Czy patriotyzm ekonomiczny to wydmuszka?

Dr Joanna Szalacha-Jarmużek powiedziała na I Kongresie Patriotyzmu Ekonomicznego, że patriotyzm ekonomiczny to taka SPOŁECZNA GRA ZESPOŁOWA. Choć trudno mówić tu o definicji w ścisłym tego słowa znaczeniu, ale ten termin świetnie oddaje sedno zagadnienia.

Autor – Maciej Gnyszka.

Biało-czerwoni na mundialu, czyli patriotyzm ekonomiczny na chłopski rozum

Niedługo rozpoczną się Mistrzostwa Świata w piłce nożnej. Co futbol ma do patriotyzmu ekonomicznego? Sporty zespołowe pomagają zobrazować zagadnienie. Przyjrzyjmy się piłkarskiemu boisku.

Żeby zespół odnosił sukcesy, potrzebna jest silna drużyna, instytucjonalne zaplecze oraz kibice, którzy nie tylko są dwunastym zawodnikiem podczas meczów domowych, ale też kupując bilety, karnety i gadżety, wspierają klub finansowo. Jednak na tym nie koniec. Bo nawet jeśli nasz zespół będzie lepszy od rywali, to… czasami dzieją się cuda przy tzw. zielonym stoliku, że o „sędziowskich błędach” nie wspomnę. A cała gra toczy się o wielkie pieniądze, przy których nawet zarobki najlepiej zarabiających piłkarzy to grosze.

Przenieśmy to teraz na poziom patriotyzmu ekonomicznego rozumianego jako społeczna gra zespołowa. Przyjmijmy, że drużyną są przedsiębiorcy (a najwięksi z nich to zaplecze instytucjonalne), kibice to konsumenci, natomiast w rolę „zielonego stolika” i sędziów wcielają się państwowe instytucje, urzędnicy i politycy.

Niestety, idea patriotyzmu ekonomicznego nigdy nie doczeka się realizacji, jeśli nie dojdzie do współpracy między przedsiębiorcami, konsumentami oraz polskim państwem. Przy czym współpracować ze sobą muszą wszyscy wyżej wymienieni. Bez tego nie będzie akumulacji polskiego kapitału, a bez polskiego kapitału nie będzie silnej, niezależnej i wpływowej Polski.

Bo gra toczy się zarówno w skali naszego kraju (rozgrywki Ekstraklasy), jak i w ujęciu globalnym – jak na piłkarskim mundialu. Nawet jeśli nie weźmiemy w nim udziału, ktoś wygra. A jego zwycięstwo oznacza porażkę innych, włącznie z tymi, którzy w nim nie uczestniczą.

 

Patriotyzm ekonomiczny a patriotyzm gospodarczy i konsumencki

Dr Joanna Szalacha-Jarmużek na I Kongresie Patriotyzmu Ekonomicznego przyznała, że mamy do czynienia z pojęciowym bałaganem, który nie ułatwia sprawy. Dlatego warto pochylić się nad powyższymi pojęciami, tym bardziej że sprawa jest całkiem prosta, jeśli tylko poświęcimy jej chwilę.

Jest sobie patriotyzm w ogóle, który możemy określić jako miłość do ojczyzny. Przejawia się ona (ta miłość, a więc i patriotyzm) na wiele sposobów i ma wiele aspektów. Jednym z nich są decyzje ekonomiczne.

Patriotyzmem ekonomicznym określimy więc wszelkie decyzje ekonomiczne, które podejmowane są ze względu na miłość do ojczyzny. Idąc dalej, łatwo zauważyć, że w nim samym można wyróżnić różne aspekty, które stanowią podstawę podziału na patriotyzm konsumencki i patriotyzm gospodarczy.

Patriotyzm konsumencki to pojedyncze wybory osób fizycznych i firm przy doborze swoich dostawców według kryterium miłości do własnej ojczyzny i narodu.

Patriotyzm gospodarczy zaś to analogiczne decyzje podmiotów innych niż prywatne, czyli struktur państwa i samorządu.

Patriotyzm ekonomiczny to nie masochizm ekonomiczny

Spotkałem się z tym szkodliwym mitem wiele razy, nie tylko przy okazji dyskusji na temat projektu Polski Ślad. Przeciwnicy patriotyzmu ekonomicznego starają się sprowadzić całą spraw do absurdu, sięgają po argument, że w wielu sytuacjach polski produkt jest po prostu kiepski. Sęk w tym, że patriotyzm ekonomiczny to nie masochizm ekonomiczny. A właśnie tym jest, moim zdaniem, kupowanie rzeczy złych jakościowo i źle wykonanych tylko dlatego, że są one polskie.

W decyzji biznesowej czy konsumenckiej najważniejsza jest jakość produktu lub usługi oraz to, czy zaspokaja moje potrzeby. Na czym może polegać patriotyzm ekonomiczny w przypadku produktów o złej jakości? Może polegać na zadaniu sobie trudu, aby odezwać się do producenta czy dystrybutora i napisać, co jest złego w produkcie.

