 Wileńska Brygada (WiN). Akcje większości oddziałów polskiego podziemia antykomunistycznego miały charakter samoobrony lub polegały na likwidacji posterunków MO, zwalczaniu bandytyzmu, agentury UB i NKWD oraz uwalnianiu z więzień i aresztów ujętych członków podziemia i więźniów politycznych.

1944 r., Wileńszczyzna. Wachmistrz Antoni Rymsza ”Maks”, dowódca 3. Szwadronu 5. Wileńskiej Brygady AK, wraz z zastępcą Janem Kursewiczem ”Akacją” idą obok maszerujących gęsiego żołnierzy (Sergiusz Sprudin [zbiór zdjęć Janusza Chorążaka nr. 22])

Mobilizacja i walka Żołnierzy Wyklętych była pierwszym odruchem samoobrony społeczeństwa polskiego przeciwko sowieckiej agresji i władzom komunistycznym, ale też przykładem najliczniejszej antykomunistycznej konspiracji zbrojnej w skali europejskiej. Liczbę członków wszystkich organizacji i grup konspiracyjnych szacuje się na 120-180 tysięcy.

          W „Instrukcji KC PPR” znajduje się jednoznaczny nakaz: „Wszystkich tych, którzy działają przeciwko nam, niszczyć w sposób podany w okólniku [… ] W razie przejawów większej i nieuchwytnej działalności AK w danym terenie należy wykonać ogólną pacyfikację. Wszystkie przestępstwa, jakie zdarzają się na terenie, składać na rachunek AK.”

Żołnierze podziemia antykomunistycznego, stanęli nie tylko przeciw potężnej militarnej sile nowego agresora i zaborczemu totalitaryzmowi, lecz także wobec gigantycznej, bezwzględnej propagandzie, której nie mogli zwyciężyć zbrojnie, a tym bardziej ocalić swojego wizerunku. Bohaterowie i patrioci zostali nazwani „wrogami ludu”, „zaplutymi karłami reakcji” i „bandytami reakcyjnego podziemia”.
Brak uległości i zgody ze strony większości społeczeństwa polskiego na podporządkowanie się nowemu rządowi komunistycznemu utworzonemu i kontrolowanemu przez władzę sowiecką, spowodowało rozpoczęcie bezwzględnych działań, głównie przeciwko narodowo-patriotycznym organizacjom.
Sowieci przy współpracy komunistycznej administracji rządu lubelskiego oraz terenowych oddziałów utworzonego Urzędu Bezpieczeństwa (UB), jednostek milicji i wojska, z wykorzystaniem agentury i tworzonej propagandy, pod nadzorem dowódców NKWD, rozpoczęli systematyczną walkę z podziemiem antykomunistycznym, oddziałami partyzanckimi i grupami konspiracyjnymi. NKWD, NKGB i Smiersz rozpoczęły masowe aresztowania, deportacje i terror wobec polskiej ludności cywilnej.
Organizowane akcje likwidacyjne trwały od 1944 do 1963 roku. Łącznie do walki z polskim podziemiem zbrojnym zaangażowano około 300 tys., agentów UB, żołnierzy i milicjantów. Aresztowanych lub pokonanych w walce członków powojennego podziemia patriotycznego osadzano w więzieniach UB, poddawano przesłuchaniom z wykorzystaniem tortur fizycznych i psychicznych. Stosowane przez przesłuchujących nieludzkie metody śledcze, wynikały najczęściej z ich nienawiści i wrogości wobec niezłomności i wierności wyznawanym wartościom moralnym, religijnym i patriotycznym jakie reprezentowali sobą przesłuchiwani. Wielu z nich w wyniku odniesionych obrażeń, ran i złamań nie przetrwało serii przesłuchań. Pomimo poniżenia, wycieńczenia i okrucieństwa stosowanego w śledztwie, umierali z godnością, zachowując honor żołnierza polskiego, umierali w samotności, w milczeniu, bez skargi…umierali dla Ojczyzny, dla wolnej Polski!!!

