Profesor Grzegorz Sitarski – uczeń liceum im. Tomasza Zana

Opracował Ryszard ZALEWSKI

Grzegorz Sitarski urodził się 12 lutego 1932 r. w Nadarzynie, w rodzinie nauczycielskiej. Jego Ojciec – Mieczysław Sitarski od 1929 roku pracował w pobliskim Młochowie, a od 1930 r. uczył w Nadarzynie przedmiotów ścisłych w miejscowej szkole powszechnej. Matka Grzegorza – Jadwiga, była wilnianką ze znanej rodziny Zawadzkich. Ojciec Grzegorza Mieczysław Sitarski urodził się w 1908 we wsi Strumiany/koło Szymanowa ówczesna gmina Kaski, dziś Baranów.
Jadwiga Zawadzka od 1930 r. rozpoczęła pracę w szkole w Nadarzynie, ucząc przyrody, śpiewu i języka rosyjskiego. W roku 1931 Mieczysław Sitarski żeni się z Jadwigą Zawadzką. W 1932 roku rodzi się syn Grzegorz, w 1935 córka Elżbieta.
Małżonkowie przez całe swoje życie zawodowe pozostali wierni szkole podstawowej w Nadarzynie.

Syn Państwa Mieczysława i Jadwigi Sitarskich profesor dr. hab. nauk fizycznych Grzegorz Sitarski umiera w Warszawie 20 lutego 2015 r. i został pochowany w rodzinnym grobie na cmentarzu katolickim w Nadarzynie.

Krótki zarys biograficzny Grzegorza, powstał z potrzeby serca. Odszedł bowiem niezwykły człowiek związany z moim rodzinnym miejscem zamieszkania. Sądzę więc, że warto podzielić się z czytelnikami wiedzą o życiu tego Człowieka.

Rodzina Sitarskich mieszkała w Nadarzynie przy ulicy Błońskiej 27. Mieczysław Sitarski w prezencie ślubnym otrzymał od ojca Aleksandra z Ameryki pieniądze za które została zakupiona działka i postawiony dom (dom, w którym mieszkali stoi do dziś, został obmurowany białą cegłą).
Grzegorz spędził tu swoje dzieciństwo wraz z młodszą o 3 lata siostrą Elżbietą, tu dorastał, patrząc na rozgwieżdżone niebo nad Nadarzynem.
Do szkoły powszechnej poszedł w roku szkolnym 1938/1939. Wojna spowodowała krótką przerwę w jego nauce, ale mimo zarekwirowania przez Niemców (na kilka miesięcy w r. szk. 1939/1940) szkoły w Nadarzynie, Ukończył w terminie drugą klasę. Grzegorz – przez całą okupację uczęszczał do szkoły, która miała wówczas „dozwolony” tj. narzucony celowo przez Niemców, ograniczony zakres nauczania. Grzegorz więc, jednocześnie uczył się na tajnych kompletach prowadzonych w jego rodzinnym domu, przedmiotów usuniętych z programu szkolnego – przede wszystkim historii i geografii Polski.
W takim też trybie zaczął naukę na poziomie licealnym i równocześnie na tajnych kompletach kończąc pierwszą klasę liceum. To co przy tym wydaje się szczególnie ciekawe – to fakt, że w latach okupacji w domu Jadwigi i Mieczysława Sitarskich stacjonowali niemieccy oficerowie!. Szczęśliwie dla rodziny Grzegorza, jak i dla całej społeczności lokalnej, tajne nauczanie (szczególnie aktywne w Kostowcu!) nie miało tragicznych następstw, ani w samym Nadarzynie, ani na terenie całej gminy.
Od roku szkolnego 1945/ 1946 Grzegorz był uczniem gimnazjum, a potem – aż do matury – liceum im. Tomasza Zana w Pruszkowie. W sprzyjającym środowisku uczniowskim i pedagogicznym tej znakomitej szkoły – rozwinęły się wrodzone zdolności Grzegorza w zakresie przedmiotów ścisłych. Grzegorz wygrywał szkolne olimpiady matematyczne i zdobył szachowe mistrzostwo Warszawy.
Te talenty odziedziczone były po Ojcu Mieczysławie. Natomiast muzyczne uzdolnienia Grzegorza, odziedziczone po Matce Jadwidze, które rozwinęły się w dwóch szkołach muzycznych w Warszawie. Najpierw ukończył klasę akordeonu u prof. Jerzego Orzechowskiego w Szkole Muzycznej im. Karola Kurpińskiego, a następnie w klasie fortepianu pod opieką M. Mirskiej oraz prof. Lachertowej w Państwowej Szkoły Muzycznej przy ul. Profesorskiej 6.

