KONSTYTUCJA 3-go MAJA 1791r. – część 3

Opracowanie: Krzysztof Kotyński.

Część trzecia.

Wydarzenia i sytuacja polityczna w trakcie trwania Sejmu Wielkiego i po uchwaleniu Konstytucji 3 Maja

Wydarzenia, do jakich doszło w Polsce, odbiły się szerokim echem poza jej granicami. Paryskie kluby polityczne w drodze głosowania uczyniły Stanisława Augusta swym honorowym członkiem. Markiz de Condorcet i Tomasz Paine uznali Konstytucję za dokument przełomowy, a Edmund Burke nazwał ją „najczystszym” dobrem publicznym, jakim kiedykolwiek obdarowano ludzkość. Z tych samych powodów wydarzenia te zaniepokoiły sąsiadów Polski. Pruski minister, hrabia von Hertzberg, był przekonany, że „Polacy zadali śmiertelny cios monarchii pruskiej, wprowadzając dziedziczność tronu i konstytucję znacznie lepszą od angielskiej”. Ostrzegał on również, że Polacy prędzej czy później odzyskają nie tylko odebrane im w drodze rozbioru ziemie, lecz również Prusy.
Upadek Bastylii i wybuch rewolucji we Francji dwa lata wcześniej wywołał zaniepokojenie w Rosji, Prusach i Austrii, a ponieważ władcy tych państw uznali okoliczności towarzyszące uchwaleniu Konstytucji 3 Maja za drugi płomień rewolucji, poczuli się zagrożeni przez powstające w ich sąsiedztwie zarzewie rewolucji, choćby dlatego, że do Polski systematycznie przeciekał strumień uciekających z ich krajów poszukiwaczy nowych obywatelskich swobód.

Na rok przed uchwaleniem Konstytucji 3 Maja, w marcu 1790 roku, Polska podpisała traktat z Prusami, w których Fryderyka II zastąpił na tronie Fryderyk Wilhelm II. Bezpośrednim przedmiotem porozumienia była wizja wspólnej wojny z Austrią, od której Polska chciała odzyskać Galicję. Zapewniało ono również Polsce zbrojną pomoc ze strony Prus, gdyby została zaatakowana przez swego wschodniego sąsiada. Prusy zażądały też od Rzeczypospolitej oddania Gdańska, który był już i tak odcięty od reszty kraju przez tak zwany pruski korytarz, oferując jej w zamian bezcłowy tranzyt spławianych Wisłą towarów. Anglia, która była zakulisowym uczestnikiem polsko-pruskich rokowań i której flota miała jesienią wpłynąć na Bałtyk, nakłaniała Polskę do wyrażenia zgody, lecz projekt natrafił na opór sejmu.

W lutym 1790 roku miejsce cesarza Józefa II zajął Leopold II, który przyjął ugodowe stanowisko wobec Prus, ale sytuacja międzynarodowa i tak pozostała dla Polski korzystna. Zarówno Leopold, jak i jego kanclerz, Wenzel Anton von Kaunitz, byli przekonani, że uchwalenie Konstytucji nie tylko im nie zagraża, lecz zapewne zapobiegnie rewolucji, która mogłaby wybuchnąć w państwach centralnej Europy.

Zanim jednak Konstytucja doczekała się pierwszej rocznicy swych narodzin, sytuacja międzynarodowa uległa kolejnej zmianie. 9 stycznia 1792 roku Rosja podpisała w Jassach traktat pokojowy z Turcją i zaczęła wycofywać swe wojska z południowego frontu. 14 lutego, podczas pierwszych wyborów powszechnych od czasu uchwalenia Konstytucji 3 Maja, została ona poparta przez zdecydowaną większość obradujących w całej Polsce sejmików. Wzbudziło to oburzenie bezrolnej, pozbawionej prawa głosu szlachty i tęskniących za przyznanymi przez Rzeczpospolitą swobodami konserwatystów oraz wściekłość Katarzyny, która wydała fortunę na łapówki dla tych, których chciała nakłonić do jej odrzucenia. W marcu caryca zaczęła przemieszczać swe wojska w kierunku Polski. Na początku miesiąca zmarł cesarz Leopold, na tronie zastąpił go Franciszek II. W kwietniu rewolucyjna Francja rozpoczęła wojnę z Austrią i Prusami. Kilka dni później, 27 kwietnia, Katarzyna porozumiała się z kilkoma polskimi konserwatystami, w tym z Sewerynem Rzewuskim, Stanisławem Szczęsnym Potockim i Franciszkiem Ksawerym Branickim, i nakłoniła ich do zawiązania w Petersburgu konfederacji. Jej powstanie zostało ogłoszone dopiero 14 maja w przygranicznym miasteczku Targowica. Targowiczanie głosili chęć obrony „złotej polskiej wolności” przed zakusami „monarchicznej i demokratycznej rewolucji 3 maja 1791 roku”. Cztery dni później konfederaci przekroczyli granicę w taborach, 97 tysięcznej rosyjskiej armii.