Ciała poległych w walkach z UB i MO żołnierzy oddziału NZW por. Wacława Grabowskiego Puszczyka. Bez względu na to, ilu ich było, wyklętych ścigano jak dziką zwierzynę (fot. autor nieznany, lic. CC0)

          Po przeprowadzonych śledztwach i utworzeniu fikcyjnych aktów oskarżenia, większość z członków podziemia niepodległościowego została postawiona przed komunistycznymi Wojskowymi Sądami Rejonowymi (WSR) utworzonymi w 1946 roku na podstawie rozkazu organizacyjnego Naczelnego Dowódcy Wojska Polskiego i Ministra Obrony Narodowej marszałka Michała Żymierskiego. WSR były najbardziej represyjnym organem sądowniczym w stalinowskiej Polsce. Procesy pokazowe członków antykomunistycznego podziemia były esencją nienawiści, zakłamania i propagandy władz PRL wobec tych, którzy zdecydowali się zbrojnie walczyć z prosowieckim porządkiem w Polsce. Ponad 20 tysięcy żołnierzy zginęło bądź zamordowano w wyniku prowokacji, w więzieniach NKWD i UB, lub zostało straconych na podstawie fałszywych, spreparowanych oskarżeń i bezpodstawnych wyroków śmierci, wielu skazano na kary pozbawienia wolności, część wywieziono na Syberię. Jeszcze na przełomie lat 40-tych i 50-tych więziono i przetrzymywano w obozach pracy ponad 250 tys. osób. Pamięć o nich wymazano z oficjalnej historii na wiele lat.
Ostatnim członkiem ruchu oporu, który zginął w obławie w Majdanie Kozic Górnych pod Piaskami (woj. lubelskie), osiemnaście lat po wojnie – 21 października 1963 roku, był Józef Franczak ps. „Lalek”.

„Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych” jest świętem państwowym, które wyraża hołd dla żołnierzy niepodległościowego podziemia, walczących w latach 1944-1963 przeciwko narzuconej przez sowietów komunistycznej władzy.
1 marca 1951r. w Warszawie wykonano wyroki śmierci na siedmiu członkach IV Komendy Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”: Łukaszu Cieplińskim, Mieczysławie Kawalcu, Józefie Batorym, Adamie Lazarowiczu, Franciszku Błażeju, Karolu Chmielu i Józefie Rzepce. Zrzeszenie było następcą Armii Krajowej, ostatnim ogólnopolskim koordynatorem „Walki o Wolność i Niezawisłość Polski z nową sowiecką okupacją”.
Święto ustanowił Sejm RP 3 lutego 2011r. Inicjatywę ustawodawczą podjął w 2010r. śp. prezydent Lech Kaczyński.

Autorem określenia „Żołnierze Wyklęci” był Leszek Żebrowski. Sformułowanie powstało w 1993 roku jako tytuł wystawy „Żołnierze Wyklęci – antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 r.”, zorganizowanej przez Ligę Republikańską na Uniwersytecie Warszawskim.

Pewnego rodzaju ciekawostką muzyczną jest utwór, który powstał w 1968 roku wykonywany przez zespół Czerwone Gitary pt. „Biały krzyż”, z tekstem Janusza Kondratowicza i muzyką Krzysztofa Klenczona, upamiętniający, o czym niewiele osób wiedziało, Czesława Klenczona, żołnierza Armii Krajowej i podziemia antykomunistycznego, ojca Krzysztofa.

