Maszt z Polską Flagą usunięty przy Al. Niepodległości w Pruszkowie

Autor – Dziewczyna z Pruszkowa.

Naszym obowiązkiem, jako obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, jest szanowanie symboli narodowych oraz m. in. przekonań religijnych (art. 25), a także strzeżenie dziedzictwa narodowego, które szczególnie chronione jest w świetle Konstytucji RP – rozdział I, pt.: „Rzeczpospolita”

Art. 28. Zasada ochrony symboli narodowych.
1. Godłem Rzeczypospolitej Polskiej jest wizerunek orła białego w koronie w czerwonym polu.
2. Barwami Rzeczypospolitej Polskiej są kolory biały i czerwony.
3. Hymnem Rzeczypospolitej Polskiej jest Mazurek Dąbrowskiego.
4. Godło, barwy i hymn Rzeczypospolitej Polskiej podlegają ochronie prawnej.
5. Szczegóły dotyczące godła, barw i hymnu określa ustawa.
Ten, kto dokonuje profanacji symboli narodowych (artykuł 49 Kodeksu wykroczeń) ustawowo podlega karze aresztu (od 5 do 30 dni) lub grzywny (20 do 5000 zł).
Art. 137 § 1 Kodeksu karnego: Znieważenie, niszczenie, uszkadzanie lub usuwanie flagi Polski to występek zagrożony karą grzywny, karą ograniczenia wolności albo karą pozbawienia wolności do roku. Artykuł 137 w tym samym zakresie obejmuje ochroną godło, sztandar, chorągiew, banderę, flagę lub inny polski znak państwowy.

W Pruszkowie przy Al. Niepodległości, usunięto w barbarzyński sposób polską flagę, a dokładnie historyczną flagę Polski Walczącej, a następnie zlikwidowano maszt wraz z głębokim (ponad metr) fundamentem. Maszt, wpisując się panoramę okolicznej zabudowy, do tej pory nikomu nie przeszkadzał. (Maszt stanął w tym miejscu dziesiątki lat temu, wzniesiony 22 lipca 1969 roku, (patrz dopisek red.) łącznie z ustawieniem czołgu przy skrzyżowaniu ulic Niepodległości i Wojska Polskiego, – „na pamiątkę wyzwolenia Pruszkowa 17 stycznia 1945 r”.).
W mojej opinii jest to zniewaga dla naszej flagi narodowej, w tym flagi powstańczej, państwowego symbolu, za co również grozi kara, jak powyżej. Nie jestem w stanie zrozumieć tych ludzi, którzy zniszczyli maszt wraz z biało-czerwoną flagą z czarną kotwicą na jej tle.

Kto dokonał tego haniebnego czynu?
Kogo denerwował ten bardzo ważny dla nas Polaków symbol? Kto podjął taką decyzję?
Flaga Polska – symbol, który w każde święta narodowe i państwowe, wywieszany jest w sposób oficjalny, uroczysty, bądź zupełnie prywatnie, z należytym respektem – na naszych domach. Na niektórych budynkach wisi dumnie przez cały rok, powiewając w miejscach zamieszkania i w miejscach pracy.
Nasuwa się pytanie, czy ci barbarzyńcy na pewno zasługują na miano Polaków, bo zbezczeszczenie własnych symboli narodowych właściwie całkowicie przekreśla ich jako polskich obywateli, nie tylko w naszych oczach, ale i w oczach Konstytucji RP.
Ustawa zasadnicza wyraźnie podkreśla to, abyśmy w stosunku do barw narodowych obchodzili się z jak największym szacunkiem. Lecz mamy niestety wśród nas ludzi, którzy nie czują tego bardzo ważnego zobowiązania. Trzeba postawić jasno pytanie – czy to są wrogowie RP, którym zależy na stawianiu naszego państwa w złym świetle – na arenie międzynarodowej – w Europie i w całym świecie? A może także chcą wzbudzić wątpliwości w nas patriotach?
Obywatel RP, z krwi i kości, kochający prawdziwie swoją ojczyznę oraz znający i przekazujący dalszym pokoleniom jej historię (zgodną z prawdą i opartą na autentycznych oraz niezależnych źródłach), nigdy nie przyjmie do wiadomości fałszywych informacji rozsiewanych przez środowiska szkodzące Polsce.
Nie będzie niszczył, ważnych dla innych osób, symboli ten, kto ma zwykły, ludzki szacunek dla społeczeństwa, w którym żyje.
Można podejrzewać, że wykonawcy tego karygodnego posunięcia zostali skutecznie zindoktrynowani przez najprawdopodobniej poprzedni system komunistyczny lub jego dzisiejszych zwolenników albo – po prostu bali się stracić pracę.