Przeciwko tym weteranom wojen z Turcją Rzeczpospolita mogła wystawić tylko 45 tysięcy nie wypróbowanych w boju rekrutów. Fryderyk Wilhelm pruski, który jeszcze w maju 1791 roku wyrażał w liście do Stanisława Augusta swą „gotowość wspomożenia wolności i niepodległości Polski”, w czerwcu 1792 roku odmówił udzielenia pomocy — Polska była zdana tylko na własne siły. Jeden korpus, dowodzony przez królewskiego bratanka, Józefa Poniatowskiego, wygrał bitwę pod Zieleńcami, drugi, z Tadeuszem Kościuszką na czele, przeprowadził błyskotliwe manewry odwrotowe pod Dubienką. Ale powstrzymywanie naporu Rosjan było zadaniem beznadziejnym.

Stanisław August próbował negocjować bezpośrednio z Katarzyną, wyrażając gotowość ponownego podporządkowania Polski rosyjskiej hegemonii i przekazania tronu jej wnukowi Konstantemu. Katarzyna zażądała, by przyłączył się do targowiczan. Król i jego doradcy, rozpaczliwie szukając wyjścia, które gwarantowałoby nienaruszalność Rzeczypospolitej i zachowanie Konstytucji 3 Maja, postanowili spełnić jej życzenie.

Jednak ten upokarzający akt nie na wiele się przydał. W listopadzie, po klęsce swych armii pokonanych przez Francuzów pod Valmy, król pruski Fryderyk Wilhelm II zażądał znacznych obszarów Polski, mających być rekompensatą za jego wysiłki zmierzające do zahamowania ekspansji rewolucyjnej Francji. Rosja i Prusy uzgodniły warunki drugiego rozbioru, a 23 stycznia 1793 roku podpisały w Petersburgu dotyczące go porozumienie. Katarzyna zagarnęła 250 tysięcy kilometrów kwadratowych, a Fryderyk Wilhelm 58 tysięcy. Rzeczpospolita posiadała teraz zaledwie 212 tysięcy kilometrów kwadratowych i cztery miliony mieszkańców. Straciwszy swe etniczne i historyczne mateczniki, Wielkopolskę i połowę Małopolski, stała się dziwnym, wydłużonym i niezdolnym do samodzielnego ekonomicznego bytu kikutem. Ale nawet ten kadłubowy twór miał być jedynie państwem buforowym, posiadającym marionetkowego króla i rosyjski garnizon.

Podobnie jak w przypadku pierwszego rozbioru Katarzyna zażądała, by układ został zatwierdzony przez sejm, którego sesja miała się odbyć w Grodnie, gdyż panująca w Warszawie napięta atmosfera groziła wybuchem. Stanisław August w pierwszym porywie odmówił udziału w tym przedsięwzięciu, ale w końcu, zastraszony i poddany szantażowi, stracił nadzieję oraz wiarę w sens oporu i zgodził się opuścić stolicę.

Ambasador rosyjski starannie dobrał kandydatów do sejmu i zastosował wszelkie możliwe środki — od przekupstwa po zbrojną napaść — by zapewnić im zwycięstwo. Kiedy jednak doszło do otwarcia sesji, niektórzy z pretendentów okazali się nieskorzy do kolaboracji, choć w sali obrad stacjonowali rosyjscy żołnierze. Ci wyprowadzali opornych posłów i zdecydowanie naruszali ich cielesną nietykalność. Na pewnym etapie obrad w budynek, w którym odbywała się sesja, została nawet wycelowana bateria dział. Po trzech miesiącach oporu sejm pogodził się z tym, co było nieuniknione, i ratyfikował traktaty.