RODZINY…

          Oddziały antykomunistycznego podziemia, zaciekle walczące przez wiele lat po wojnie z brutalnymi komunistycznymi okupantami, nie mogłyby utrzymać się w terenie bez poparcia miejscowej ludności, zaangażowanej i popierającej struktury konspiracyjne. Wielu tych ludzi, często nieznanych bohaterów, za pomoc niesioną partyzantom zapłaciło najwyższą cenę. Setki rodzin w skali całego kraju przeżyło aresztowania, szykany i kolejne lata pełne cierpień i upokorzeń. Żyli w milczeniu i zapomnieniu, z pokorą znosili swój los, o minionym czasie wojny, okupacji i sowietyzacji, obawiali się mówić nawet własnym dzieciom, co było wynikiem wieloletniego, intensywnego zastraszania i komunistycznego terroru wobec społeczeństwa polskiego.
Prześladowania i gehenna tych rodzin nie kończyła się z chwilą zaprzestania działań antykomunistycznego podziemia, lecz trwała przez wiele lat i dotyczyła także następnych pokoleń. Rodziny Żołnierzy Wyklętych, przez długie dekady rządów komunistycznych, pomimo bólu i cierpienia po stracie bliskich im osób i, doświadczały bezwzględnych szykan i trudów życia będących skutkiem przypisanego im piętna „rodziny bandyckiej”.

Na początku 1951 r., „Żelazny” tak pisał w liście do rodziny o nich i sytuacji, w której przyszło im żyć i walczyć, a co dopiero dzisiaj pozwala nam uzmysłowić sobie jak wielkim heroizmem wykazali się ci ludzie, udzielając pomocy i trwając do końca przy tych ostatnich żołnierzach antykomunistycznego powstania:
[…] W roku 1946 grupa nasza liczyła 48 ludzi, dziś z nich zostałem tylko sam jeden, wszyscy niemal złożyli swe młode życie na szali Ojczyzny. Wszystkie grupy, które operowały w tym czasie na terenie Lubelszczyzny spotkał taki sam los i koniec. Ci, co zostali, to tylko jednostki, które tylko cudem Bożym żyją i dalej niosą sztandary swoich rozbitych oddziałów. Fala terroru ze strony czerwonego reżimu tak [przez] ostatnie lata wzrosła, że nic dziwnego, że ludność tak jest przestraszona, że dziś, gdyby komuś zaproponować za udzielenie pomocy dla nas górę złota, to nawet sekundy nie będzie się namyślał i powie, że nie, bo życie jest dla niego droższe. Gdy za najmniejszą pomoc lub współpracę z podziemiem zaczęli rozstrzeliwać ludność i w bestialski sposób męczyć, gdy za najmniejszy cień podejrzenia […] burzyli całe domy, gospodarstwa, tak, jak gdyby trzęsienie ziemi. […]. Bóg mi świadkiem, że jednej tysięcznej nie zdołam wymienić podobnych wypadków. Dziś, gdy chcemy się dostać na punkt do ludzi, którzy nie bacząc na okropności odpowiedzialności za udzielenie nam pomocy, musimy nieraz iść 50 albo i 100 km, gdyż w promieniu 300 km mamy zaledwie kilku ludzi, którzy nam pomagają. […] Kto zostanie z tych ludzi o kryształowych sercach? […] Ludzi, którzy w takich piekielnych warunkach, jakie są na tych terenach, gdzie my jesteśmy, może ostatkiem się dzielą, rozumiejąc słuszność naszych dążeń. Poświęcając życie, całe swoje mienie i rodzin […]. Niejeden z tych ludzi przeszedł gehennę obozów sowieckich, lochów więziennych, czy okropnych katusz za współpracę z podziemiem. Niejedni rodzice, do których dzisiaj zachodzimy, potracili po 2 lub 3 synów w oddziałach partyzanckich, nie załamali się, do tej pory nie odmawiają nam swojej pomocy, [mimo że] pilnowani są przez swory szpiclów i określani jako rodziny reakcyjne i bandyckie. Czy tacy ludzi są świadomi, co ich za to czeka? Jak określić takich ludzi? […].

