Pruszków 2018 Refleksje Powyborcze

   Zacznijmy od sensacyjnej wiadomości: w wyniku samorządowych wyborów roku 2018 Prawo i Sprawiedliwość nie zwyciężyło w Pruszkowie, który w ten sposób okazał się miastem „bez ograniczeń cywilizacyjnych”. Pani Kasia Lubnauer czołowa polska polityczka, może więc spokojnie odwiedzać nasze miasto, nie obawiając się przypadków dysfemizmu ze strony napotkanych przypadkowo mieszkańców miasta i gratulować im osiągnięcia szczytów cywilizacyjnych.

   Święto lokalnej demokracji zakończyło się w Pruszkowie pełnym sukcesem, czyli wyborem do władz miasta i powiatu ludzi zgodnej współpracy w sprawdzonych od lat układach wzajemnych powiązań i zależności. Zgodnie zresztą z wcześniejszymi prognozami, przy jednej niespodziance: zamianie „starego” prezydenta na „młodego”, ale oczywiście z tej samej grupy rządzącej miastem  od lat dwudziestu. Rządzące od lat w Pruszkowie Samorządowe Porozumienie Pruszkowa, której przedstawicielem był dotychczasowy prezydent Jan Starzyński, uzyskało w wyborach do Rady Miasta 9-u przedstawicieli, co pozwoli mu z powodzeniem stworzyć większościową koalicję np. z Wspólnie Pruszków Rozwijamy – (4 radnych) – nowego prezydenta Pawła Makucha lub z innymi, np. z „rozbitym” w wyborach Prawem i Sprawiedliwością, które nawet rozpoczęło agitację o wsparcie w II-ej turze wyborów przyszłego prezydenta. Na plakatach wyborczych PiS było między innymi hasło: „Nowe Otwarcie”. Ciekawe, co z tego wszystkiego wyjdzie i co „nowego otworzy” się? Szeroko reklamowany kandydat PiS na prezydenta miasta Pruszkowa, Konrad Sipiera, poniósł w wyborach porażkę zajmując trzecie miejsce( 18,84%), ustępując kandydatowi nowego tworu samorządowego, jakim okazał się WPR, i którego przedstawiciel został w II-ej turze wybrany na Prezydenta Miasta Pruszkowa. Pozostali kandydaci na prezydenta z Koalicji Obywatelskiej (Piotr Bąk-11,25%) i Porozumienia Narodowo-Patriotycznego Pruszków (Robert Bąkiewicz – 4,44%) zajęli końcowe miejsca w tym rankingu wyborczym. Specjalnie to nie dziwi w przypadku PNPP, które stara się zaistnieć w mieście o sympatiach raczej lewicowych. Osiągnięty wynik stwarza możliwość spokojnej 5-o letniej pracy organizacyjnej środowisku narodowo-patriotycznemu aby lepiej przygotować się do przyszłych wyborów, dać się lepiej poznać mieszkańcom miasta i powiatu. Reasumując: oczywistym beneficjentem samorządowych wyborów w Pruszkowie jest SPP, które mając swobodę tworzenia sprzyjających sobie koalicji może spokojnie rządzić przez całą 5-o letnią kadencję, czyli stary układ trwa dalej!

Jeśli chodzi o wybory do władz powiatu, tu sytuacja jest bardziej skomplikowana. W Radzie powiatu (która wybiera starostę) nie ma wyraźnego zwycięzcy – oba ugrupowania KO i PiS mają po 9-u radnych, a do rządzenia potrzeba min. 14-u radnych, więc koalicja jest niezbędna. Wydaje się, że PiS stoi na straconej pozycji wobec KO, która spokojnie może stworzyć koalicję z Mazowiecką Wspólnotą Samorządową (5 radnych), nie sprzyjającą PiS-owi. Oznaczałoby to rządy powiatowe oparte na opozycyjnej koalicji antypisowskiej. Ciekawa perspektywa, nieprawdaż?

Szczególnym przypadkiem w wyborach w Pruszkowie okazał się PiS, który niejako na własne życzenie przegrał walkę o władzę. W wyborach roku 2014 w Radzie Miasta PiS miał 8-u radnych, a jego kandydat na prezydenta – Maksym Gołoś uzyskał poparcie ok.45% głosujących i wszedł do II-ej tury wyborów. PiS potrafiło też w powiecie utworzyć koalicję i uzyskać stanowisko starosty, którym został wspomniany Maksym Gołoś. Natomiast w wyborach 2018 roku PiS stracił dwóch przedstawicieli w Radzie Miasta, szansę na walkę o prezydenturę miasta w II-ej turze wyborów i prawdopodobnie stanowisko starosty w powiecie. A wszystko to przez niezrozumiałą dla wyborców sytuację w pruszkowskim PiS, który przyjął wyznaczonego przez warszawskie władze kandydata na prezydenta miasta w osobie Konrada Sipiery, Człowieka nieznanego wcześniej społeczności pruszkowskiej, która oczekiwała, że będzie nim znany ze swej działalności w powiecie Maksym Gołoś. (Szerzej pisałem o tym w przedwyborczych felietonach na portalu „Podwarszawskie Życie Pruszkowa pl.) W tej sytuacji doszło do rozłamu w pruszkowskim PiS i odmowy poparcia nowego kandydata przez część wyborców, czego efektem są słabe wyniki osiągnięte przez to ugrupowanie w Pruszkowie. Do tego doszła dziwnie prowadzona akcja wyborcza, zamknięta przed wyborcami. Bo jak inaczej traktować konwencję wyborczą tylko dla wybranych z zaproszeniami?, brak spotkań z wyborcami w poszczególnych okręgach wyborczych?, infantylne niektóre spoty wyborcze?. Zaskoczeniem był też brak zainteresowania Klubu Gazety Polskiej akcją wyborczą PiS. Może wynikało to stąd, że przewodniczący Klubu, uzyskawszy posadę dyrektora biura poselskiego i mandat radnego, nie ma po prostu czasu na działalność społeczną? Tu apel do władz Gazety Polskiej i Klubów GP o sprawdzenie ile jest jeszcze w Polsce takich „jednoosobowych” Klubów GP istniejących tylko w spisie Gazety, a nie w rzeczywistości, czego przykładem jest właśnie Pruszków. Bez szerokiego zaangażowania społecznego trudno myśleć o wygrywaniu wyborów. A tych mamy w najbliższych latach kilka.

Tych refleksji zebrało się sporo, ale wszystko to po to, by poznać błędy, wyciągnąć wnioski i śmiało kroczyć dalej drogą naprawy i rozwoju naszej Kochanej Ojczyzny!

Autor: Janczar. Pruszków, 18 listopad 2018 r.

————————————————————–

Od redakcji.

Dysfemizm użycie dosadnego lub nieprzyzwoitego słowa albo wyrażenia w miejsce bardziej oględnego, mniej drażliwego; odwrotność eufemizmu