Król wrócił do Warszawy. W stolicy sprawował już rządy rosyjski ambasador, a porządku w całym kraju pilnowały rosyjskie wojska. Większość patriotów, pozbawionych w praktyce możliwości działania, zdecydowała się na dobrowolną emigrację. Jedni wyjechali do Wiednia, Włoch lub Saksonii, inni do Paryża. Kościuszko snuł plany działań zbrojnych, oparte na zwycięstwie Francji nad Prusami i Austrią. Hugo Kołłątaj i Ignacy Potocki rozważali szanse ogólnonarodowego powstania.

Katarzyna, nie zdając sobie z tego sprawy, stwarzała idealne warunki do wybuchu rewolucji. Na początek ograniczyła liczebność polskiej armii, a potem zdemobilizowała pozostałych. Na bruku znalazło się bardzo wielu zdolnych do służby młodych ludzi. Uniesieni patriotycznym zapałem, zaczęli oni ściągać do Warszawy, tworząc zrewoltowany tłum, którego istnienie jest niezbędnym warunkiem wybuchu każdego powstania. Sposób, w jaki poćwiartowano Polskę, wykluczał samoistny byt tego, co z niej pozostało. Miasta zostały odcięte od swego rolniczego zaplecza, a system handlu był zakłócony. Działalność gospodarcza zamarła, a w 1793 roku sześć największych warszawskich banków ogłosiło niewypłacalność. Kraj musiał utrzymywać czterdziestotysięczny garnizon rosyjski i płacić drakońskie cła narzucone przez Prusy. Po Warszawie wałęsały się wielotysięczne tłumy ludzi bez żadnego zajęcia. Ośrodkiem największego niezadowolenia była armia. Gdy 21 lutego 1794 roku Rosjanie ogłosili jej dalszą redukcję i zaczęli aresztować ludzi podejrzanych o działalność wywrotową, wybuch powstania stał się nie­unikniony.

12 marca generał Antoni Madaliński wyprowadził swą brygadę z koszar i pomaszerował na Kraków. Emigranci zaczęli masowo wracać do Polski, a 23 marca do Krakowa przybył Tadeusz Kościuszko. Następnego dnia ogłosił insurekcję. Przyjął uprawnienia naczelnika, objął dowództwo nad siłami zbrojnymi i wezwał naród do powstania, pozostawiając zarządzanie krajem w rękach Najwyższej Rady Narodowej, której nadał nadzwyczajne uprawnienia. Po zakończeniu powstania cała władza miała być z powrotem przekazana sejmowi.

Z Krakowa Kościuszko pomaszerował na północ. 4 kwietnia pokonał pod Racławicami armię rosyjską, dysponując tylko czterema tysiącami regularnego wojska i dwoma tysiącami zbrojnych w kosy chłopów. 17 kwietnia warszawski szewc, Jan Kiliński, wzniósł w stolicy sztandar buntu. Po dwudziestu czterech godzinach walk wojska rosyjskie opuściły miasto, zostawiając na jego ulicach około czterech tysięcy poległych żołnierzy. W nocy 22 kwietnia wybuchło powstanie w Wilnie, którego dowódcą został zagorzały jakobin, pułkownik Jakub Jasiński. Tłumy zbuntowanych mieszkańców powiesiły na latarniach kilku targowiczan. Ale gdy Jasiński napisał do Kościuszki: „powiesiłbym stu ludzi, zbawiłbym sześć milionów”, naczelnik powstania nie chciał o tym słyszeć. Do samosądów doszło także w Warszawie, ale Kościuszko położył im kres zaraz po przybyciu do miasta.

Insurekcja nie mogła budzić wielkiego optymizmu w ustabilizowanych kręgach społeczeństwa, a jej polityczne oblicze nie było dokładnie określone. Choć król nie był atakowany przez ulicznych demonstrantów, a przywódcy insurekcji uznawali — przynajmniej formalnie — jego władzę, liczni ukryci za kulisami jakobini pragnęli przejąć kontrolę nad biegiem wydarzeń. Kołłątaj, który został ministrem skarbu, sięgnął po francuskie rewolucyjne rozwiązania. Wprowadził opodatkowanie progresywne i wyemitował srebrne monety oraz papierowe banknoty, których pokryciem były skonfiskowane dobra kościelne. Manifest Kościuszki, ogłoszony 7 maja w Połańcu, przyznający wolność osobistą oraz prawo do ziemi wszystkim chłopom, którzy wystąpią w obronie ojczyzny, został uznany przez właścicieli ziemskich za prowokację.