Treść tego listu uświadamia z jakim ryzykiem musiał liczyć się każdy, kto decydował się na pomoc i wsparcie partyzantom. Do dziś żyją pośród nas osoby lub ich najbliżsi, nieznani i skromni, którzy nie doczekali się zadośćuczynienia i uznania swych zasług.
Oddając hołd niezłomnym, wyklętym żołnierzom, pamiętajmy także o odwadze, bohaterstwie i poświęceniu osób pomagającym im w walce oraz o rodzinach tych żołnierzy, które również zostały wyklęte…

MŁODZIEŻ…

          Dla polskiej młodzieży patriotycznej dobro narodu, wiara w Boga i wolność Polski była zawsze bardzo ważna. Życie tymi wartościami wynikało z osobistych cech i wychowania. Na przestrzeni wielowiekowej historii Polski udział młodzieży w działaniach niepodległościowych zawsze był zauważalny. Młodzież stawała również czynnie na polu walki z bronią w ręku, uczestniczyła we wszystkich zrywach niepodległościowych, mamy wiele przykładów wielkiego zaangażowania, gdzie odwaga, bohaterstwo, determinacja stawała się naturalną potrzebą poświęcenia swojego życia dla Ojczyzny. Wspomnijmy postawę kadetów w Powstaniu Listopadowym, niepełnoletniej młodzieży różnych stanów w Powstaniu Styczniowym, skazywanych na osadnictwo uralsko-syberyjskie, katorżniczą pracę w kopalniach. Oddajmy cześć „Orlętom” broniących Lwowa i młodzieży walczącej w bitwie warszawskiej w 1920 r. Najwięcej wiemy o młodzieży uczestniczącej w walkach z hitlerowskim okupantem, śląskich harcerzach, którzy stoczyli śmiertelną walkę, tworząc redutę na wieży spadochronowej, o Szarych Szeregach, małym sabotażu, o udziale dzieci w walkach Powstania Warszawskiego oraz młodzieży, która stała się wyklęta w okresie intensywnej sowietyzacji społeczeństwa w latach 1944–1953, tworząc znaczącą opozycję antykomunistyczną. Następne pokolenia młodzieży, pomimo zafałszowanej historii podręcznikowej, pamiętały o roli podziemia zbrojnego w czasach okupacji i walkach prowadzonych po zakończeniu wojny. Podjęli zbiorowe działania protestacyjne z nadzieją przebłysku wolności, w czerwcu 1956, marcu 1968, grudniu 1970, czerwcu 1976 i po wprowadzeniu stanu wojennego w 1981roku. W tym okresie również do nich strzelano, a aresztowanych torturowano i skazywano na kary więzienia. Były również ofiary śmiertelne, o których zawsze musimy pamiętać.

W świadomości historycznej społeczeństwa praktycznie nie funkcjonuje pojęcie konspiracyjnych organizacji tworzonych wyłącznie przez młodzież. Według autorów „Atlasu podziemia niepodległościowego 1944–1956”, istniały przynajmniej 972 podziemne związki młodzieżowe, skupiające ok. 11 tys. członków. Zgodnie z szacunkami dokonanymi przez pracowników UB w latach 1948–1956 młodzi Polacy założyli 1355 tajnych związków (ujęto w tych sprawach 8678 osiem osób). Nieznana pozostaje natomiast liczba grup, których nie wykryto.
Powstające spontanicznie organizacje nie posiadały niestety centralnego kierownictwa koordynującego ich działalność. Były tworzone niezależnie od istniejącego podziemia niepodległościowego i antykomunistycznego. Zakładali je we wszystkich regionach Polski uczniowie, studenci, młodzi robotnicy i chłopi w wieku 14–21 lat. Były one jedną z form obrony tożsamości i autonomii niszczonej przez władze komunistyczne oraz reakcją na brak możliwości legalnej działalności poza instytucjami oficjalnymi, w tym na likwidację niezależnego harcerstwa oraz organizacji katolickich.
Niepowiązane organizacyjnie ze sobą grupy łączyła na pewno wspólna więź patriotyzmu, zachowania wiary katolickiej i odzyskania niepodległości. Świadomość utraty wolności, sowietyzacji i podmiotowości narodowej, zauważalne działania zmierzające do likwidacji kościoła katolickiego wzbudzały chęć oporu, przeciwstawienia się i podjęcia walki o zachowanie godności narodowej, tradycji i wartości społeczno-moralnych. Sprzeciw wywoływany został fałszowaniem historii, oszczerstwom rzucanym na działalność Armii Krajowej i NSZ, kłamstwom o Katyniu i Powstaniu Warszawskim.
Konspiracyjne organizacje miały w większości charakter propagandowy. Za pomocą drukarenek ręcznych produkowano ulotki o treści krytykującej rząd, zawierające próby zdemaskowania kłamstw historycznych, ale również groźby. Malowano hasła antykomunistyczne na murach, ale także gromadzono broń, próbowano nawiązać kontakt z Radiem Wolna Europa oraz ambasadą amerykańską.
W sposobie działania poszczególnych organizacji, zauważalne było nawiązanie do tradycji przedwojennego harcerstwa i programu „Szarych Szeregów”. Członkowie spotykali się na zbiórkach, organizowali ogniska, podtrzymując uczucia patriotyczne i religijne.