W zachowanych pieczołowicie przez Rodziców Grzegorza programach uczniowskich, końcowych popisów muzycznych, znalazły się Jego występy – najpierw w 1947 r. Grzegorz wykonał na akordeonie Marsz turecki A. Mozarta, a w 1957 r. – na fortepianie – także Mozarta Sonatę a-mol. Warto tutaj może zwrócić uwagę, że klasę fortepianu przerabiał Grzegorz już w czasie swoich studiów wyższych na Uniwersytecie Warszawskim (dalej w skrócie UW).
Mama Grzegorza – Jadwiga Sitarska marzyła o karierze dyrygenta dla swego syna. Jednak dla Grzegorza największą pasją życia stały się astronomia oraz matematyka, której zastosowania pozwalały poznawać skomplikowane tajniki astronomii.

W roku 1950 Grzegorz rozpoczął studia astronomii na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym UW. Ukończył je z małym opóźnieniem dopiero w roku 1957, a to przez chorobę, której nabawił się w czasie forsownych studenckich ćwiczeń wojskowych. Nie przeszkodziło to jednak Grzegorzowi w uzyskaniu bardzo dobrych wyników w nauce, co poświadczają poniższe fotografie wybranych stron Jego indeksu uniwersyteckiego z ocenami egzaminów końcowych.
Bezpośrednio po zakończeniu studiów Grzegorz został zatrudniony Zakładzie Astronomii Polskiej Akademii Nauk (dalej w skrócie PAN). Wybrano go wówczas z grona nowych absolwentów astronomii na UW, już wtedy, dostrzegając w nim potencjał wybitnego badacza.
Rozpoczął pracę jako asystent w PANowskim Zakładzie, który mieścił się w budynku Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego. Dzięki temu Grzegorz mógł z łatwością nawiązać współpracę z astronomami uniwersyteckimi. Wiele im zawdzięczał, czerpiąc umiejętnie z ich wieloletniego doświadczenia, tak w sferze badań, jak i z trudnej sztuki nauczania na poziomie akademickim. Przez wiele lat uczestniczył – już po formalnym zakończeniu studiów – w wykładach i seminariach swoich profesorów. Potem był zapraszany do prowadzenia ćwiczeń, a z czasem przejął i przez wiele lat, jako pracownik PANu, prowadził na Uniwersytecie Warszawskim wykłady z mechaniki nieba (ta część astronomii obecnie nosi nową nazwę – dynamika ciał Układu Słonecznego). W zakresie właśnie tej klasycznej części astronomii Grzegorz stał się specjalistą o uznanym międzynarodowym autorytecie – znawcą i badaczem małych ciał niebieskich, zwłaszcza obliczeń orbitalnych komet i planetoid. Zgodnie z przyjętym zwyczajem metodologicznym – najpierw przez długi czas – Grzegorz doskonaląc swój warsztat badawczy, koncentrował się przede wszystkim na szczegółowych badaniach jednego – wybranego obiektu, którym była krótkookresowa kometa Grigga-Skjellerupa (nazwa jej pochodzi od nazwiska jej holenderskiego odkrywcy).
W roku 1962, zaledwie 5 lat po zakończeniu studiów, Grzegorz obronił pracę doktorską na Uniwersytecie Warszawskim, poświęconą badaniom orbitalnym, wspomnianej już komety Grigga-Skjellerupa. Począwszy od 1959 r. opublikował kilkanaście rozpraw poświęconych jej badaniom (większość z nich ukazała się w czasopiśmie PANu pt. Acta Astronomica, publikującym tylko oryginalne prace naukowe w języku angielskim).
Fotografie z uroczystej promocji doktorskiej Grzegorza, „otwierającej” ponad 50-letnią drogę – w istocie już – samodzielnego pracownika naukowego, ilustrują podniosłą atmosferę tego wydarzenia.
Kolejne stopnie naukowe zdobywał Grzegorz harmonijnie, bez opóźnień i zakłóceń, choć czasy, w których przyszło mu prowadzić najważniejsze badania, często wymagające szerokich kontaktów międzynarodowych – nie sprzyjały i nie ułatwiały pracy! Dziwnym zbiegiem okoliczności, ważne daty w rozwoju statusu naukowego Grzegorza, łączyły się z cyklicznie występującymi w polskiej rzeczywistości okresami „burz i przełomów” społecznych i ustrojowych. Zwróćmy na to uwagę. W roku 1968 Grzegorz uzyskał na Uniwersytecie Poznańskim im. Adama Mickiewicza – tytuł doktora habilitowanego. Podstawą jego habilitacji była praca poświęcona badaniom zbliżeń komet parabolicznych do planet układu słonecznego, opublikowana pt. Approaches of the Parabolic Comets to the Outer Planets , “Acta Astronomica” vol. 18 1968 no 2 s.171-195.