Powraca w tym momencie najważniejsze pytanie – kto podjął i wydał tę groteskową, kuriozalną decyzję?
Czy to ktoś o post komunistycznej mentalności, przenoszonej (okazuje się) z pokolenia na pokolenie?
Czy to ktoś o mentalności kosmopolitycznej, a może i anarchistycznej?
W ostatnich latach zaczynają mnożyć się przypadki „skręcania w lewo” wśród młodzieży (ale i nie tylko). Powodów tego jest wiele. Szczególnie jest to zbyt niski poziom nauczania w szkołach, a głównie traktowanie po macoszemu historii i języka polskiego (lektury). Zastępowane są one na siłę tematami, które odwracają uwagę od edukacji i niezdrowo uzależniają umysły młodzieży, a nawet dzieci.
Innym powodem jest wieczny brak czasu w rodzinie, brak rozmów w domu lub pomiędzy rówieśnikami. Takie przyjazne rozmowy powinny kształtować m. in. postawy zainteresowania się nauką, światem, ale także własnym rozwojem intelektualnym i osobościowym. Są to postawy odporne na wszelkiego rodzaju indoktrynację skierowaną do młodego człowieka (coraz częściej dotyczy to również osób dorosłych) oraz postawy nienaruszające podstępnie jego spojrzenia na świat.
Za mało jest mediów, które przedstawiałyby świat w sposób bezideowy, obiektywny, szanujący swoich odbiorców.
Zdarza się współcześnie, że młodzież ma takie same poglądy jak rodzice, ale również zdarza się, że, zindoktrynowana, ma coraz bardziej odmienne – takie bez potrzeby poczucia odpowiedzialności i obowiązku, po prostu życie „na luzie”.

Oczywiście, każdy ma prawo do własnego zdania i przekonań, może je głośno wyrażać – natomiast czy to jest powód do niszczenia flagi?
Jako obywatele mamy również obowiązki, które musimy spełnić względem państwa, w którym się wychowaliśmy, w którym żyjemy i w którym najprawdopodobniej żyć będziemy, ponieważ nie wszystkim uśmiecha się wyjeżdżać za granicę. Odczuwają wielkie przywiązanie do kraju i chcą w nim wolni mieszkać do końca życia.
Każdy artykuł Konstytucji, do której musimy się stosować i zgodnie z nią postępować, ma taką samą wartość i za złamanie każdego z nich stosowana jest oczywiście odpowiednia ocena wymierzona przez sąd. Konstytucja jest tak silnym aktem prawnym, że za jego przekroczenie odpowiadają nawet posłowie oraz najwyższe władze państwowe czyli prezydent, premier czy ministrowie. Grozi im za to utrata urzędu. Wyroki w tym przypadku wydaje trybunał stanu. Moim zdaniem, człowieka bardzo młodego, dopiero wchodzącego w dorosłe życie, gdyby w jakim bądź państwie, również w Polsce, nie było nakazów i obowiązków obywatelskich, to najprawdopodobniej ludzie robiliby to, na co mają ochotę. Skutkowałoby to anarchią i niestabilnością sytuacji w państwie. Efekt takiego obrotu spraw byłby tragiczny.
Od pilnowania porządku w kraju mamy również odpowiednie służby, których obowiązkiem jest ściganie przestępców oraz postawienie ich przed sąd. Według mnie, osoby, które zniszczyły symbol narodowy, można nazwać przestępcami. Powinny być zidentyfikowane w trybie możliwie najszybszym i odpowiednio osądzone za popełniony czyn.

Wszyscy jesteśmy obywatelami Rzeczypospolitej Polskiej. Niezależnie od poglądów politycznych, wyznawanej religii czy wartości, powinniśmy jak jeden mąż przestrzegać Konstytucji, szanować symbole narodowe (także religijne i inne), bo tego wymaga od nas ustawa zasadnicza (dla większości z nas także nasz patriotyzm), do której to powinien stosować się KAŻDY obywatel.

 


 

Za stroną – “Pruszków Mówi”:

“Pruszkowski czołg ciężki IS-2 został ustawiony 22 lipa 1969 roku, na krzyżowaniu ulic Niepodległości i Wojska Polskiego na pamiątkę “wyzwolenia Pruszkowa 17 stycznia 1945 roku”. Po wielu latach “wtopił” się w architekturę Pruszkowa, mieszkańcy przyzwyczaili się do niego a wielu nawet go polubiło, inni nie chcą powrotu czołgu który jest symbolem radzieckiej okupacji i totalitaryzmu. Pomijając spory historyczne i ideologiczne, nawet dziś można usłyszeć – spotkajmy się “przy czołgu” co sprawia, że nowi mieszkańcy mogą czuć się zagubieni. Czołg został przetransportowany do Muzeum polskiej techniki wojskowej w latach dziewięćdziesiątych. Czołg ciężki IS-2 produkowany był w latach 1943-45, przestał być używany w  1994 roku. Wyprodukowano zaledwie 3400 egzemplarzy (dla porównania czołgi T-34 znane potocznie jako Rudy 102 zostały wyprodukowane w ilości 84 000) IS2 to czołg ciężki, ważył ponad 40 ton i miał być odpowiedzią na niemieckie czołgi ciężkie takie jak Pzkpfw VI Tiger  i Tygrys Królewski. Radziecki czołg był uzbrojony w armatę 122 mm, która podobno potrafiła przebić pancerz niemieckich czołgów z odległości 800 metrów. Tak wielka maszyna na  100 km spalała około 330 l ropy. Dla wielu miłośników militariów to prawdziwy unikat i wyjątkowa konstrukcja. Ciekawostką jest to, że lufa czołgu wycelowana była w stronę domu partii przy ul. Drzymały. Dziś wielu Pruszkowian domaga się powrotu czołgu do naszego miasta. Prośby zostały częściowo spełnione – czołg T-55 i samobieżna haubica 2s1 pojawiła się przy jednym ze skupów złomu na Gąsine.”

Spotkajmy się przy czołgu