Niektórzy magnaci opowiedzieli się po stronie insurekcji. Król oddał wszystkie srebra stołowe na jej potrzeby. Większość szlachty zachowała jednak dystans i zrobiła co mogła, by do gospodarujących na jej ziemiach chłopów nie dotarła treść Uniwersału Połanieckiego. Liczba ochotników była duża jedynie w miastach, a warszawska społeczność żydowska wystawiła i wyekwipowała specjalny pułk, którym dowodził pułkownik Berek Joselewicz. Była to pierwsza żydowska formacja wojskowa od czasów biblijnych.

Kościuszko, który pomaszerował na spotkanie przemożnych sił pruskich dowodzonych przez króla Fryderyka Wilhelma, 6 czerwca został pokonany pod Szczekocinami. 15 czerwca Prusacy wkroczyli do Krakowa. W lipcu połączone siły rosyjsko-pruskie, liczące 40 tysięcy żołnierzy, zaczęły oblegać Warszawę. Kościuszko, zręcznie wykorzystując ziemne fortyfikacje oraz artylerię, zdołał odeprzeć atak, i po dwóch miesiącach wróg odstąpił od oblężenia. Wilno zostało zajęte przez Rosjan w połowie sierpnia. Tydzień później wybuchła insurekcja w Wielkopolsce; z Warszawy wyruszył jej na pomoc korpus generała Jana Henryka Dąbrowskiego, który pokonał armię pruską pod Bydgoszczą, a potem wkroczył do Prus. Kiedy do Rosjan i Prusaków dołączyły siły austriackie, sytuacja stała się beznadziejna. Katarzyna, uzyskawszy od Turcji gwarancje neutralności, kazała armii Aleksandra Suworowa zaatakować Polskę od południowego wschodu. Kościuszko wyruszył na jej spotkanie, ale został odcięty od swej kolumny wspierającej i pobity pod Maciejowicami 10 października. Jego porażka nie byłaby sama w sobie decydującym ciosem, gdyby nie został ranny i wzięty do niewoli wraz z innymi polskimi generałami.

Aresztowanie naczelnika wywołało polityczną destabilizację. Konieczność osiągnięcia kompromisu miała fatalny wpływ na wybór jego następcy, którym został ostatecznie Tomasz Wawrzecki. Rosjanie, którzy zamierzali wycofać się na kwatery zimowe, teraz postanowili wykorzystać swą przewagę sytuacyjną. 4 listopada Suworow zaatakował Warszawę. Bez większych trudności zdobył Pragę. Z około 13 tysięcy jej obrońców ocalała tylko niewielka część, a rzeź ludności cywilnej, głównie Żydów, miała być przestrogą dla mieszkańców samej stolicy. Ostrzeżenie okazało się skuteczne — armia polska wymaszerowała z miasta, pozwalając mu na kapitulację. 16 listopada Wawrzecki został otoczony i wzięty do niewoli. Insurekcja dobiegła końca.

Wojska rosyjskie ponownie wkroczyły do Warszawy, ale zostały wkrótce zastąpione przez Prusaków — to im w wyniku porozumienia między trzema mocarstwami przypadła w udziale stolica. W 1795 roku podpisano kolejny układ rozbiorowy, ostatecznie wymazujący Rzeczpospolitą z mapy Europy. Król został zapędzony do powozu i wysłany do Grodna, gdzie zmuszono go do abdykacji. Zagraniczni dyplomaci, akredytowani przy polskim dworze, otrzymali polecenie wyjazdu z Warszawy. Nuncjusz papieski, angielski poseł oraz przedstawiciele Holandii, Szwecji i Saksonii w randze chargés d’affaires odmówili wykonania tego rozkazu na znak protestu przeciwko bezceremonialnej likwidacji jednego z państw Europy. Ich ambasady były pełne uchodźców ubiegających się o azyl. Trzy mocarstwa zaborcze potrzebowały aż dwóch lat, by uporządkować sytuację. Dopiero w styczniu 1797 roku podpisały traktat, ostatecznie anulujący długi króla i Rzeczypospolitej, oraz protokół, w którym zobowiązywały się do wymazywania nazwy Polski z wszystkich przyszłych dokumentów, do unikania wzmianek o tym państwie w korespondencji dyplomatycznej i do systematycznego zacierania wszelkich śladów jego istnienia.