Od roku 1982 – tj. w czasie stanu wojennego! – Grzegorz uzyskał tytuł i stanowisko profesora nadzwyczajnego, a od 1991 roku – tuż po przełomie 1989 roku, prawie po 30 latach od ukończenia wyższych studiów – otrzymał tytuł naukowy profesora zwyczajnego nauk fizycznych oraz takież stanowisko w Polskiej Akademii Nauk.
W ciągu tych lat, oprócz głównego nurtu swych kometarnych badań orbitalnych, już od roku 1957 r. Grzegorz był aktywnym członkiem Polskiego Towarzystwa Astronomicznego, pełniąc w latach 1973-1980 różne funkcje w zarządzie Towarzystwa. Aktywnie działał również w Polskim Towarzystwie Miłośników Astronomii, które popularyzuje astronomię. Przez długi czas był redaktorem popularnego czasopisma Urania, wydawanego przez to Towarzystwo. Przez kilkadziesiąt lat publikował w tym czasopiśmie Kalendarzyk Astronomiczny, doradzając miłośnikom obserwacji astronomicznych, na które z najciekawszych zjawisk na niebie, warto zwrócić szczególną uwagę, każdego dnia, w kolejnych miesiącach każdego roku.
Grzegorz niemal całe swoje życie pracował w PANie, aż do ostatnich tygodni swego życia, kiedy napisał w grudniu 2014 r. swoją ostatnią opinię o dorobku naukowym kolejnej uczonej w gronie polskich astronomów. Chociaż od 1997 r. podjął etatową pracę na Wydziale Fizyki nowo powołanego Uniwersytetu w Białymstoku, to nadal intensywnie współpracował naukowo z grupą Dynamiki Układu Słonecznego i Planetologii w Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, gdzie przez poprzednie lata był kierownikiem Zakładu.
Przez wiele lat, po przejściu na emeryturę, kontynuował tę współpracę z Centrum Badań Kosmicznych, wykładając i prowadząc seminaria w latach 1996 – 2003 najpierw w Filii UW, a potem w samodzielnym już Uniwersytecie w Białymstoku.
Podobnie było wcześniej, kiedy przez jakiś czas, formalnie był zatrudniony poza PANem. Pierwsza taka, kilkuletnia przerwa, łączyła się z pracą Grzegorza w branżowym Instytucie Maszyn Matematycznych (w skrócie IMM). Dał się tam poznać, dzięki swojej aktywności związanej z budową pierwszego w Polsce pakietu oprogramowania dla prowadzonych w PANie badań orbitalnych ruchu komet. W IMM Grzegorz znalazł się w ważnym środowisku nowoczesnego warsztatu, w którym powstawały koncepcje i projekty systemów informatycznych, a nadto, co bardzo ważne – tworzono tam własne, praktyczne ich realizacje m.in. kupując w zagranicznych firmach systemy sprzętu oraz oprogramowania komputerowego. Doświadczenia tego okresu były dla Grzegorza bardzo cenne, tak z punktu widzenia zdobywania umiejętności samodzielnego tworzenia programów komputerowych dla własnych procedur badawczych, jak i dla potrzeb w pełni kompetentnej, krytycznej oceny merytorycznej – przede wszystkim prowadzonych na świecie obliczeń numerycznych w swojej dziedzinie badań, jak i powstającego w Polsce oprogramowania oraz sprzętu informatycznego, zdobywanego przez polskich uczonych na dynamicznie rozwijającym się światowym rynku tych nowych narzędzi badawczych.