Na szczęście coraz więcej osób rozumie, że to my decydujemy o przyszłości kraju, podejmując decyzje czy to konsumenckie, czy to biznesowe. Tak, można powiedzieć, że my – Polacy – wychodzimy z zakompleksienia. Najwyższy czas sobie uświadomić, że jeśli podejmujemy decyzje ekonomiczne, to można to robić również z punktu widzenia interesu własnej wspólnoty narodowej.

Konsumenci coraz lepiej rozumieją, że jeśli będą podejmować decyzje z tego puntu widzenia, to będzie im lepiej. Również przedsiębiorcy powinni zrozumieć, że nie powinni innego przedsiębiorcy z podobnej branży postrzegać wyłącznie jako konkurenta, że może warto nawiązać współpracę i na przykład wspólnie podbijać rynek niemiecki. Niestety, u nas jest bardzo słabo z kulturą współpracy między przedsiębiorcami.

Niestety, spory problem stanowi polskie państwo. A przecież zachowanie administracji, rządowej i lokalnej jest kluczowe dla gospodarki. Trafnie na I Kongresie Patriotyzmu Ekonomicznego ujął to Henryk Siodmok, prezes Grupy Atlas. Przedstawił sytuacje z życia wzięte. Kiedy on otwiera gdzieś fabrykę, to zwykle lokalnego samorządu to nie interesuje. Ale kiedy robi to jego niemiecki konkurent, to wtedy okazuje się, że od samorządu taka firma dostaje zwolnienie z podatków, że buduje się dla niej za pieniądze samorządów drogi.

Z takim podejściem urzędników lokalnych i centralnych daleko nie zajedziemy, nawet jeśli będziemy mieć najlepszych na świecie „piłkarzy” oraz „kibiców”. Bez „działaczy” i całego „zaplecza” da się od czasu do czasu osiągnąć jakiś sukces. Złote pokolenie piłkarzy i talenty na miarę Roberta Lewandowskiego zdarzają się raz na jakiś czas. Ale żeby jak reprezentacja Niemiec przywozić medal niemal od każdej imprezy od roku 2002, trzeba czego więcej.

Dom, w którym mieszkasz – Polska

Rafał Ziemkiewicz przedstawił w „Polactwie” bardzo przykry obraz Polski. Można zgadzać się z nim bądź nie, jednak nie można się nie zgodzić z tym, że każda dyskusja o patriotyzmie i o stanie Rzeczypospolitej musi rozpoczynać się od diagnozy.

„Polactwo” jest taką właśnie diagnozą. „Myśli nowoczesnego endeka” z kolei można potraktować jako receptę. Sama w sobie nie jest rozwiązaniem, ale jeśli zostanie pacjent zdecyduje się na kurację i będzie postępował zgodnie z zaleceniami, istnieje szansa na to, że powróci do zdrowia.

Na czym polega recepta według redaktora Ziemkiewicza? W „Myślach nowoczesnego endeka” pisze on o praktycznym wymiarze patriotyzmu, który można pojmować jako dobre warunki do życia tutaj, w Polsce.

Wyobraźmy sobie dom. To dużo więcej niż budynek, prawda? Ładnie oddają to dwa angielskie słowa: home oraz house. Home oznacza dużo więcej niż house. Dlaczego? Ponieważ prawdziwy dom potrzebuje odpowiedniej atmosfery – ludzi, którzy tworzą ciepło domowego ogniska. Ale sam budynek też ma znaczenie. Łatwiej jest żyć i wzrastać w komfortowych warunkach, kiedy człowiek nie musi martwić się, co przyniesie jutro.

Myśląc o patriotyzmie ekonomicznym, miejmy przed oczami ten obraz. Kluczowi są ludzie i relacje między nimi. Ale koniec końców patriotyzm to optymalne warunki do życia – żyzna ziemia, która może wydać bogaty plon, jeśli tylko włożymy w uprawę wystarczająco dużo wysiłku.

KIM JEST Maciej Gnyszka?

Maciej Gnyszka – wizjoner z głową w chmurach, ale twardo stąpający po ziemi. Lubi łączyć ludzi, które wydają się nie do połączenia, więc od kilku lat określa siebie mianem „nałogowego poszukiwacza” synergii.

Założyciel Towarzystw Biznesowych i pierwszej polskiej agencji fundraisingowej Gnyszka Fundraising Advisors, a także współwłaściciel agencji 360 – Pracowni Synergii.

W ramach projektu Polski Ślad (Towarzystwa Biznesowe są właścicielem marki) propaguje patriotyzm ekonomiczny, zachęcając polskich przedsiębiorców do certyfikowania ich produktów i usług. 10 listopada organizuje dwa wydarzenia, które wpisują się w celebrowanie Narodowego Święta Niepodległości: bal patriotyczny i charytatywny „Noc Wolności” oraz Kongres Patriotyzmu Ekonomicznego.

Jest blogerem oraz autorem książek „Fundraising. Pierwszy polski praktyczny podręcznik”, „Dlaczego networking nie działa i co musisz robić, by to zmienić” oraz e-booka „Katoliccy miliarderzy. Dlaczego nie ma ich w Polsce i jak bardzo są potrzebni”.

fot. Archiwum autora.