Car Paweł I, który zajął miejsce Katarzyny w 1796 roku, chcąc okazać po śmierci matki swą niechęć wobec jej dziedzictwa, uwolnił Kościuszkę oraz innych polskich jeńców i zaprosił chorego Stanisława Augusta do Petersburga. W ciągu następnych kilku miesięcy często omawiał z nim swe plany dotyczące wskrzeszenia Rzeczypospolitej, a kiedy król zmarł, 12 lutego 1798 roku, car wyprawił mu ceremonialny pogrzeb i wziął udział w żałobnych uroczystościach.

Symbol dążenia do odrodzenia narodowego

Rok po uchwaleniu Konstytucji Sejm Wielki wciąż obradował, uchwalając kolejne ustawy budujące nowy ustrój. 3 maja 1792 r. król w sąsiedztwie Łazienek wmurował kamień węgielny pod budowę Świątyni Opatrzności Bożej, mającej być wotum za uchwalenie Konstytucji.
Konstytucja w sensie psychologicznym przekonała Polaków o wartości własnej spuścizny politycznej i w bardzo silny sposób przyczyniła się do utrwalenia woli walki o odzyskanie własnego państwa.
W okresie zaborów stała się przede wszystkim synonimem działań ku odzyskaniu ojczyzny i symbolem polskości. W trudnym dla Polaków wieku XIX celowo uwypuklano jej patriotyczno-narodowy charakter. Konstytucja stanowiła symbol dążenia do odrodzenia narodowego i państwowego. Odniesienia do Konstytucji 3 Maja znajdowały się w Konstytucji Księstwa Warszawskiego. W 1815 r. nadając Konstytucję Królestwu Polskiemu sam car Aleksander I sugerował, że odwołuje się do ustawy z 3 maja 1791 r.
Wraz z odchodzeniem w przeszłość świadków epoki Konstytucja stawała się mitem dla żyjących pod zaborami. W 32. rocznicę jej uchwalenia piętnastoletni uczeń gimnazjum wileńskiego napisał na tablicy „Vivat Konstytucja 3 maja!”. Jego koledzy dopisali niżej: „Jak słodkie wspomnienie dla nas rodaków, lecz nie masz kto by się o nią upomniał”. To wydarzenie było początkiem prześladowań wileńskiej młodzieży.
Obchody rocznicy uchwalenia Konstytucji też stanowiły symbol narodowy i patriotyczny. W 1891 roku jej setną rocznicę obchodzono w Galicji i w Warszawie. Jako symbol traktowana też była przez artystów: ku pokrzepieniu serc odwoływali się do niej Mickiewicz i Matejko.
Po odzyskaniu niepodległości już w 1919 roku 3 maja został ogłoszony świętem narodowym. W preambule pierwszej uchwalonej przez sejm konstytucji – z 1921 roku – nawiązywano do Ustawy majowej tak treścią, jak stylizowanym językiem. Jej przywołanie było dowodem tradycji i ciągłości państwowości polskiej. W roku 1925 dzień ten uzyskał dodatkowo sankcję religijną: ustanowiono tego dnia, prócz święta państwowego, także religijne. Ten splot narodowego i katolickiego charakteru święta doprowadził do ostrej krytyki ze strony ugrupowań lewicowych, choć nikt nie kwestionował nośnych wartości konstytucyjnej tradycji. Lewica jednak w takiej sytuacji szczególnie akcentowała obchody innego dnia: pierwszomajowego święta pracy. W czasie II wojny Polacy na emigracji i w kraju również obchodzili święto 3 Maja, znów symbolizujące opór i walkę z okupantem.
Po roku 1945 komunistyczne władze zmierzały do likwidacji trzeciomajowych obchodów ze względu na ich utrwalony charakter narodowo-katolicki. Przeciwstawiano i nagłaśniano propagandowo Święto Pracy. W 1946 r., odbyły się słynne obchody 3 maja w Krakowie, w czasie których aresztowano wiele osób. To świadczy o tym, że Konstytucja była wciąż żywa w pamięci jako jedno z wielkich osiągnięć Polski.
Przez wiele lat nie odbywały się państwowe uroczystości związane z rocznicą 3 maja, a wszelkie próby uczczenia święta podejmowane przez środowiska opozycyjne kończyły się zazwyczaj zatrzymaniami i szykanami ze strony milicji i Służby Bezpieczeństwa. Zmianę przyniósł rok 1980. Wiosną 1981 odbyły się uroczyste, oficjalne obchody rocznicy Konstytucji: władza próbowała zawłaszczyć przywróconą tradycję. Odbyło się wiele spotkań o charakterze popularnonaukowym oraz poświęconych Konstytucji sesji historyków. Ustawa Rządowa powracała do świadomości i pamięci społecznej Polaków. Trudny czas stanu wojennego znów uczynił z obchodów tego święta konflikt między władzą a społeczeństwem, często kończył się interwencją milicji i ZOMO. Przełom przyniósł rok 1990. Nowo wybrany Sejm i Senat powróciły do tradycji i proklamowały dzień 3 maja świętem państwowym.