Grzegorz powrócił z IMM do formalnego zatrudnienia w PANie, kiedy powstawały tam dwie nowe jednostki organizacyjne związane z astronomią – Centrum Astronomii im. M. Kopernika (w skrócie CAMK) oraz Centrum Badań Kosmicznych (w skrócie CBK). Grzegorz wszedł do zespołu pracowników, tworzących CBK. W odróżnieniu od CAMku, ukierunkowanego przede wszystkim na badania, służące rozwiązywaniu problemów teoretycznych astronomii, zwłaszcza astrofizyki – CBK miało charakter bardziej interdyscyplinarny oraz nastawiony na osiąganie także praktycznych celów. Postanowiono tam połączyć problematykę badawczą astronomii z problemami geofizycznymi i technologicznymi w praktycznej eksploracji kosmosu. Wynikało to z potrzeb zastosowania polskiej myśli konstrukcyjnej i nowych technologii w budowie specjalistycznej aparatury, która pozwoliłaby na uczestniczenie polskiej instytucji w międzynarodowych, badawczych programach lotów kosmicznych. To w Centrum Badań Kosmicznych PAN dojrzewał międzynarodowy autorytet Grzegorza w zakresie dynamiki planetoid i komet.

Od samego początku swojej pracy, pasją Grzegorza było badanie ruchu orbitalnego komet i planetoid. Potrafił przy tym wykorzystywać swój nieprzeciętny talent matematyczny w świecie wciąż rozwijanych i zmieniających się języków oprogramowania komputerowego. Stał się w Polsce pionierem zastosowań komputerów w mechanice nieba, klasycznej dziedzinie badań astronomicznych. Jak już wspomniałem, Grzegorz opracował unikatowy i stale doskonalony pakiet oprogramowania, służący badaniom orbitalnym. Pakiet ten pozwala nie tylko na dokładne wyznaczanie położenia małych ciał Układu Słonecznego, ale także umożliwia relatywnie precyzyjne określanie prawdopodobieństwa niebezpiecznych zbliżeń takich obiektów do Ziemi. Dzięki temu – co ważne – stwarza warunki do śledzenia prawdopodobieństwa ich zderzeń z Ziemią. Grzegorz przy tym zainteresowaniu oprogramowaniem komputerów, jednocześnie w szczególnie staranny sposób w swoich badaniach, dobierał i traktował z wielką uwagą źródła badanych materiałów obserwacyjnych. Uwzględniał w nich nie tylko współczesne i najnowsze dane, ale także obserwacje badanego obiektu z przeszłości, powstałe nierzadko w bardzo odległym czasie. Oprogramowanie tworzone przez Grzegorza w toku badań prowadzonych przez jego zespół było wciąż doskonalone – modyfikowane i rozwijane. W niemałym stopniu właśnie ten pakiet oprogramowania badań przyczynił się do międzynarodowej renomy prac Grzegorza.
Po pierwszym 10-leciu prowadzenia badań i publikowania rozpraw z ich wynikami, Grzegorz został w 1967 r. członkiem Międzynarodowej Unii Astronomicznej (w skrócie MUA). Tam też pełnił różne odpowiedzialne funkcje – w latach 1967-1976 funkcję wiceprezydenta Komisji 20 Kometarnej, a w latach 1979-1982 był prezydentem tej Komisji. W tym też czasie, Międzynarodowa Unia Astronomiczna, uznając jego zasługi naukowe i organizacyjne na rzecz światowej społeczności astronomów – nazwała nazwiskiem Grzegorza planetoidę o numerze katalogowym 2042 (obecnie jest już ponad 400 tysięcy ponumerowanych planetoid!). Tym zapisem nazwiska Sitarski na astronomicznej mapie niebie, także symbolicznie Grzegorz „wszedł” do międzynarodowego grona zasłużonych dla dziedziny badań dynamiki komet i planetoid.

