Wiara

Pierwsze czytanie, drugie oraz konkluzja ewangelii mówią o nawróceniu. W Imię Jezusa będzie głoszone nawrócenie i odpuszczenie grzechów. Pojęcia te w tekście oryginalnym mają znaczenie przemiany myślenia i uwolnienia od ciężaru. I nawróconym przydarzają się grzechy, nierzadko ciężkie. Św. Jan pisze dla nich: “Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca — Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy“. Warunkiem trwania tego nawrócenia i prawdziwego poznania Chrystusa jest zachowanie Jego przykazań. Poznanie (gnoza) Chrystusa jak wiemy zawiera w sobie ideę zjednoczenia, utożsamienia się z poznawanym przedmiotem. Weryfikatorem tego zjednoczenia zaś jest przykazanie miłości: “Kto miłuje bliźniego Prawo” (Rz 13, 8).

Ewangelia pokazuje nam proces uwierzenia i nawrócenia apostołów. Pokój, którym Jezus ich pozdrawia przynosi kres wewnętrznej wojnie. Wojnie prawa Ducha z prawem grzechu (por. List do Rzymian 7, 1-25). Uwierzyć w Imię Jezusa  i nawrócić się, to jedne z głównych punktów kerygmatu (obok takich jak: Bóg jest miłością; grzech pierworodny, wcielenie i ofiara Syna Bożego; Zesłanie Ducha Św.). Tu pole do działania ma człowiek aczkolwiek jak pokazuje Ewangelia z dnia dzisiejszego tylko z pomocą łaski). Przyjrzyjmy się szczegółowo temu procesowi.

Gdy Jezus wszedł do Wieczernika apostołom wydawało się, że ujrzeli ducha. I tu zatrzymamy się nad niektórymi słowami greckimi. Po pierwsze św. Łukasz nadmienia, że uczniom się coś wydawało (gr. edokoun). Ich zapatrywania to po prostu ‘doksa’, coś co greccy filozofowie określali jako złudne mniemania. Coś przeciw czemu występował Parmenides, Sokrates, Platon. Ich widzenie, czyli dotychczasowa kontemplacja (gr. theorein) tego co po ludzku zapamiętali z nauki Jezusa zaprowadziły ich jakby w ślepy zaułek. Ich doświadczenie Chrystusa ma charakter spirytystyczny, ogranicza się do myśli. Tymczasem Jezus ukazuje im rzeczywisty wymiar swego Zmartwychpowstania, które nie redukuje się do czegoś duchowego, symbolicznego. Ono ma realne kształty: ciało (w sensie skóry, mięsa, materii gr. sarks) i kości. Jezus kieruje ich go głębszego spojrzenia na siebie (gr. idete).

To wejrzenie prowadzi ich do prawdziwej, żywej i niezachwianej wiary. Dalej widać jak na dłoni pewien proces współpracy łaski Bożej i natury człowieka. Jezus najpierw wykłada Pisma, potem następuje oświecenie ich umysłów. Użyte tu słowo ‘syniene’ to u Arystotelesa niezwykle ważna cnota intelektualna odpowiedzialna za zrozumienie i prowadząca człowieka do mądrości. Możemy spekulować, że Ewangelia ta kończy się zapowiedzią męczeństwa apostołów. Jezus mówi, że zostali oni wybrani na świadków (gr. martyres, czyli to samo słowo, które znaczy: męczennicy).

Dla pewnej syntezy warto przytoczyć nauczanie Kościoła z XIX w. Katechizmu Apologetycznego. Jest tam napisane, że wiara nasza (katolicka) powinna być: powszechna, mocna, żywa i stała. Przyznam, że dawno czegoś takiego nie czytałem. Warto zrobić sobie mały rachunek sumienia na podstawie tego co w tym katechizmie jest napisane na temat cnoty wiary:

  1. Powszechna – wierzymy we wszystko bez wyjątku co Bóg objawił i Kościół naucza.
  2. Mocna – wierzymy bez powątpiewania, nawet gdy nie rozumiemy (sic).
  3. Żywa, gdy żyjemy jak uczy wiara.
  4. Gdy mimo prześladowań nie wystudzimy się naszej wiary i nie zapieramy.

Cóż za piękna pewność siebie. Kwintesencja tego czego chce od nas Jezus Chrystus.