 Bunkier zbudowany w lasach bolewickich przez członków Tajnej Organizacji Wyzwoleńczej – Podziemnego Ruchu Oporu z Nowego Tomyśla (AIPN Poznań)

W większości wypadków tajne grupy powstawały w miastach i miasteczkach, rzadziej na wsi. Miejscem rozpoczynania podziemnej działalności były przede wszystkim szkoły średnie. Na wsiach miejscem powstania tajnych związków były placówki oświatowe. W Liwie (woj. olsztyńskie) uczniowie siódmej klasy szkoły
podstawowej powołali do życia Koło Demokratyczno-Katolickie. W Fajsławicach (woj. lubelskie) czterech uczniów szkoły podstawowej założyło Skrzydlate Serca.
Konspiracyjne organizacje młodzieżowe składały się zazwyczaj z kilku, kilkunastu lub wyjątkowo – kilkudziesięciu członków. Jedynie kilkanaście organizacji skupiło w swoich szeregach od 50 do 100 osób, np. Konspiracyjny Związek Patriotów Polskich czy Armia Krajowa „Zawisza” (ponad 50 członków); Wolna Młodzież (ok. 60) czy Tajne Harcerstwo Krajowe / Szeregi Wolności i Związek Słowiański (po ok. 55). Tylko w nielicznych związkach stan personalny przekroczył 100 osób: np. w rudnicko-niżańsko-łańcuckich Orlętach; niżańsko-krakowskim Związku Wolnej Młodzieży Polskiej, Konspiracyjnym Związku Harcerstwa Polskiego/Straży Przedniej. Najmniej organizacji młodzieżowych powstawało w regionach, w których działało silne podziemie niepodległościowe, dające możliwość wstąpienia młodzieży do tzw. konspiracji dorosłej.

Tekst przysięgi Konspiracyjnego Związku Młodzieży Wielkopolskiej z Poznania (AIPN Poznań)