Innym wyróżnieniem o międzynarodowym wymiarze, choć nie tak spektakularnym, jak nazwa planetoidy, jest otrzymana przez Grzegorza INSPEC RUBY AUTHOR AWARD – NAGRODA RUBINOWEGO AUTORA przyznawana przez wydawcę największej, obecnie dostępnej w sieci WWW bazy danych o światowej literaturze naukowej – nauk ścisłych i technicznych, obejmującej również informację z zakresu astronomii (w 2008 r. baza INSPEC rejestrowała ponad 11 mln rekordów – http://www.abe.pl/pl/resources/databases/inspec). Grzegorz otrzymał tę nagrodę za nieprzerwane publikowanie przez 40 lat swoich rozpraw w czasopismach indeksowanych w bazie INSPEC w okresie 1969-2008.
Po tej ostatniej wiadomości warto też nawiązać jeszcze do nieco innej sfery pisarskiej pracy Grzegorza, na którą zwróciła uwagę jego żona, porządkując obszerne archiwum materiałów pozostawionych przez jej męża. Są to liczne prace niepublikowane – zarówno Grzegorza, jak i szerokiego grona jego współpracowników oraz innych astronomów polskich i zagranicznych. Stanowią one cenne źródło wiedzy o warsztacie pracy uczonego. Nierzadko są to prace, które Grzegorz opiniował w trakcie procedur służących zdobywaniu stopni naukowych lub grantów na badania naukowe. Według danych ze sprawozdań Grzegorza „nie da się zliczyć wszystkich opiniowanych prac”.
Do najważniejszych zaliczał on opinie: – o prowadzonych przez siebie 7-miu pracach magisterskich; – 8-miu rozprawach doktorskich, których był promotorem oraz 19-tu doktoratach, przy których był recenzentem powoływanym w toku przewodów doktorskich na kilku uniwersytetach; – o 8-miu rozprawach habilitacyjnych, także opinie o dorobku naukowym 5ciu kandydatów do tytułu profesora zwyczajnego.
W archiwum Grzegorza znajduje się też wiele naukowej korespondencji oraz odbitek rozpraw otrzymywanych z całego świata, często dedykowanych przez autorów. Jeśli los będzie sprzyjał pamięci o Grzegorzu, to może znajdzie się ktoś zajmujący się historią astronomii, kto zechce wykorzystać te materiały, zwłaszcza, że znajduje się w nich także liczne notatki przygotowywane do wykładów na Studium doktoranckim w Centrum Badań Kosmicznych PAN w Warszawie, prowadzonych przez Grzegorza niemal do ostatnich miesięcy życia.

