Blisko do wyborów samorządowych

Czy istnieje faktyczny rozdział władzy w samorządzie.
Autor – Andrzej Rzewnicki

 

Jest jednak wiele dowodów na to, że nie występuje autentyczny rozdział władz na poziomie samorządów, a obowiązujące akty prawne nie są w stanie go zagwarantować Zgodnie z art. 11a ust. 1 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (t. j. Dz.U. z 2013 poz. 594 z późn. zm.) organami gminy są: 1) rada gminy; 2) wójt (burmistrz, prezydent miasta) zaś stosownie do art. 15 ust. 1 tej ustawy, z zastrzeżeniem art.12 organem stanowiącym i kontrolnym w gminie jest rada gminy.
Z formalnego punktu widzenia wszystko brzmi prawidłowo, lecz kwestia autentyczności tych norm i ich właściwej funkcji praktycznej bierze początek w systemie kreacji organów samorządu terytorialnego, a następnie w sposobie pojmowania swej roli w samorządzie przez osoby do niego wybrane. W myśl art.11a ust. 2 wymienionej ustawy zasady i tryb przeprowadzenia wyborów do rady gminy oraz wyborów wójta (burmistrza, prezydenta miasta) określają odrębne przepisy. Zgodnie z nimi radzie gminy przewodniczy osoba wybrana z radnych i przez radnych.

Nazwijmy powstanie dwóch komitetów wyborczych przypadkiem klasycznym, jak miało to miejsce w Nadarzynie. Wygrywa komitet wyborczy wójta i przewodniczącym rady gminy zostaje radny wcześniej należący do tego komitetu. W tej sytuacji radnymi są osoby wybrane z nominowanych przez wójta do udziału w wyborach, zaś wywodząca się z tego samego grona przewodnicząca rady gminy de facto jest desygnowana na to stanowisko przez wójta, choć formalnie poprzez wybór radnych z bloku wyborczego wójta. Idealnie tę zależność potwierdza zachowanie tej osoby, a zmieniony skład rady w kolejnej kadencji, z większym udziałem opozycyjnych radnych, nie ma żadnej roli sprawczej, poza poprawą zewnętrznego wizerunku rady.
W tym patologicznym układzie władzy gminnej jest jeszcze wątek chłopski, o którym wspominałem. Bazowanie na tym elektoracie skutkowało tym, że wielu przybyłych tu mieszkańców reprezentujących wyższe standardy w ogóle nie przejawiało zainteresowania wyborami. A standardy reprezentowane przez radnych wójta były żenujące, sprowadzające się właściwie do zaklepywania spraw zgłoszonych przez przewodniczącą RG.
Wójt ścigany przez kilka prokuratur został oskarżony w sześciu zarzutach niedopełnienia oświadczeń majątkowych i nagle zmarł. Wyznaczony komisarz był jednak krótko i przegrał w wyborach z przedstawicielem lokalnego „establishmentu”.
Napisałem artykuł opublikowany na portalu Nadarzyn TV „Światłość nas wyzwoli”. Napisałem, że nowo wybrany wójt wywodzi się ze światłego środowiska Nadarzyna i jest to pozytywna zmiana tych wyborów. Na razie wspiera się na tym istniejącym układzie władzy. Na spotkaniu z nim siedzący po jego prawej i lewej stronie ojciec i syn nie pozwolili mi zadawać pytań. Musiałem znowuż napisać artykuł opublikowany na Facebooku.

Czy w zbliżających się wyborach znowuż wygra układ chłopski – zobaczymy. Nadzieja w wyborcach, że zrozumieją mechanizm podporządkowania się wójtowi. Jeśli chcesz startować z jego listy wyborczej nadskakuj mu, bo inaczej cię na tej liście nie umieści. Dokładniej to: stworzony w latach 90-tych ub. wieku model samorządu terytorialnego ma szansę pod warunkiem założenia, że tworzące go osoby mają właściwą (pro publiczną) świadomość własnej roli, reprezentują odpowiedni poziom etyczny, kierują się ideą interesu i dobra publicznego, są zdolne do samodzielnego myślenia i wewnętrznie niezawisłe. Inaczej powstaje miejsce dla patologii, której nie są w stanie zapobiec stworzone mechanizmy weryfikacji i kontroli tego systemu.
Jako przykład może posłużyć zawiadomienie skierowane do Regionalnej Izby Obrachunkowej o podpisaniu 63 Aneksów do umów zawartych przez urząd gminy w samym tylko w 2013 roku. Zgodnie z moim doświadczeniem podpisywanie aneksów do umów było zawsze czynnością wyjątkową i ostateczną, a nawet często podejrzaną. Zawiadomienie skierowałem zgodnie z Rozdziałem 10, regulującym nadzór nad działalnością gminną. Jakież było moje zdziwienie, gdy RIO w Warszawie zwróciła moje pismo do Rady Gminy w Nadarzynie, przytaczając przepis, zgodnie z którym organem właściwym do rozpatrzenia skargi jest rada gminy, w związku z czym następuje „przekazanie wspomnianej skargi celem załatwienia zgodnie z właściwością”. Trudno takie rozwiązanie nazwać tylko błędem ustawodawcy.