          Działalność antysystemowych organizacji młodzieżowych kończyła się najczęściej po kilku miesiącach lub roku od ich powstania. Wyjątkami były łódzka Młodzieżowa Organizacja Armii Krajowej (10 lat) i aktywna przez blisko 16 lat (1945–1961) Młodzież Polska/Szkolna Organizacja Młodzieżowa z Niska.
Najczęstszym powodem zakończenia działalności były doniesienia składane przez tajnych współpracowników (doniesienia agenturalne), zwykłych obywateli (doniesienia obywatelskie) lub zwykły przypadek połączony z nieostrożnością konspiratorów. Źródłami informacji były również: kontrola korespondencji, ekspertyzy grafologiczne i daktyloskopijne sporządzone przez Centralne Laboratorium Ekspertyz.
Celem śledztwa było uzyskanie przyznania się aresztowanych do zarzucanych im czynów. Funkcjonariusze UB, aby wymusić przyznanie się do winy, posługiwali się wszelkimi środkami (od perswazji po konwejery – wielogodzinne przesłuchania, bicie, tortury, karcer czy znęcanie się psychiczne). Po zakończeniu śledztwa sprawę wraz z aktem oskarżenia kierowano na drogę sądową. Działania młodych ludzi oskarżonych o przynależność do organizacji konspiracyjnych „władza ludowa” uznała za zagrożenie dla jej istnienia i zakwalifikowała do kategorii przestępstw politycznych, poddając je właściwości rzeczowej Wojskowych Sądów Rejonowych (WSR).
W większości wypadków w sprawach członków konspiracyjnych organizacji młodzieżowych wysokość orzeczonych kar nie przekroczyła 10 lat pozbawienia wolności. Znacznie rzadziej zapadały wyroki 11–15 lat więzienia i kara dożywotniego pozbawienia wolności. Procesy młodych ludzi oskarżonych z art. 86 KK WP często kończyły się wydaniem wyroku śmierci. Na podstawie dostępnych danych wiadomo o przynajmniej 61 takich wyrokach (24 skazanych stracono). Na Górnym Śląsku i Zagłębiu skazano na śmierć m.in. niektórych członków Ligi Walki z Komunizmem (stracono dziewiętnastoletniego Stanisława Mossakowskiego), i Tajnej Organizacji Młodzieży Niepodległej (stracono Juliana Kierca). Założyciel Tajnego Związku Harcerstwa Polskiego – Pierwszej Trawnickiej Drużyny Harcerskiej, Mieczysław Smalec w momencie ogłaszania wyroku miał 17 lat; Alojzy Piaskowski z Konspiracyjnego Związku Harcerstwa Polskiego w Nowej Soli (woj. zielonogórskie) w dniu egzekucji nie ukończył 18 lat; Edwarda Markosika z warszawskiej Organizacji Podziemnej Stronnictwa Narodowego stracono kilka miesięcy po 19 urodzinach.

Poza klasycznymi więzieniami śledczymi, karno-śledczymi i karnymi w systemie więziennictwa funkcjonowały ponadto obozy pracy przymusowej, folwarki i warsztaty przywięzienne oraz kolonie rolne. W latach 1945–1956 przez wszystkie zakłady karne przeszło ok. 400 tys. więźniów politycznych – w 1950 r. ponad 8600 było w wieku 17–21 lat.
W związku z tym, że część historyków reprezentuje pogląd głoszący, że podziemie antykomunistyczne było w znaczącym stopniu antysemickie, wymaga jednoznacznego zaprzeczenia. Według badań Instytutu Pamięci Narodowej, tzw. antysemityzm, wśród Żołnierzy Wyklętych był jednoznacznie związany z dużym udziałem Żydów i osób pochodzenia żydowskiego, którzy działali przeciwko państwu i narodowi polskiemu w strukturach komunistycznego kierownictwa UB, podległemu władzom sowieckim.
Opór i przeciwstawienie się żołnierzy podziemia antykomunistycznego zbrodniczym działaniom tych struktur został przedstawiony i podany w formie spreparowanych informacji przez aparat propagandy władzy ludowej dla celów politycznych, a następnie fałszywa narracja o antysemityzmie została powtarzana w przestrzeni publicznej i na wykładach uniwersyteckich, m.in. przez różnych historyków powołujących się na sfałszowane źródła pochodzące z komunistycznego aparatu bezpieczeństwa.
Wysiłek zbrojny i martyrologia okresu z lat 1944 -1963 wymaga nadal systematycznych badań.

Krzysztof Kotyński

Tekst opracowany z wykorzystaniem materiałów Instytutu Pamięci Narodowej –
Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu:
www.ipn.gov.pl,
www.ipn.poczytaj.pl,
www.podziemiezbrojne.ipn.gov.pl/zol/teksty-historyczne/90621,
www.ubeckie-zbrodnie-rodziny-wyklete-smierc-za-ludzki-gest.html
Jacek Wołoszyn „Zapomniane ogniwo – konspiracja młodzieżowa na ziemiach polskich 1944-1956