Święto Narodowe Konstytucji 3 maja

W 1791 roku dzień 3 maja został uznany za święto Konstytucji 3 Maja. Święto Konstytucji 3 maja obchodzono do ostatniego rozbioru. Świętowanie 3 Maja było zakazane we wszystkich zaborach, dopiero po I WŚ kiedy Polska odzyskała niepodległość Święto Konstytucji 3 maja zostało wznowione. Podczas II WŚ w czasie okupacji niemieckiej i radzieckiej Święto zostało zdelegalizowane. Po drugiej wojnie światowej władze komunistyczne zastąpiły je obchodami święta 1 Maja, a w 1951 roku – zdelegalizowały. Dopiero w 1981 roku władza ludowa zezwoliła na obchody 3-majowe. Od 1989 roku Święto Konstytucji 3 maja – znów jest świętem narodowym a od 2007 roku obchodzone jest również na Litwie.
Po zmianie ustroju, od kwietnia 1990 roku, święto 3 Maja jest świętem narodowym

Twórcy Konstytucji 3 maja.

Twórcy Konstytucji 3 Maja określili ją jako „ostatnią wolę i testament gasnącej Ojczyzny”.

Głównymi autorami Konstytucji 3 maja byli :

1. Stanisław August Poniatowski
2. Ignacy Potocki
3. Hugo Kołłątaj
4. Stanisław Małachowski
5. Julian Ursyn Niemcewicz
6. Adam Stanisław Krasiński
7. Scipione Piattoli
8. Stanisław Kostka Potocki
9. Tadeusz Matuszewicz
10. Kazimierz Nestor Sapieha

Konstytucja uchwalona 3 maja 1791r. przez Sejm Czteroletni była pierwszą nowoczesną konstytucją w Europie i drugą na świecie, po konstytucji Stanów Zjednoczonych z 1789r. Dokument ten stał się symbolem tradycji niepodległościowych państwa polskiego.
We Francji konstytucję uchwalono później, we wrześniu 1791 r. W pozostałych państwach europejskich nie wprowadzano wówczas tak istotnych i przełomowych ustaw. Dotyczy to nawet Anglii, gdzie monarchia parlamentarna miała długą tradycję.
Była krótka i przejrzysta, napisana pięknym językiem. Jej zapisy były dość elastyczne. Konkretne kwestie mogły być uzupełniane szczegółowymi ustawami.
Konstytucja 3 Maja nie miała precedensu, nie kopiowała obcych wzorów, lecz była wzorem dla innych.
W całej Europie dostrzeżono ją i komentowano, na ogół pozytywnie. Chwalono, że wprowadza zmiany w sposób bezkrwawy, inaczej niż we Francji, gdzie doszło do brutalizacji życia politycznego i represji. Przetłumaczono ją na wiele języków m.in. francuski, angielski, włoski i niemiecki.

Oryginał rękopiśmienny Konstytucji 3 maja początkowo był przechowywany w Wilanowie w zbiorach Archiwum Publicznego Potockich zgromadzonych przez Stanisława Kostkę Potockiego, uczestnika obrad Sejmu Czteroletniego. W latach 70. XIX wieku na mocy umów rodzinnych archiwum zostało przekazane do podkrakowskich Krzeszowic, a po 1945 roku powróciło do Warszawy i znalazło się w Archiwum Głównym Akt Dawnych.

Opracowanie: Krzysztof Kotyński.

Koniec części trzeciej, ostatniej. W opracowaniu wykorzystano ogólnodostępne fotografie obrazów i tekstów publikowane w Internecie.