Wypada wreszcie dopełnić ten krótki, popularny zarys biografii Grzegorza choćby krótką informacją o jego najbliższej rodzinie, którą założył w 1962 r., żeniąc się z Anną z domu Buresz. Poznali się w bibliotece Obserwatorium Astronomicznego UW. Czy był to przypadek? Czy też przeznaczenie ? Raczej to drugie, skoro w 2012 roku mieli swoje „złote gody” w otoczeniu przyjaciół i najbliższej rodziny: syna Marcina i córki Bereniki oraz 5-ciorga wnucząt.
Żona Grzegorza – jest z wykształcenia bibliotekarzem, ale los sprawił, że w pracy poszła drogą przede wszystkim badań naukowych. Po studiach na UW, została asystentem w swoim macierzystym Instytucie Bibliotekoznawstwa i Informacji Naukowej, zajmując się z pasją od początku do końca swej pracy zawodowej zastosowaniem komputerów w pracy bibliotek oraz we wszelkiego rodzaju procesach dokumentacyjnych i informacyjnych. Czy to pod wpływem Grzegorza wybrała tę specjalizację? Podobno nie! „Spadło na nią to szczęście” znacznie wcześniej – w czasie szkolnych praktyk związanych z nauką w Liceum Bibliotekarskim. Jednak, zapewne inaczej potoczyłby się jej los, gdyby nie spotkała Grzegorza. Zainteresowanie komputerami na typowo humanistycznym kierunku uniwersyteckim, jakim było bibliotekoznawstwo w PRLu w latach 60-tych, było traktowane jako dość kłopotliwe dziwactwo, a przez mniej życzliwych ludzi, jako po prostu „wariactwo”. Nie było łatwo, ale dzięki silnemu wsparciu rodzinnemu ze strony Grzegorza i dzięki dziekanowi Wydziału Neofilologii na UW – orientaliście – prof. Olgierdowi Wojtasiewiczowi (zajmował się on perspektywą stosowania komputerów do automatycznych przekładów tekstów w językach orientalnych na język angielski) udało się żonie Grzegorza pokonać wiele przeciwności, zdobyć kolejne stopnie naukowe, popracować na kilku uniwersytetach zainteresowanych informatyką w służbie humanistyki (tak to się dzisiaj określa). Zakończyła swoją pracę zawodową w 2010 r, na Uniwersytecie Jagiellońskim, który jako jedyny w Polsce prowadzi kierunek bibliotekoznawstwa i informacji naukowej na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej tj. poza typowo humanistycznymi wydziałami filologii lub historii, jak to było i jest na większości polskich uczelni, poczynając od XIX wieku.
Udało się także Grzegorzowi i Annie, wychować dwoje dzieci w swojej harmonijnej rodzinie, które mimo posiadania atrakcyjnych zawodów, dotąd nie wyemigrowały z Polski. Syn Marcin (ur. w 1965 r.) odziedziczył zamiłowania po swojej Babci ze strony Mamy i został ogrodnikiem, ze specjalizacją w zakresie konserwacji ogrodów historycznych, dzięki czemu ponad 20 lat przepracował w Łazienkach Królewskich w Warszawie. Marcin ma dwoje już dorosłych dzieci, kształcących się jeszcze – Marka i Monikę. Co z nich wyrośnie!? Córka Anny i Grzegorza Sitarskich – Brerenika (ur. w 1976 r.; Jej starożytne – astronomiczne imię wybrał Grzegorz, z nazwy gwiazdozbioru „warkocz Bereniki”). Berenika jest doktorem biologii, którą studiowała na UW, a doktorat zrobiła w Instytucie Biologii Doświadczalnej im. Nenckiego PANu. Typ intelektu, charakter i zdolności odziedziczyła po Tacie. Karierę naukową złożyła „na ołtarzu macierzyństwa”. Ma trzy córeczki – Anię już gimnazjalistkę, Darię po IV klasie szkoły podstawowej – obie żeglarki z patentami! A trzecia córeczka – Stefanka ma dopiero 2 lata. Berenika pracuje jako nauczycielka w swojej macierzystej szkole, która powstała jako pierwsza po PRLu szkoła społeczna w Rzeczpospolitej Polskiej!. Teraz jest to Zespół Szkół Ogólnokształcących „Bednarska” w Warszawie. (Berenika prowadzi lekcje biologii w jęz. angielskim na poziomie wymagań matur międzynarodowych zob. http://ibweb.idu.edu.pl/index.php/240-wyniki-matur-2015). Grzegorz był bardzo troskliwym i dobrym ojcem. Zajmował się dziećmi na równi z mamą, nigdy nie „umykał” od rodzicielskich obowiązków, choć prace domowe – nie ukrywajmy tego – nie były jego pasją! No, chyba że było to smażenie naleśników pod nieobecność mamy w domu.

Opracował: Ryszard Zalewski, współpraca: red, nacz.